<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0"><channel><title>Polska Liga Koszyk&#xF3;wki - Kana&#x142; RSS</title><link>https://wp.pzkosz.pl/</link><description>Wiadomo&#x15B;ci z serwisu PLK.pl</description><language>pl</language><copyright>Polska Liga Koszyk&#xF3;wki</copyright><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67780/terminy-meczow-o-medale.html</guid><title><![CDATA[Terminy meczów o medale]]></title><description><![CDATA[<p>Przed nami wielki finał oraz rywalizacja o brązowy medal Pekao S.A.1 Ligi Mężczyzn w sezonie 2025/26. Oto szczegółowe terminy spotkań.</p> <p style="text-align: justify;">O prawo gry w Orlen Basket Lidze w sezonie 2026/27 powalczą Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz oraz ŁKS Coolpack Łódź. Finałowa rywalizacja będzie toczona do trzech zwycięstw. Oto terminarz spotkań finałowych:</p><p style="text-align: justify;"><strong>1. mecz:</strong><br />16.05.2026, godz. 17:30, Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - ŁKS Coolpack Łódź</p><p style="text-align: justify;"><strong>2. mecz:</strong><br />17.05.2026, godz. 17:30,  Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - ŁKS Coolpack Łódź</p><p style="text-align: justify;"><strong>3. mecz:</strong><br />23.05.2026, ŁKS Coolpack Łódź - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz</p><p style="text-align: justify;"><strong>ew. 4. mecz:</strong><br />24.05.2026, ŁKS Coolpack Łódź - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz</p><p style="text-align: justify;"><strong>ew. 5. mecz:</strong><br />27.05.2026, Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - ŁKS Coolpack Łódź</p><p style="text-align: justify;">O brązowy medal zawalczą PGE Spójnia Stargard oraz SKS Fulimpex Starogard Gdański. Rywalizacja w formie dwumeczu rozpocznie się w Starogardzie Gdańskim. Oto szczegółowy terminarz spotkań:</p><p style="text-align: justify;"><strong>1. mecz:</strong><br />16.05.2026, godz. 18:00, SKS Fulimpex Starogard Gdański &ndash; PGE Spójnia Stargard</p><p style="text-align: justify;"><strong>rewanż:</strong><br />23.05.2026, PGE Spójnia Stargard &ndash; SKS Fulimpex Starogard Gdański<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67780/100x70/27555.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67780/terminy-meczow-o-medale.html</link><pubDate>Mon, 11 May 2026 15:18:39 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67779/darko-radulovic--damy-z-siebie-wszystko--by-zdobyc-medal-.html</guid><title><![CDATA[Darko Radulović: Damy z siebie wszystko, by zdobyć medal ]]></title><description><![CDATA[<p>Martyce Kimbrough swoją &quot;trójką&quot; na nieco ponad sekundę przed końcem czwartej kwarty przesądził o zwycięstwie enea abramczyk AstoriiBydgoszcz w czwartym meczu półfinałowej serii z SKS-em Fulimpex&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Przede wszystkim czapki z głów dla moich graczy, bo udźwignęli ten mecz, ciężko jest domknąć serię, tutaj na tym ciężkim terenie na Kociewiu i czapki z głów. Nie szło nam, nie trafiliśmy paru lay-upów w końcówce, które byśmy trafili, by były może szybciej wyjaśnione pewne sprawy, ale to już nieważne. Domknęliśmy serię, jesteśmy w finałe. Wielkie dzięki dla Kociewskich Diabłów, dla trenera Radulovicia, naprawdę wykonał kawał dobrej roboty, godny rywal, bardzo fajne półfinały i tutaj z tego trzeba się cieszyć. Wielkie podziękowania dla publiczności jednej i drugiej drużyny, naprawdę duże widowisko, może to nie było koszykarskie widowisko, bo aż 39 strat w sumie po obu stronach, ale waga tego meczu robiła swoje i stąd tyle błędów. Jestem dumny z moich chłopaków, jestem dumny z całej organizacji, dziękuję im za ten dzisiejszy mecz, za tą całą serię, ale jeszcze mamy zadanie do wykonania, więc jeszcze długa droga przed nami.</p><p style="text-align: justify;">Po raz kolejny wygrywając deskę wygrywamy mecz i w takim meczu to nawet drobne rzeczy mają wpływ i nawet ostatni rzut Martyce&rsquo;a też w ostatniej sekundzie, prawie na sekundę przed końcem trafia ważną trójkę, daje nam zwycięstwo. Patrząc na statystyki to drużyna Kociewskich Diabłów cztery trójki, my pięć trójek, czyli o tą jedną trójką byliśmy lepsi i tak można tutaj szukać takich analogii, ale wygraliśmy to charakterem i wolą zwycięstwa.</p><p style="text-align: justify;"><strong><br />Patryk Kędel, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong>Na początku też chciałbym pogratulować tutaj bardzo dobrej serii drużynie ze Starogardu, ponieważ naprawdę to były ciężkie mecze. Myślę, że bardzo dobrze nas przygotowały również do twardej gry w finale. Myślę, że też chciałbym zwrócić uwagę na te 39 strat, ale to pokazuje jak bardzo walczyliśmy z jednej i z drugiej strony w obronie. Myślę, że to nie były takie też proste straty, może kilka się tylko zdarzyło, ale przede wszystkim obrona, obrona, jeszcze raz obrona. Myślę, że idealny przykład tego, że wczoraj tracimy ponad 100 punktów, dzisiaj 70 na tym dłuższym dystansie i mimo wszystko daliśmy radę, chociaż było bardzo pod górkę chwilami. No i oczywiście też chciałbym podziękować kibicom, bo byli dzisiaj naprawdę naszym szóstym zawodnikiem. Chciałbym zaprosić w sobotę do Bydgoszczy, bo na pewno widowisko dopiero się zacznie.</p><p style="text-align: justify;"><strong><br />Damian Jeszke, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Ciężko cokolwiek powiedzieć po takim meczu, graliśmy jak równy z równym od samego początku. Walczyliśmy, każdy się starał, każdy chciał wygrać i zarówno nasza drużyna, zarówno drużyna z Bydgoszczy, to jest sport, to jest koszykówka, takie rzuty po prostu wpadają. Tym bardziej boli też to, że Kimbrough, teraz to patrzę, to była jego jedyna trójka, miał jeden na sześć za trzy i trafił tą ostateczną, najważniejszą trójkę i tyle. Gratulacje dla Astorii, gratulacje oczywiście dla naszego zespołu, to przede wszystkim gratulacje dla naszych kibiców, naprawdę dzisiaj zrobili niesamowitą atmosferę, było ich słychać w każdym momencie meczu, jak było gorzej, jak było lepiej, także naprawdę duże podziękowania dla nich, na pewno nie byliśmy gorszą drużyną, walczyliśmy naprawdę bardzo mocno, nie odpuszczaliśmy, oczywiście zdarzały się błędy, ale walczyliśmy i po prostu przegraliśmy takim rzutem jakim przegraliśmy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Po pierwsze, gratulacje dla Astorii za dotarcie do finału. Dzisiaj to była bardzo psychologiczna walka, jeśli mogę tak powiedzieć. Przez cały mecz wynik był wyrównany, jeden rzut zadecydował o wszystkim. Kimbrough trafił pierwszą trójkę w ostatniej akcji meczu, ale taki jest sport, taka jest koszykówka &mdash; czasem cię kocha, czasem nie. Nie będę mówił o szczegółach, bo nie udało nam się wygrać, więc chyba nie będziemy za dużo mówić o statystykach. Choć sezon nie jest jeszcze skończony, musimy walczyć o brązowy medal, który również jest prestiżem i do którego musimy podejść bardzo poważnie. Chcę podziękować miastu i kibicom za ich stałe wsparcie. Zawsze byli z nami, zawsze nas wspierali. Byliśmy blisko, prawie doprowadziliśmy do piątego meczu, a tam wszystko byłoby możliwe.</p><p style="text-align: justify;">Chcę powiedzieć, że to był bardzo dobry i udany sezon, bo są pewne rzeczy, o których nie mówiło się zbyt dużo w trakcie tych play-offów. Weszliśmy do play-offów i graliśmy bez żadnego zagranicznego zawodnika. Tychy również grały bez obcokrajowca. Byliśmy bardzo konkurencyjni w rywalizacji z Bydgoszczą i ci ludzie zasługują na uznanie za swoją pracę, wysiłek i za to, co prezentowali na boisku. W sumie mieliśmy dziewięciu zawodników przez całe play-offy. Nie było nawet okazji, by przeprowadzić cztery czy pięć treningów, więc można sobie wyobrazić, jak trudno było nam przygotować się do meczów. Jeśli zobaczycie statystyki każdej drużyny, zauważycie, że głównymi bohaterami są zawodnicy zagraniczni i to oni są najważniejsi w tych zespołach. Mieliśmy &bdquo;Bucka&rdquo;, był z nami. Nasz zespół był zbudowany inaczej niż pozostałe drużyny, ale na pewno był dla nas bardzo ważnym zawodnikiem, wszechstronnym, z bardzo dobrymi statystykami. Byliśmy bez niego, a mimo to chcieliśmy wygrać. Byliśmy bardzo silni, doświadczeni i konkurencyjni.<br />Nie chcę umniejszać zasług Astorii i ich zwycięstwa. W pełni na nie zasłużyli, byli najbardziej konsekwentnie grającą drużyną w tym sezonie. Ja mówię o naszych chłopakach &mdash; oni są dla mnie prawdziwymi mistrzami. Jestem z nich dumny, a jednocześnie sfrustrowany, że nie udało nam się przejść dalej mimo ogromnych chęci i motywacji.</p><p style="text-align: justify;">Wielkie brawa i uznanie dla moich zawodników za to, co już zrobili. To jeszcze nie koniec. Przygotujemy się do kolejnych meczów i damy z siebie wszystko, by zdobyć medal w tym sezonie i zakończyć go z dobrym wynikiem.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67779/100x70/27552.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67779/darko-radulovic--damy-z-siebie-wszystko--by-zdobyc-medal-.html</link><pubDate>Mon, 11 May 2026 13:03:54 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67778/grzegorz-skiba--to-byla-przyczyna-naszej-porazki.html</guid><title><![CDATA[Grzegorz Skiba: To była przyczyna naszej porażki]]></title><description><![CDATA[<p>Wielkie zwycięstwo Kociewskich Diabłów! SKS Fulimpex Starogard Gdański nie poddaje się w walce o awans do finału rozgrywek! Podopieczni trenera Darko Radulovicia pokonali na własnym parkiecie Enea Abramczyk Astorię Bydgoszcz aż 103:82 i w serii półfinałowej przegrywają już tylko 1:2.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Przede wszystkim gratulacje dla Kociewskich Diabłów. Zagrali naprawdę bardzo dobre spotkanie i skutecznie, i twardo w obronie, i skutecznie w ataku. My niestety popełniliśmy 18 strat, z tego 27 punktów straciliśmy i to była przyczyna naszej porażki, więc to jest na pewno do poprawy. Fajna atmosfera, podziękowania dla naszych kibiców i dla kibiców Kociewskich Diabłów. Jutro kolejny mecz i sprawa jest otwarta, więc dzisiaj na pewno czas na analizę szybką. Krótka regeneracja i jutro widzimy się znowu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marcin Nowakowski, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong>&nbsp;Na początek gratulacje dla drużyny SKS-u. Zagrali naprawdę bardzo dobre zawody, trafiali z bardzo dobrą skutecznością, szczególnie w pierwszej połowie. My zagraliśmy za miękko, ciężko coś więcej powiedzieć. Nie mamy statystyk, więc też nie widziałem, nie wiem jak tam się to wszystko zbilansowało. My na pewno wiemy co popełniliśmy, jakie błędy. Mamy wieczór, żeby to przeanalizować. Jutro nowy dzień, zapominamy, odcinamy, idziemy do przodu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Gratuluję moim zawodnikom, poświęcenia, motywacji do gry, pragnienia zwycięstwa. Cała ta zwycięska mentalność, którą dziś pokazali, bardzo dobra energia, fizyczność na boisku. Od pierwszej do ostatniej minuty to my nadawaliśmy ton grze, nie oddaliśmy prowadzenia i nie przestaliśmy grać. Bardzo dobre było to widowisko, które stworzyli kibice. Nie będę wchodził w statystyczne szczegóły, bo jutro gramy kolejny mecz, musimy odpocząć, przygotować się.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Arkadiusz Adamczyk, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Przede wszystkim dobrze weszliśmy w to spotkanie, potem cały czas tę dobrą grę kontynuowaliśmy, zagraliśmy twardo w obronie, zagraliśmy też na wysokim procencie skuteczności. Chciałbym też oczywiście podziękować wszystkim kibicom, bo zrobili też fantastyczną atmosferę. Myślę, że to też jest ich zasługa, że takie spotkanie dzisiaj zagraliśmy.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67778/100x70/27549.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67778/grzegorz-skiba--to-byla-przyczyna-naszej-porazki.html</link><pubDate>Sun, 10 May 2026 12:25:37 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67777/nikola-avramovic--to-jest-jakosc-zawodnikow.html</guid><title><![CDATA[Nikola Avramović: To jest jakość zawodników]]></title><description><![CDATA[<p>ŁKS Coolpack Łódź przypieczętował awans do finału pokonując PGE Spójnię Stargard po raz trzeci! Tym razem łodzianie zwyciężyli 101:85 po raz kolejny popisując się świetną skutecznością rzutów za trzy punkty - trafili zza łuku aż 20 razy!</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Kikowski, koszykarz PGE Spójni Stargard:  </strong>Gratulacje dla ŁKS-u. Pokazali bardzo dobrą koszykówkę, jak nie wybitną w tej serii. My na pewno nie byliśmy sobą po serii z Pelplinem, troszkę na nasze własne życzenie pięciomeczowej. Dało nam się to we znaki, było widać różnicę świeżości między dwoma drużynami, natomiast to nie jest usprawiedliwienie. Walczyliśmy do końca. Dziękujemy bardzo kibicom, którzy wierzyli w nas do końca, którzy przyjechali tutaj do Łodzi. Brawa dla nich, bo zrobili naprawdę masę kilometrów w tym sezonie i bardzo chcieli awansu. My też, ale niestety musimy obejść się smakiem. ŁKS, tak jak powiedziałem, zagrał wybitne spotkania. My walczyliśmy do końca, zabrakło nam troszeczkę mocy. Dzisiaj można zobaczyć, że wygraliśmy zbiórkę, walczyliśmy mocno, natomiast po raz kolejny świetnie trafiali za trzy punkty. W ostatnich sekundach akcji nawet szalone rzuty im wpadały. Było widać pewność siebie i gratulacje jeszcze raz dla nich. Odpadamy z walki o awans, teraz powalczmy o brązowy medal.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:</strong> Dołączam się przede wszystkim do podziękowań dla naszych kibiców, którzy przez cały sezon jeżdżą za nami wszędzie, gdzie gramy, dopingują nas  nawet w tak trudnej sytuacji, jaką mieliśmy teraz, przegrywając 0-2 po dwóch meczach w Stargardzie. Natomiast walczyliśmy do końca, myślę, że to było dzisiaj widać. Dla mnie to jest oczywiście dzisiaj trudny moment, bo tak jak też mówił Paweł, mieliśmy takie marzenia i też cel, aby do samego końca o ten awans walczyć i go wywalczyć. Natomiast konkurencja w lidze jest bardzo mocna, o czym się przekonaliśmy w trakcie tego półfinału i my też nie będąc po prostu w naszym optymalnym składzie, mieliśmy za mało argumentów w walce z ŁKS. Gratuluję moim zawodnikom postawy, bo to nie jest tak, że ktoś się w którymś momencie poddał. Podsumowując tę serię, tak mogłoby to wyglądać może w pierwszych dwóch meczach, że nie mieliśmy tak naprawdę szans na to, aby nawiązać walkę z ŁKS. To częściowo było spowodowane raz, że trudną sytuacją kadrową, a dwa, że tą bardzo trudną dla nas serią z Pelplinem, gdzie po prostu zabrakło nam trochę świeżości, sił w nogach, a ŁKS doskonale to wykorzystał, mając bardzo szeroki skład i grając w sposób bardzo agresywny. Myślę, że dzisiaj ten cały mecz wyglądał już trochę inaczej. ŁKS miał rewelacyjną skuteczność, bo 20 trafionych trójek. Przypuszczam, że to może być rekord całej ligi w tym sezonie. I tyle. My wyciągniemy wnioski z tej serii. Nie podsumowujemy jeszcze całego sezonu, bo zostały nam mecze, o brązowy medal. Mam nadzieję, że dobrze się też pożegnamy z naszymi kibicami, dobrze grając w tych ostatnich dwóch meczach, a dla ŁKS gratulacje dla wszystkich koszykarzy, dla trenerów, trenera Avramovicia, trenera Trepki, trenera Pacesasa, który też to wspiera. Macie bardzo mocną drużynę i niech wygra najlepszy. Niech awansuje najlepszy.</p><p style="text-align: justify;"><br />Ja oczywiście sobie analizuję każde kolejne spotkanie i to, czy pozycje dla strzelców ŁKS-u były otwarte. Dzisiaj może w pierwszej, drugiej sytuacji przede wszystkim Iwo Maćkowiak zbyt łatwo doszedł do pozycji strzeleckiej. Wykorzystał to bezbłędnie, dlatego później dokonaliśmy pewnych zmian, jeżeli chodzi o naszą defensywę. Szybciej zareagowaliśmy niż w meczu numer dwa, ale trudno było zatrzymać świetnie dysponowanych graczy ŁKS-u. Natomiast myślę, że mecz nawet mógł się podobać kibicom. Widać było, że walczyliśmy. Widać było dużo popisów ofensywnych po obu stronach i też wynik na to wskazuje, że dzisiaj w teorii byliśmy trochę bliżej tego ŁKS-u, ale nie na tyle blisko, żeby powalczyć do samego końca. Oczywiście cały sezon był naznaczony kontuzjami, nie mamy takiego szerokiego składu, jaki ma ŁKS, bo wiadomo, że tam też pauzują niektórzy gracze ze względu na kontuzje. I teraz to było widać, tę pewną głębię składu po stronie drużyny z Łodzi. Jeszcze podsumowaniem jest ta sytuacja, kiedy dzisiaj Kuba Karolak odniósł kontuzję. Wydaje mi się, że był faul. Oczywiście to nie ma znaczenia dla przebiegu całego meczu, bo to, że czasami nie ma gwizdka, nawet kiedy jest przewinienie, to jest sytuacja normalna i tu nie ma co się ani obrażać, ani rozpamiętywać, ale boję się, że ten palec jest uszkodzony i on nie mógł kontynuować gry. Także nawet w tym momencie, kiedy jeszcze byliśmy w meczu, może to za dużo powiedziane, ale ta przewaga nie była aż tak wysoka. Zresztą w czwartej kwarcie mieliśmy pewien zryw, ale cały czas mierzyliśmy się też ze swoimi problemami zdrowotnymi czy kadrowymi.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Aleksander Lewandowski, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Gratulacje dla Spójni za walkę przede wszystkim, bo myślę, że ten wynik 3-0 dla nas w tej serii nie pokazuje tego jak walczyli, jak mieli swoje problemy przed rozpoczęciem tej serii, więc brawa dla nich. Brawa dla naszych kibiców przede wszystkim, dzisiaj w jakiej ilości przyszli na trybuny, jak nas wspierali, to naprawdę dało nam kopa i mam nadzieję, że na meczach finałowych będzie tak samo, więc wielkie brawa dla nich. A przechodząc do meczu stricte pod względem koszykarskim nazwijmy to, to kolejny mecz wpada. I to jest bardzo, bardzo fantastyczna dla nas sprawa, tylko że dzisiaj było wiele gorzej w obronie, co już zdążyliśmy sobie powiedzieć i musimy na finał pewne kwestie poprawić, bo czy Astoria czy SKS  to  drużyny, które będą też starały się wykorzystywać te nasze błędy w obronie, więc mamy teraz tydzień czasu, żeby się przygotować. I co, cieszy bardzo też mała liczba strat, bo widzę, że 7 przy 24 asystach, więc bardzo, bardzo cieszy ta gra zespołowa. Musimy tak dalej trzymać i skupić się na tych rzeczach w obronie przede wszystkim i myślę, że wtedy będziemy dalej utrzymywać tą dobrą formę.</p><p style="text-align: justify;">Każdy rzut, który jest na treningu oddajemy go w 100% skoncentrowania tak jakby był to rzut meczowy i to potem przynosi właśnie, że gdy jest maj, już tam, nie wiem, ósmy, dziewiąty miesiąc sezonu, to te rzuty w tych ważnych meczach wpadają więc myślę, że to jest tylko nasza ciężka, ciężka praca, przygotowanie do dobrej pozycji i do rzutu dla strzelców i dzięki temu te rzuty są celne.</p><p style="text-align: justify;">Przed play-offami, chyba tam już nie pamiętam, teraz przegraliśmy jakiś mecz, potem wygraliśmy, nie mogliśmy złapać serii wygranych meczów z rzędu, nazwijmy to, a teraz po tej pierwszej porażce z Tychami obudziliśmy się. Może ta porażka, można powiedzieć, po czasie była taka kopniakiem dla nas, więc może dobrze, że to się wydarzyło i teraz wygraliśmy szósty mecz z rzędu, więc można tak powiedzieć, ale mówię, jeszcze do celu zostały minimum trzy mecze, więc trzeba dalej kontynuować tę pracę, być skupionym, bo mówię, bo to są teraz najważniejsze dwa tygodnie sezonu dla nas, więc fokus musi być u każdego w 100%.</p><p style="text-align: justify;">Fajnie, że przed finałem jesteśmy w takiej formie, bo na pewno te celne rzuty i dobra gra zespołowa, to jest normalne, człowieka pchają do przodu i sprawiają, że jest pewniejszy siebie i mam nadzieję, że obyśmy tak samo grali w finale, tego sobie życzę.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Przede wszystkim chcę podziękować Spójni za dobry mecz. Dają z siebie wszystko, ale tracą kolejnych zawodników. Jestem zadowolony z awansu do finału, ale nie jestem zadowolony z tego jak dziś graliśmy. Ofensywa wygrywa jeden mecz, ale defensywa wygrywa mistrzostwo, wszyscy trenerzy mówią o tym i wierzę w to. Nigdy nie wygrałem mistrzostwa, ale w kategoriach młodzieżowych miałem pewne zwycięstwa. Zdecydowanie to nie jest to samo, ale defensywa to to, co zawsze kładłem nacisk. Defensywa musi być zawsze na wyższym poziomie. Będziemy pracować nad tym, będziemy lepsi. Nie jestem pewien, ile mamy czasu, nawet jeśli drugi półfinał będzie dłuższy, ale jeśli mamy przynajmniej tydzień, to musimy być na wyższym poziomie. Nie tylko w defensywie, ale też w taktyce. Musimy być na wyższym poziomie z naszym skupieniem. I to jest to. Jeszcze raz, jestem szczęśliwy, bo wygraliśmy ten mecz, ale nie jestem taki szczęśliwy, bo to nie wyglądało najlepiej z mojej perspektywy. Musimy być lepsi w defensywie, zbiórka 42:37 dla Spójni, to nie jest dobrze. Musimy walczyć, musimy być skoncentrowani. Zgadzam się, że prowadziliśmy 2-0, ale każdy mecz to jest 0-0, to nowy mecz. Jest 0-0, jest nowy dzień, jest wszystko nowe. Nie prowadzimy teraz 60 punktami i mamy przewagę. Po prostu jest 0-0 i zawsze mówimy o tym, na każdym treningu, przed każdym meczem. Na końcu dnia wygraliśmy mecz i jestem szczęśliwy, ale mamy dużo pracy, mamy pracować, musimy poprawić te rzeczy.</p><p style="text-align: justify;"><br />Trójki? Oglądamy dużo NBA, oglądamy i gramy NBA na PlayStation. Żartuję, nie wiem, ale ogólnie to jest jakość zawodników, którą oni mają. Nie jest to tylko rzut za trzy. Oni mają i penetrację, mogą penetrować i w lewą, i w prawą. To serio jest u nich duża jakość, a my w nich wierzymy i ja nie mam problemu, kiedy Lewandowski, czy Chauncey, czy Marcel Ponitka, czy nie wiem, Carlos, że oni rzucają. Jestem pewien, że wpadnie, dlatego trenujemy codziennie.</p><p style="text-align: justify;">Co do finału to będziemy walczyli, trenowali, damy wszystko od siebie, bo na końcu, to jest dla mnie personalnie jako trenera ważne - dać z siebie wszystko. Jak przegramy, to okej, oni są lepsi, nie ma żadnych problemów, ale jak my nie damy 100% od siebie, to nie jestem zadowolony ze swoich zawodników, swojego zespołu itd. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67777/100x70/27546.jpg" width="100" height="36"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67777/nikola-avramovic--to-jest-jakosc-zawodnikow.html</link><pubDate>Sat, 09 May 2026 13:57:31 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67776/karol-gruszecki--malo-bylo-w-tym-wszystkim-koszykowki.html</guid><title><![CDATA[Karol Gruszecki: Mało było w tym wszystkim koszykówki]]></title><description><![CDATA[<p>Po bardzo wyrównanej grze, drugi mecz serii półfinałowej padł łupem Enei Abramczyk Astorii Bydgoszcz, której już tylko jednego triumfu brakuje, by awansować do finału. Podopiecznni trenera Grzegorza Skiby pokonali SKS Fulimpex starogard Gdańki, 68:62.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Gratuluję drużynie z Bydgoszczy zwycięstwa. Jeszcze większe gratulacje dla moich zawodników za grę, moim zdaniem byliśmy lepszą drużyną dzisiaj. Jedynym problem, który mieliśmy to strefa. Naprawiliśmy w stosunku do wczorajszego meczu, prawie wszystko, łącznie z walką na zbiórce ofensywnej, grą jeden na jeden. Mogliśmy być w innym położeniu przy odpowiednich okolicznościach, ale ok. Bydgoszcz wygrała, gratulacje. Teraz przenosimy się na nasz parkiet, zagramy w sobotę i niedziele, seria się nie skończyła. Dziękuję kibicom za to, ze przyjechali tutaj i nas wspierali.</p><p style="text-align: justify;">Byliśmy świetni w defensywie, można powiedzieć, że mieliśmy tylko problemy z rozwiązaniem obrony strefą. Rywale decydowali zostawiać pewnych graczy na otwartych pozycjach, to ich decyzja, ich sposób gry. Przez to straciliśmy kilka piłek i nie mogliśmy wejść na nasz dobry rytm, ale będziemy and tym pracować</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Bartosz Majewski, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Również dziękuję zespołowi gospodarzy, gratuluje zwycięstwa. Bardzo wyrównany mecz, my byliśmy na prowadzeniu 18 minut 28 sekund, Bydgoszcz 17.37. Tutaj rzuca mi się w oczy, że wygraliśmy praktycznie każdą statystykę, ale niestety przegraliśmy tą najważniejszą. Co mi się jeszcze rzuca w oczy? Na pewno procent rzutów za dwa punkty. Tutaj Bydgoszcz naprawdę, co dostała piłkę w pomalowanym, zamieniała na punkty. My tutaj mieliśmy zdecydowanie gorszy procent. Przy takim wyrównanym meczu myślę, że tutaj decydują małe aspekty. Jakaś tutaj dłuższa seria punktowa przyczyniła się do zwycięstwa sześcioma punktami. Na pewno boli ta porażka, ale to jest seria. Gra się do trzech zwycięstw. Jest 0-2 dla gospodarzy. Teraz wracamy do piekła, zrobimy wszystko, żebyśmy wrócili tutaj na piąty mecz.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong>  Gratulacje należą się zawodnikom za charakter, bo nie sztuką jest wygrać jak idzie, sztuką jest wygrać jak nie idzie. 19 strat to dla nas naprawdę za dużo, przegraliśmy &bdquo;dechę&rdquo;, a mimo to wygraliśmy więc musieliśmy to wyszarpać charakterem, wolą walki, wolą zwycięstwa. To nad czym pracowaliśmy przez cały sezon. Bardzo trudne mecze, wiedzieliśmy, że to będzie bardzo trudny mecz. Przepchnęliśmy i chwała dla moich graczy, podziękowania dla publiczności, bo to naprawdę nasz szósty zawodnik i w tych trudnych momentach bardzo nas wsparli i to było czuć. Przewaga parkietu w tej rywalizacji ma znaczenie. Podziękowania dla drużyny przeciwnej, bo naprawdę postawiliście wysoko poprzeczkę. Bardzo słabo weszliśmy w mecz, potem goniliśmy charakterem. Mimo, że nam nie wpadały rzuty i graliśmy ospale, ale w końcu złapaliśmy w pewnym momencie nasz rytm grania. Wyrwaliśmy kilka piłek, łatwych punktów z kontry. Po przerwie żadnej kontry my znowu nie dostaliśmy, gdzie do przerwy 9 punktów z kontry drużyna przeciwna nam zdobyła. Cieszy zwycięstwo, mamy 2-0. Jedziemy w sobotę do Starogardu, seria trwa.</p><p style="text-align: justify;">Obserwujemy, jakie line-upy rywale mają na boisku i gdzieś tam reagujemy w odpowiednim momencie. Coś tam zanadrzu jeszcze mamy, ale nie zdradzę, czym możemy jeszcze zaskoczyć.</p><p style="text-align: justify;">Myślę trochę, że to gdzieś tam w play-offach jest tak, że po bardzo dobrym meczu, gdzie wygrywasz wysoko, gdzieś ta koncentracja z tyłu zawsze jest, że może i tak będzie dzisiaj, a to tak nie jest. Może na karb trochę tej koncentracji od początku meczu, że takie niefrasobliwe straty były, chociaż w drugiej połowie mieliśmy tych strat więcej, bo aż 10. Do przerwy mieliśmy 9, po przerwie mieliśmy 10, ale mimo to wygraliśmy i to nas bardzo cieszy. Na pewno jest to aspekt do poprawy.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Karol Gruszecki, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Na pewno cieszymy się z tego zwycięstwa. Obroniliśmy swój parkiet, dwa bardzo ważne zwycięstwa u siebie w sali. Co można powiedzieć o tym meczu? Wiedzieliśmy, że Fulimpex na pewno bardzo agresywnie wyjdzie w to spotkanie, natomiast patrząc w statystyki my oddajemy tylko 18 rzutów wolnych, gdzie drużyna ze Starogardu chciała sprowadzić grę do takiej fizycznej walki, do typowego błota, mało było w tym wszystkim koszykówki. Mają tyle samo fauli co my, możemy tak grać w basket. Mam nadzieję, że tylko nie skończy się to jakąś ciężką kontuzją, bo sędziowie pozwalają na bardzo dużo kontaktu i grając dzień po dniu. nie dosyć, że my musimy szybko się regenerować, szybko musimy przyjść grać w koszykówkę, a tu często są zapasy, a nie granie w koszykówkę. Natomiast są playoffy, my też musimy z tym walczyć, musimy się na to przygotować. Dobrze wiemy, że w sobotę łatwiej nie będzie, także myślę, że też się na to przygotujemy i zagramy dużo twardziej niż dzisiaj. Cieszymy się, że przepchnęliśmy to spotkanie. No i tyle, będziemy gotowi na sobotę.</p><p style="text-align: justify;">Bartek Majewski zaprosił nas do piekła, mam nadzieję, że zaprosił też sędziów. Jeżeli zagramy normalnie w koszykówkę, to z chęcią tam pojedziemy grać. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67776/100x70/27543.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67776/karol-gruszecki--malo-bylo-w-tym-wszystkim-koszykowki.html</link><pubDate>Mon, 04 May 2026 20:48:07 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67775/marek-popiolek--lks-zagral-kosmiczne-zawody.html</guid><title><![CDATA[Marek Popiołek: ŁKS zagrał kosmiczne zawody]]></title><description><![CDATA[<p>Już 2:0 dla ŁKS-u Coolpack Łódź w pólfinałowej rywalizacji z PGE Spójnią Stargard. W drugim starciu obu ekip łodzianie wygrali jeszcze bardziej okazale niż dzień wcześniej, bo różnicą 36 punktów (107:71).</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dominik Grudziński, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Przede wszystkim gratulacje dla Spójni za to, ze walczyli do końca, mimo tego w jakiej sytuacji teraz są. Grali naprawdę dobrze. może wynik tego nie pokazuje, ale wielki szacunek. Wielki szacunek również do kibiców, że tak wspierali do końca, tak jak zresztą zawsze. Cieszy ta wygrana, to jest kolejny mecz, który przygotowuje nas do finału. Chcemy naprawdę wejść mocno w ostatni mecz u nas, w mecz trzeci i zobaczymy co dalej będzie. Generalnie cieszy mnie bardzo dyspozycja wszystkich zawodników w naszym zespole. Każdy jest groźny z dystansu jak i w środku, tak naprawdę ciężko tutaj obronie przeciwnej cokolwiek zdziałać. To mnie bardzo cieszy. Poza tym dochodzi obrona, bardzo twarda pomagamy sobie nawzajem i to był klucz przy ostatnich dwóch meczach.</p><p style="text-align: justify;">Podchodzimy do każdego meczu z szacunkiem do rywala i będziemy tak samo gotowi jak przy ostatnich dwóch spotkaniach. O to właśnie chodzi, żeby takimi meczami się napędzać i traktujemy to jako przygotowania do meczów, które są jeszcze przed nami. A jeśli chodzi o kibiców, byłem w tamtym roku z Legią, w tym roku jestem z Łodzią i tak samo cieszę się jak przychodzę do hali i przypominam sobie ile tutaj litrów potu zostawiłem przez  minione lata. Cieszą mnie znajome twarze, które widziałem dzisiaj, widziałem wczoraj i życzę klubowi jak najlepiej.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Przede wszystkim chciałbym pogratulować Spójni, bo bardzo fajnie walczyli, to bardzo dobra drużyna, tak jak mówiłem wczoraj mają swoje problemy. Dziś mieliśmy więcej koncentracji niż wczoraj i od razu było to widać w pierwszej połowie. Tak jak Dominik wspomniał, cieszy mnie gra zespołu, ale także zawodnicy wchodzący z ławki, Ci zawodnicy dają nam bardzo dużo dobrego dzięki czemu możemy liczyć na każdego. Dziękuję Spójni za gościnę, tę atmosferę na meczach. Szacunek dla nich.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Wojciech Czerlonko, koszykarz PGE Spójni Stargard: </strong>Cóż, tak na gorąco, zespół z Łodzi był od nas dzisiaj lepszy. Pokazali to na parkiecie, trafili szalone 17 trójek. Po prostu ciężko było nam wygrać dzisiaj ten mecz. Ja jedyne co mogę obiecać, że naprawdę zrobimy wszystko, żeby każdy kolejny mecz wygrać, że nie będziemy zwieszać głów, że będziemy walczyć do końca i pomimo tego, że ta rywalizacja w tym momencie wynosi 0-2, to naprawdę zrobimy wszystko, żeby jeszcze odwrócić losy tej serii i pokazać się z jak najlepszej strony w Łodzi. Pomimo tego, że ten wynik jest jak jest, to ja uważam, że naprawdę zostawiliśmy kawał serca na boisku. Bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz, ale liczby pokazują, że zespół z Łodzi był po prostu dzisiaj lepszy.</p><p style="text-align: justify;">Powiem szczerze, że my zaczęliśmy ten mecz naprawdę dobrze, ale jeżeli zespół z Łodzi w pierwszej kwarcie trafia, wydaje mi się, że dziewięć rzutów za trzy punkty, no to po prostu ciężko nawiązać walkę, jeżeli następują takie rzeczy. Oczywiście to jest tak zwana jakość zawodników tamtego zespołu, ale uważam, że jeżeli my wyjdziemy na takim samym poziomie agresywności, jak wyszliśmy na początku tego meczu, to jesteśmy w stanie nawiązać walkę z zespołem z Łodzi.</p><p style="text-align: justify;"><strong><br />Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: </strong>Może nietypowo rozpocznę od gratulacji dla jednej z naszych drużyn młodzieżowych, która dzisiaj odniosła bardzo duży sukces. To jest ważne też, niektórzy nasi koszykarze śledzą losy młodszych kolegów. Dzisiaj kadeci Spójni weszli do finałów Mistrzostw Polski, także to jest kolejny sukces tej młodzieżówki. To też pokazuje, jak ważna jest koszykówka w Stargardzie i jak to doceniane jest, ja uważam, w całym kraju, bo nie pochodzę stąd i tak mogę z ręką na sercu powiedzieć. Także my też się cieszymy z tego sukcesu i wielkie brawa dla młodych koszykarzy i dla sztabu szkoleniowego i dla trenera Przemka. Druga rzecz, dziękuję też kibicom, ja nie zauważyłem z perspektywy ławki rezerwowych, żeby jakoś tam tłumnie kibice opuszczali wcześniej halę. Może czegoś nie dostrzegłem, ale wiem, że wiele osób zostało z nami do samego końca, dopingowało nas i wspierało w tych bardzo trudnych momentach, w jakich jesteśmy. Obiecuję, że robimy wszystko tak, jak robimy przez cały sezon, czyli naprawdę skrupulatnie staramy się przygotowywać do każdego kolejnego meczu i nawet po takich dotkliwych porażkach, jakie tutaj odnieśliśmy, nie poddajemy się i po prostu koncentrujemy się na kolejnym meczu, żeby przygotować go jak najlepiej, zaprezentować się znacznie lepiej i rywalizować jak równy z równym z zespołem z Łodzi. Oczywiście mamy w sobie, i ja to mówię za siebie w szczególności jako pierwszy, dumę jako sportowcy i nie do zaakceptowania jest dla mnie jako dla trenera wynik takich dwóch spotkań.</p><p style="text-align: justify;">Oczywiście jak zwykle przeprowadzimy dogłębną analizę i też taką krytyczną odnośnie tego, co nie działało w naszej grze i jakie błędy na przykład zostały popełnione choćby dzisiaj, z których mogły wynikać niektóre celne rzuty za trzy ŁKS-u. Wojtek wspominał o tym, jak świetnie zagrali na samym początku. Myślę, że gdybyśmy byli trochę spokojniejsi, gdybyśmy dochodziliśmy do niezłych pozycji rzutowych, kilku graczy było podłączonych pod grę, przestrzeliliśmy sporo rzutów wolnych. Ten mecz mógł się dla nas ułożyć lepiej, ale skuteczność ŁKS-u była wręcz kosmiczna i to im pozwoliło złapać niesamowitą pewność siebie i grać na bardzo wysokim poziomie. My dzisiaj próbowaliśmy kilku rozwiązań taktycznych. Dla tych, którzy obserwują to w baczny sposób, to widać było, że z takiej tradycyjnej obrony, którą prezentowaliśmy w ostatnich dwóch, trzech miesiącach, przeszliśmy dużo w przekazywanie zasłon, w podwajanie Collinsa, w obronę strefową również w którymś momencie. Natomiast jeżeli działały któreś rozwiązania, to wynik pokazuje, że to było tylko doraźne działanie, a później ŁKS zawsze znajdował na to receptę. Wynik pokazuje, że w tych dwóch meczach byli od nas znacznie lepsi. Walczymy o to, aby w meczu nr 3 zaprezentować się lepiej. Sytuacja kadrowa jest jaka jest. Graczy bardzo dużo kosztuje ta walka na boisku, cała seria z Pelplinem i te dwa mecze z ŁKS-em. Nie mam zastrzeżeń jeżeli chodzi o zaangażowanie graczy i to, że nie próbują na boisku. Natomiast oczywiście jako trener oceniam to sobie sam i biorę odpowiedzialność za te wyniki w tej sytuacji. Nie wyobrażałem sobie, że będą one takie w tych pierwszych dwóch meczach i musimy coś zrobić, aby Łódź zaskoczyć w meczu nr 3 i aby jeszcze powalczyć w tej serii.</p><p style="text-align: justify;">Nie uważam, że różnica jakości jest tak ogromna jak wskazuje to wynik, myślę, że wczoraj dłużej pozostawaliśmy w grze. Było minus 10 po pierwszej połowie, ale też z przebiegu gry i z analizy wideo uważam, że mogliśmy coś więcej wycisnąć z tego. W trzeciej kwarcie zbliżyliśmy się na 6 punktów, ale później tak naprawdę końcówka trzeciej kwarty zadecydowała o tym, że mecz się rozleciał. Taka jest specyfika też  meczów play-off rozgrywanych dzień po dniu, że z tyłu głowy, może to dziwnie zabrzmi, ale trenerzy na pewno mają ten mecz nr 2, więc wczoraj w czwartej kwarcie już też w pewnym momencie, kiedy było wiadomo, że wynik jest rozstrzygnięty, trochę inaczej rotowaliśmy graczami i staraliśmy się zachować ich energię na dzisiaj. Myślę, że częściowo też dlatego wczoraj ten wynik tak nam uciekł. Natomiast dzisiaj ŁKS zagrał kosmiczne zawody, bo mówię zwłaszcza pierwsza kwarta to nie jest tak, że odpuszczaliśmy czy byliśmy spóźnieni. W wielu sytuacjach oczywiście przydarzyły się błędy, natomiast ŁKS zagrał na nieprawdopodobnym poziomie, mieli świetne spotkanie dzisiaj, a też w perspektywie dwóch meczów myślę, że kondycyjnie po prostu z racji głębi swojego składu wykorzystali, jakby wyglądali znacznie lepiej na tym dłuższym dystansie.</p><p style="text-align: justify;">Czy zagraliśmy poniżej oczekiwań, poniżej moich? Na pewno tak, bo wierzyłem, że jesteśmy w stanie wycisnąć z tych meczów więcej, także tak jak powiedziałem już też zespołowi. Ja w pierwszej kolejności zawsze staram się patrzeć na siebie, również krytycznie, zastanawiam się co było nie tak, jeżeli chodzi może o przygotowanie do tego spotkania, czy tych dwóch spotkań. My wyciągnęliśmy jakieś wnioski ze spotkania wczorajszego. Dzisiaj mówię pod względem tego, co było realizowane na boisku. Pierwsza połowa uważam, że nie oddawała tego jaki był wynik. Natomiast wynik jest jaki jest i niestety dla nas jest on bezlitosny.</p><p style="text-align: justify;">Olek Jęch nie jest jeszcze gotowy do gry, natomiast jego rehabilitacja postępuje. On wykonuje już coraz więcej na boisku, już takich ruchów koszykarskich i dzisiaj też mieliśmy taki pierwszy jego test rano po prostu z jakimś ograniczonym kontaktem, z jakimś tam siłowym oporem, którym ustawialiśmy w pewnych sytuacjach i po prostu on się czuł na tyle dobrze, że po prostu mógł się rozgrzać z drużyną. Ja też uważam, że to nie jest też tak, że ci, którzy siedzą przez cały mecz na ławce rezerwowych, oni są też częścią zespołu, jeżeli są zdrowi, fajnie byłoby, żeby byli w składzie, nawet jeżeli nie mogą zagrać i tam nam trochę pomagają, dają trochę więcej na tej ławce energii, więc po prostu Olek chciał być jak najbliżej drużyny, ale na razie nie może być bliżej, bo jeszcze nie jest gotowy do normalnej gry.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67775/100x70/27540.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67775/marek-popiolek--lks-zagral-kosmiczne-zawody.html</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 21:25:57 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67774/grzegorz-skiba--odnieslismy-zasluzone-zwyciestwo.html</guid><title><![CDATA[Grzegorz Skiba: Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo]]></title><description><![CDATA[<p>Pierwsze półfinałowe starcie pomiędzy Eneą Abramczyk Astorią Bydgoszcz a SKS-em Fulimpex Starogard Gdański dla bydgoszczan! Do przerwy ekipa znad Brdy prowadziła minimalnie, ale w drugiej połowie zdominowała przeciwnika triumfując aż 101:78.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Gratulacje dla drużyny z Bydgoszczy, zasłużyli na wygraną. Różnica w dzisiejszym meczu powstała w wyniku fizyczności pod kątem pewnych aspektów gry. Daliśmy Kimbrough zbyt wiele otwartych pozycji, daliśmy mu przez to energię, był dziś w świetnej dyspozycji. Musimy teraz odpocząć, spotkać się, przeanalizować mecz i zagrać starcie numer dwa. Jakość zespołu z Bydgoszczy na pewno wpłynęła na wynik, ale dziś zagraliśmy zbyt mało fizycznie, za mało agresywnie by walczyć do końca o zwycięstwo. Oczywiście wiemy, gdzie mamy największe problemy, przeanalizujemy mecz i wrócimy tu jutro.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno musimy być bardziej fizyczni i odpowiadać na ich fizyczność. Poprawić decyzyjność w ataku, bo mieliśmy aż 13 strat w drugiej połowie, to ogromna liczba. Rywal też często punktował po tym, gdy popełnialiśmy straty, musimy to poprawić. Również trzeba zagrać lepiej w obronie, mądrzej w ataku no i ta fizyczność.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Damian Jeszke, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Tak jak trener chciałbym pogratulować zespołowi Astorii, zagrali bardzo dobry mecz. Tak jak trener powiedział, otworzyliśmy na początku Kimbrough, trafiał bardzo ciężkie rzuty, taki zawodnik, jeżeli się otworzy na początku meczu, to obręcz dla niego jest o wiele większa, więc trafiał naprawdę bardzo ciężkie rzuty. Grali swoje, grali fizycznie, grali mocno i na pewno to bardzo zaważyło. Mieli 25 punktów z drugiej szansy, to jest bardzo dużo, zbiórka w ataku Kempa i z tego padały trójki i to ich napędzało. W pierwszej połowie daliśmy radę dogonić na minus jeden, ale w drugiej połowie już trochę siedliśmy. Za dużo strat, 17 strat dzisiaj to jest bardzo dużo i mieli z tego łatwe punkty z kontry. Musimy na pewno poprawić swoją grę w obronie, w ataku, dopracować trochę swoje rzeczy i czyścimy głowy. Myślę, że jutro będzie zupełnie to spotkanie inaczej wyglądało.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong>Przede wszystkim gratulacje należą się zawodnikom, sztabowi. Wykonaliśmy naprawdę kawał dobrej roboty, przynajmniej w drugiej połowie i to jest dla nas ważne. Podziękowania dla przeciwnika. To jest ciężki przeciwnik, bardzo trudny przeciwnik. Jutrzejszy mecz będzie bardzo trudny i wymagający więc musimy dzisiaj zrobić szybką analizę i zapomnieć już o tym meczu. Dziękujemy kibicom, bo była naprawdę fantastyczna atmosfera na trybunach i to jest dla nas bardzo ważne. Bardzo, bardzo, bardzo dziękujemy wszystkim kibicom z Bydgoszczy oczywiście, ale też ze Starogardu, bo była naprawdę wspaniała atmosfera playoffowa. Jeśli chodzi o sam mecz, no to Martyce przejął ten mecz i dzisiaj fantastyczna skuteczność. 8 na 11 za 3, więc trudno się gra przeciwnikowi, jeżeli mamy takiego shootera na boisku, ale przede wszystkim musimy dobrze bronić i broniliśmy w miarę konsekwentnie. Parę błędów oczywiście się przytrafiło, ale w drugiej połowie wyeliminowaliśmy większość tych błędów. Zdominowaliśmy zespół Fulimpexu i odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. To jest początek serii, więc nie ma co dywagować. Zrobiliśmy krok, żeby tą serię przejść, a jeszcze trzeba dwa zwycięstwa, potrzebujemy dwóch zwycięstw. Jutro jest naprawdę bardzo trudny mecz, bo po takim meczu zachować koncentrację i większą determinację niż dzisiaj, więc musimy nad tym popracować i będziemy na pewno rozmawiać jutro z zespołem i będziemy przygotowani do jutrzejszego meczu.</p><p style="text-align: justify;">Analizowaliśmy nasze dwa mecze, które rozgrywaliśmy w rundzie zasadniczej z SKS-em i oczywiście trzy ostatnie ich mecze, więc tutaj za dużo się nie zmieniło. Jest to bardzo niewygodny rywal. Na pewno brak Buckinghama w rotacji im doskwiera, a nam brak Mikołaja także Dzierżaka, więc gdzieś tam wszystkie drużyny są pokiereszowane w tych play-offach, ale analizowaliśmy i ten mecz w Starogardzie też był przedmiotem naszej analizy, jak byliśmy bronieni, przede wszystkim w sposób obrony naszego zespołu.</p><p style="text-align: justify;">Mikołaj ma mieć w poniedziałek kolejne badania. Zobaczymy, jak ten jego mięsień wygląda i lekarze podejmą decyzję co do dalszej rehabilitacji i na razie myślę, że w tej serii może go nie być, ale bardzo liczę na to, że na finał, jeżeli takowy, będzie, będzie naszym bardzo dużym wzmocnieniem.</p><p style="text-align: justify;">W pewnym momencie meczu straciliśmy 8 punktów z rzędu. Prowadziliśmy dziewięcioma punktami, skończyło się jednym i moich błędów troszkę, jeśli chodzi o decyzję w rotacji i także zmiana systemu obrony, &bdquo;trapowali&rdquo; nas mocno zawodnicy, grali na faul. Jakoś trudno nam było się do tego dostosować, ale już po przerwie graliśmy to, co mieliśmy zagrać. Koszykówka jest grą błędów. Kto tych błędów popełni mniej, ten wygrywa. Na pewno końcówka drugiej kwarty jest do przeanalizowania i będziemy zaraz to robili.</p><p style="text-align: justify;">Przy braku Mikołaja Jamiołkowskiego też musisz szafować trochę siłami. Adam czuł się bardzo dobrze dzisiaj. W drugiej połowie pokazał takiego Adama, jakiego chcemy widzieć, jak walczy na desce, zbiera i pomaga zespołowi. Jutro kolejny mecz. Musimy się zregenerować i przygotować, żeby jutro wygrać.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Martyce Kimbrough, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong> Mieliśmy duże oczekiwania względem tego meczu, wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz i po pierwszej połowie prowadziliśmy tylko jednym punktem. W przerwie porozmawialiśmy sobie, także ze sztabem trenerskim, dokonaliśmy wielu poprawek, wiedzieliśmy, że musimy zagrać mocniej, m.in. na zbiórce. Jestem naprawdę dumny z zespołu, to tylko jeden mecz, play-offy to serie spotkań, przed nami jeszcze długa droga. Robimy swoje krok po kroku, sprawiamy radość kibicom i chcemy zakończyć serię awansem.</p><p style="text-align: justify;">Codziennie pracuję bardzo ciężko. Wiem, że ludzie mówią co chcą na mediach społecznościowych, ale nie obchodzi mnie to. Moi koledzy i trenerzy wiedzą jak pracuje, każdego dnia przed treningiem przyjeżdżam wcześniej i trenuję, po treningach tez zostaję dłużej, przed meczami rzucam. Dla mnie to kwestia pewności siebie, trzeba to mieć i wierzyć w siebie. Dziś miałem dobry dzień, nie wiem czy to było moje playoffowe wydanie, to po prostu byłem ja, zawsze oczekuje od siebie dużo, nieważne jaki jest wynik. Jestem szczęśliwy, że zagrałem dziś dobrze, na pewno, ale na pewno chcę być zawsze na tym samym poziomie, także jeśli chodzi o etykę pracy.</p><p style="text-align: justify;"><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67774/100x70/27537.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67774/grzegorz-skiba--odnieslismy-zasluzone-zwyciestwo.html</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 15:35:46 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67773/nikola-avramovic--mamy-jasny-cel-na-play-off-.html</guid><title><![CDATA[Nikola Avramović: Mamy jasny cel na play-off ]]></title><description><![CDATA[<p>Osłabiona brakiem kontuzjowanych Jaylena Raya oraz Szymona Szmita PGE Spójnia Stargard nie zdołała nawiązać równorzędnej walki z ŁKS-em Coolpack Łódź przegrywając na własnym parkiecie, 66:95. W półfinałowej serii łodzianie prowadzą 1:0.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Igor Urban, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong> Na pewno bardzo intensywny mecz. Pierwsza połowa naprawdę była bardzo trudna. Staraliśmy się grać jak najszybciej, egzekwowaliśmy to i to dawało nam pozytywny rezultat. Bardzo się cieszę, że przez, może nie przez 40 minut, ale w trakcie całego meczu staraliśmy się egzekwować założenia, które sobie założyliśmy przed meczem i przez to kończymy z takim wynikiem. Naprawdę cieszy to, że zaczęliśmy rundę zwycięstwem, ale tak naprawdę jeszcze dużo grania przed nami. Musimy wrócić do hotelu, wypocząć i jutro kolejny dzień.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Najpierw chciałbym pogratulować  mocnej walki. Nie jestem tu od początku sezonu, ale wiem, że Spójnia miała też problemy z kontuzjami na początku sezonu i chcę pogratulować twardej, niesamowitej walki pomimo kontuzji Raya i Szmita. Drużyna była w podobnej sytuacji kilka miesięcy temu. Wiem, że to dla nich trudne, pomimo tego bardzo mocno walczyli. Co do meczu, nikt nie wygrywa meczu już w pierwszej kwarcie. To był dobry mecz walki dla nas. Początkowo mieliśmy pewnie problemy z koncentracją, ale w przerwach powiedzieliśmy sobie o swoich problemach i je poprawiliśmy i na szczęście wygraliśmy mecz. Mamy jasny cel na play-off i zrobimy wszystko, by wypełnić swoje zadanie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Wiktor Rajewicz, koszykarz PGE Spójni Stargard:</strong> Na początku dziękuję bardzo kibicom za wsparcie do samego końca. Wiem, że przy takim wyniku ciężko się ogląda spotkanie, ale oni na pewno cały czas nas wspierają. Liczymy tak samo na nich jutro, że nas poniosą do zwycięstwa, 1-0 to wynik naszej rywalizacji. Musimy przeanalizować to spotkanie, zobaczyć z chłodną głową, co dokładnie nie funkcjonowało. Na pierwszy rzut oka na pewno widzę, że punkty ze strat oraz zbiórki, ale na pewno nie można nam zarzucić, że nie walczyliśmy, że się nie staraliśmy, bo to na pewno było widać na pakiecie. Tak jak mówię, wracamy trochę oczyścić głowy, jutro spotkać się przeanalizować, co zrobiliśmy źle i walczymy o 1-1 na swoim pakiecie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:  </strong>Po pierwsze, tak jak Wiktor, chciałbym podziękować kibicom za to, że tłumnie przyszli nas dopingować w tym bardzo ważnym momencie sezonu. Oczywiście nie tak sobie wyobrażałem to spotkanie. Wiedzieliśmy jak taktycznie gra ŁKS. Mieliśmy tutaj, nawet pomimo tego, że graliśmy w środę odpowiednio dużo czasu, aby zadbać o te najważniejsze rzeczy, rzeczy priorytetowe, wiedzieć jaki styl prezentuje rywal. W pierwszej połowie dosyć dobrze funkcjonowało wiele elementów naszej gry. Ograniczyliśmy swoje straty. Nie pozwalaliśmy na zbyt dużo kontrataków. Mieliśmy pewne problemy ze zbiórką, natomiast brakowało nam skuteczności, bo tylko dwie trafione trójki w pierwszej połowie. Mieliśmy dobry moment w trzeciej kwarcie. Mówię o tym czasie, kiedy zeszliśmy na sześć punktów straty, ale później znowu akurat nasze straty i przede wszystkim punkty z kontrataku, którymi daliśmy się napędzić rywalowi, spowodowały, że ten wynik szybko nam uciekł. Słabo zareagowaliśmy, nie byliśmy tak naprawdę w stanie wrócić do tego spotkania i wydawało się, że ŁKS ma je pod kontrolą. Trudno oczywiście się mówi po takim meczu, bo dzisiaj nie daliśmy rady z tą intensywnością, którą ŁKS zaprezentował, mieliśmy duże problemy z konstruowaniem naszego ataku, tak aby działo się to w sposób płynny. Natomiast teraz sztuką będzie to, abyśmy mentalnie szybko przygotowali się na kolejne spotkanie, jakim jest jutrzejsze spotkanie. W play-offach tak często bywa, że jeden i drugi mecz mogą być kompletnie inne. Tak jak też Wiktor powiedział, ja nie mam zastrzeżeń do tego, jak zaangażowani byli dzisiaj nasi gracze. Walczyli. Nie starczyło nam może i sił, i pomysłu, aby z ŁKS rywalizować przez 40 minut, ale wierzymy w to, że jutro będzie zupełnie inaczej.</p><p style="text-align: justify;">Z tego, co wiem, to nie tylko klub ma wpływ na to, o której rozgrywane są godziny spotkań. Są też jakieś regulaminy dotyczące choćby transmisji na Emocjach, także my nie jesteśmy tak naprawdę od tego, nie mamy decydującego wpływu na to, o której godzinie rozgrywane są mecze. Gra dzień po dniu sama w sobie jest bardzo trudna, ale mam nadzieję, że szybko się zregenerujemy i zrobimy wszystko, co można zrobić, aby jutro być przygotowani tak dobrze, jak można być.</p><p style="text-align: justify;">Wszystko ma wpływ i na nas i na ŁKS, ale jaki to będzie wpływ, to zobaczymy jutro. Myślę też, że dwie godziny w jedną czy w drugą to nie są kwestie decydujące o tym, jak będzie wyglądało spotkanie. My jesteśmy od tego, aby po prostu dostosować się do terminarza, w jakim gramy, do godzin rozgrywania spotkań i przygotować się tak, abyśmy grali najlepiej, jak to możliwe i żebyśmy walczyli, także tutaj też nie ma żadnego potrzeby szukania jakichkolwiek wymówek, bo nie ma takich, po prostu jutro jest mecz o 18.00 i koncentrujemy się na tym, żeby zagrać lepiej w koszykówkę niż to się dzisiaj wydarzyło.</p><p style="text-align: justify;">Widzę, że Ci młodsi zawodnicy zagrali nieco więcej niż półtorej minuty, ale tam dosyć długo, pierwszy był Bartek Góralski, już przygotowany do zmiany, do niego zaraz dołączyło dwóch kolejnych. Planowałem tę zmianę trochę wcześniej, ale akurat tak się sytuacja wydarzyła, że nie było dosyć długo żadnego gwizdka, faulu czy przerwy w grze. Myślałem, że zagrają trochę dłużej, ale wyszło w ten sposób.</p><p style="text-align: justify;">Wiadomo, że chcielibyśmy grać w pełnym składzie, tutaj nie zapominajmy jeszcze o tym, że Olek Jęch też jest poza składem od lutego i to nam uszczupliło tę rotację, podkoszową. Natomiast jeszcze raz powiem, żadnych wymówek, gramy teraz w takim składzie, a jeżeli chodzi o wpływ na naszą drużynę, to sobie ocenimy po zakończonej serii. Dzisiaj to wyglądało źle, natomiast ja mam pełną wiarę w to, że jutro zagramy znacznie lepiej, będziemy w stanie stawić czoło ŁKS-owi i namieszać w tej serii, a jeżeli chodzi o te kontuzje, które się wydarzyły ostatnio, czyli Szymon Szmit i Jaylen Ray, to też przede wszystkim szkoda mi tych chłopaków, bo włożyli mnóstwo pracy w to, aby grać jak najlepiej dla tej drużyny, aby robić postępy indywidualne. Myślę, że Państwo widzieli, jak rozwija się jeden i drugi i jak wyglądaliśmy ostatnio dobrze, kiedy oni byli w składzie, także to jest bardzo trudne dla zawodnika, zresztą dla trenera wiadomo, dla zespołu wiadomo, dla kibiców chyba też wiadomo, ale dla tych dwóch koszykarzy to jest po prostu smutna sytuacja, że takie kontuzje przydarzyły się w takim momencie i uniemożliwiają im grę.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67773/100x70/27534.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67773/nikola-avramovic--mamy-jasny-cel-na-play-off-.html</link><pubDate>Sat, 02 May 2026 22:52:41 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67772/czas-na-polfinaly-.html</guid><title><![CDATA[Czas na półfinały!]]></title><description><![CDATA[<p>Znamy najlepszą czwórkę sezonu 2025/26 Pekao 1. Ligi Mężczyzn. Tak jak rok temu, rozstawione w ćwierćfinałach drużyny w komplecie awansowały do półfinałów. Pierwsze starcia tego etapu rozgrywek już w ten weekend, w sobotę i niedzielę (2-3 maja).</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">W walce o prawo gry w Orlen Basket Lidze w sezonie 2026/27 pozostały cztery zespoły: Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz, PGE Spójnia Stargard, ŁKS Coolpack Łódź oraz SKS Fulimpex Starogard Gdański. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw, pierwsze starcia już w ten weekend (2 oraz 3 maja):</p><p style="text-align: justify;"><strong>Oto terminarz spotkań półfinałowych:</strong></p><p style="text-align: justify;"><strong>1 mecz:</strong><br />02.05, godz. 18:00&nbsp; Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - SKS Fulimpex Starogard Gdański 	<br />02.05, godz. 20:00&nbsp; PGE Spójnia Stargard - ŁKS Coolpack Łódź</p><p style="text-align: justify;"><strong>2 mecz:</strong><br />03.05, godz.18:00&nbsp; &nbsp;Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - SKS Fulimpex Starogard Gdański 	<br />03.05, godz.18:00&nbsp; &nbsp;PGE Spójnia Stargard - ŁKS Coolpack Łódź</p><p style="text-align: justify;"><strong>3 mecz:</strong><br />09.05, godz. 18:00&nbsp; &nbsp;SKS Fulimpex Starogard Gdański - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz <br />09.05, godz. 20:00&nbsp; &nbsp;ŁKS Coolpack Łódź - PGE Spójnia Stargard</p><p style="text-align: justify;"><strong>ew. 4 mecz</strong><br />10.05, godz. 18:00&nbsp; &nbsp;SKS Fulimpex Starogard Gdański - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 	<br />10.05, 20:00   ŁKS Coolpack Łódź - PGE Spójnia Stargard</p><p style="text-align: justify;"><strong>ew. 5 mecz</strong><br />13.05.2026   Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - SKS Fulimpex Starogard Gdański 		<br />13.05.2026  PGE Spójnia Stargard - ŁKS Coolpack Łódź 	<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67772/100x70/27531.jpg" width="100" height="36"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67772/czas-na-polfinaly-.html</link><pubDate>Sat, 02 May 2026 12:04:03 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67771/marek-popiolek--kazdy-mecz-wazy-podwojnie.html</guid><title><![CDATA[Marek Popiołek: Każdy mecz waży podwójnie]]></title><description><![CDATA[<p>PGE Spójnia Stargard ostatnim półfinalistą Pekao S.A 1 Ligi Mężczyzn! W piątym, decydującym meczu serii ćwierćfinałowej &quot;Biało-Bordowi&quot; szybko osiągnęli wyraźną przewagę nad Decką i tym razem nie wypuścili zwycięstwa z rąk.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mikołaj Ratajczak, koszykarz Decki Pelplin: </strong>Gratulacje dla drużyny Spójni Stargard. Zwyciężyli dzisiaj tą bardzo ciężką batalię. Myślę, że nikt się nie spodziewał, że ta seria będzie trwała aż 5 spotkań. Podzielę moją wypowiedź na dwie części. Odnośnie dzisiejszego spotkania Spójnia bardzo mocno na nas wyszła, fizycznie walczyli, trafiali na bardzo dobrej skuteczności, trójki chyba 8 do przerwy mieli, każdy twardy rzut trafiał do kosza, potem już było ciężko się podnieść. Mieliśmy na pewno z tyłu głowy to, że dwa razy wracaliśmy z dalekiej podróży 17-punktowej w dwóch spotkaniach, które wygraliśmy i do końca wierzyliśmy. Natomiast doświadczenie dzisiaj Spójni zwyciężyło, także jeszcze raz gratulacje. Druga część wypowiedzi będzie odnośnie całej naszej organizacji. Zrobiliśmy naprawdę fantastyczną robotę. Myślę, że nikt na nas nie stawiał, natomiast z przyjemnością oglądało się to serce, walkę, którą wykonaliśmy w tym pięciomeczowym boju, także ogromne gratulacje dla całej Decki Pelplin, dla wszystkich sponsorów, oczywiście dla sztabu, dla kibiców przede wszystkim, bo to dla nich robimy. Mały Pelplin, a pokazujemy z każdym sezonem, że gramy coraz lepiej, także jeszcze raz serdeczne gratulacje dla wszystkich ludzi, którzy przyczynili się do tego sukcesu, jakim na pewno są te dwa zwycięstwa, które udało nam się zdobyć. Jeszcze  raz serdecznie dziękuję i życzę Spójni powodzenia w półfinale.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Knap, trener Decki Pelplin:</strong> Bardzo fajna sprawa, że takie mecz oglądało ponad tysiąc widzów. Zresztą widać, że jest to święto koszykówki i żywiołowo reagująca publiczność, to jest sól tej ziemi, coś dla czego się gra i dla kogo się gra i naprawdę miło przebywać na takich halach, niezależnie od tego, jaki jest wynik końcowy. Chciałbym też bardzo podziękować naszym kibicom, którzy przyjechali te kilometry, żeby nas wspierać. Byli z nami, nawet jak już przegrywaliśmy różnicą 25 punktów, na pewno dziękujemy też za cały sezon organizacji. My jako organizacja, jako drużyna też małymi kroczkami idziemy co sezon do przodu więc liczę, że w przyszłym roku też zrobimy nawet delikatny progres ponieważ te osoby, ci ludzie zasługują na to, żeby to się działo, żeby wciąż żyli naszymi meczami.To jest to w sumie wszystko, co mogę powiedzieć.</p><p style="text-align: justify;">Spójnia grała bardzo fajnie, był to kolektyw i tutaj staraliśmy się izolować Kubę Karolaka. izolować też Igora Wadowskiego, gdy mieli cztery faule. Koniec końców tylko Kubę udało nam się spuścić za pięć fauli. Zdecydowanie za późno. To pokazało, jak drużyna potrafiła się scementować, jak potrafiła przejmować krycie, żeby osłaniać swojego gracza zagrożonego faulami i to na pewno mnie zaskoczyło, bo w tej grze ci dwaj gracze grali tak długo, na pewno drużyna o wiele lepiej z nimi wyglądała na pakiecie. Jedną rzecz chciałem powiedzieć. Proszę pamiętać, że cała moja drużyna w całym swoim życiu nie rozegrała tyle meczów playoffowych co rozegrał Jarek Mokros albo Paweł Kikowski więc to też pokazuje stan ludzki i to doświadczenie i to jak klasowi gracze tutaj się skupili, dlatego móc rywalizować z taką drużyną dla moich młodych chłopaków, to jest coś wspaniałego. To jest niesamowita lekcja na przyszłość. Ja wiem, że w przyszłym roku wrócą mocniejsi i takie mecze dają zdecydowanie więcej niż miesiąc obozu treningowego i dlatego na pewno mogę podziękować naszym rywalom, że stworzyliśmy fajne widowiska w pięciu spotkaniach.</p><p style="text-align: justify;">Są prowadzone rozmowy. Jeszcze nikt nie ma podpisanego kontaktu na przyszły rok, ale są prowadzone rozmowy. Też wielu graczy prosiło, żeby poczekać na koniec sezonu, żeby nie mieć w głowie, nie myśleć o tym, gdzie będą grać, gdzie będą mieszkać, za jakie pieniądze podpisać. Chcieli mieć czyste głowy, żeby rozegrać te spotkania i mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że na pewno w tym tygodniu prezes, a także sponsorzy, zarząd przystąpią do mocno intensywnych rozmów z wieloma naszymi graczami. Jeżeli chodzi o mnie, no to trzeba by było spytać prezesa naszego, ja zawsze powtarzam i od dwóch lat jestem w Pelplinie, jest mi tam dobrze, jestem szanowany, miałem możliwość wyboru składu, wyboru ludzi. Zawsze prowadzimy otwarte dialogi. Nic nie jest robione za plecami, za co bardzo szanuję organizację, mam świetnych ludzi w staffie. Powiem tak, chciałbym zostać, a co następny dzień przyniesie, jeszcze nie wiem.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Wiktor Rajewicz, koszykarz PGE Spójni Stargard:  </strong>Bardzo ciężka seria, zakończona happyendem dla nas. Pokazaliśmy naprawdę duże serce, zaangażowanie i od pierwszych minut nie daliśmy wyrwać sobie tego zwycięstwa. Tak samo i na początku pierwszej kwarty, na początku trzeciej kwarty kiedy wybiliśmy Dece koszykówkę z głowy i pokazaliśmy, kto tutaj bardziej chce być w tej czwórce. Uważam, że takie mecze wygrywa się właśnie charakterem i tym co dzisiaj pokazaliśmy. Drużyny się znają jak łyse konie, bo zagraliśmy już ze sobą 7 meczów w tym sezonie i nie taktyka, tylko zaangażowanie zadecydowało, że dzisiaj jesteśmy my w półfinale, a nie Decka. Jeszcze chciałbym podziękować kibicom za wsparcie, i w Pelplinie, i tutaj cały czas nas wspierają, robią niesamowitą robotę, my to czujemy, są naszym szóstym zawodnikiem i niech tak zostanie. Niech wspierają nas dalej w półfinałach i walczymy o finał.</p><p style="text-align: justify;">Trzeba być gotowym, cały czas, czy to na treningach, czy na ławce, jestem gotowy, daję z siebie 100%, tak samo trener powiedział, że mam być gotowy. Cały czas o tym myślałem, byłem przygotowany, wszedłem, zrobiłem swoją robotę i nie ma nic więcej do dodania.</p><p style="text-align: justify;">Zawsze powiem, że my jesteśmy faworytem, bo nie będę mówił, że drużyna z ŁKS-u. Wygraliśmy z nimi dwa razy. Ja myślę tylko o finale, ŁKS jest po prostu następną drużyną, którą musimy przejść i w tym finale się znaleźć.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: </strong> Ogromne gratulacje dla moich koszykarzy, naszych zawodników, bo to, co im przed chwilą powiedziałem w szatni, przede wszystkim jestem z nich bardzo dumny, bo ta wygrana seria play-off, gdzie każdy mecz waży podwójnie i to nie jest tylko jakiś banał, który się powtarza, że to jest inne granie niż w sezonie zasadniczym. Tak rzeczywiście jest. Ten nawet stres towarzyszący spotkaniom wchodzi na zupełnie inny poziom i każdy mecz waży podwójnie, a wiedzieliśmy, że mierzymy się z drużyną, która po pierwsze gra bardzo szybko, agresywnie, a także ma młody, atletyczny skład i w takiej serii, gdzie się gra dzień po dniu, no to po prostu zespół z Pelplina był dla nas trudnym przeciwnikiem. Widzieli Państwo dokładnie, co się działo w trakcie całej serii, czyli można by było tak powiedzieć, że w każdym kolejnym spotkaniu wychodziliśmy na dość duże prowadzenie. Dwa razy niestety je traciliśmy i przegrywaliśmy mecze, ale w konsekwencji uważam, że drużyna dzięki temu też rośnie. Drużyna potrafiła dobrze się przestawić mentalnie znowu na walkę i na kolejne spotkania i dzisiaj to było widać od samego początku.</p><p style="text-align: justify;">Świetna pierwsza połowa w naszym wykonaniu. Każdy gracz wchodząc na parkiet pomagał, a później świetny moment miał choćby Wiktor, którego tutaj oglądaliście w drugiej połowie. Mecz był bardzo trudny. Okoliczności były bardzo trudne. Mówię o problemach z faulami, problemach z kontuzjami i tym wszystkim, co Państwo widzieli. Natomiast uważam, że taktycznie byliśmy dobrze przygotowani we wszystkich meczach i wiedzieliśmy, co mamy robić.</p><p style="text-align: justify;">Z zespołem z Pelplina dzisiaj wytrzymaliśmy też fizycznie całe spotkanie i to wejście teraz do czwórki to jest tak naprawdę nie tylko efekt dzisiejszego spotkania czy tych ostatnich dwóch tygodni, ale ja na to też tak patrzę, że nagroda za cały dobry sezon zasadniczy, bo rozgrywać ten mecz numer pięć u siebie to też jest oczywiście atut. Kibice bardzo nam pomagali i ja się cieszę, że dzisiaj daliśmy im chyba dużo radości i z ich pomocą weszliśmy już do tej czwórki. Także teraz najważniejsze, aby trochę odpocząć, leczyć tych, którzy są kontuzjowani i przygotować się jak najlepiej do meczów, które w sobotę i w niedzielę zagramy tutaj z ŁKS Łódź, na które wszystkich zapraszam, aby był rekord frekwencji.</p><p style="text-align: justify;">Cały czas postępuje rehabilitacja Olka Jęcha. On powoli wraca do treningu, ale to jeszcze trzeba poczekać na to, aby mógł nam pomóc. Dodatkowo, tak jak ostatnio w meczach nr 3 i 4 brakowało Szymona Szmita, dzisiaj ta sytuacja się powtórzyła, on dzisiaj miał kompleksowe badania. Jeszcze tak naprawdę nie wiem, znaczy kolejne kompleksowe badania. Ja jeszcze nawet nie wiem, jaki jest ich rezultat. No i Jalen Ray. Jego kontuzja niestety wyglądała dosyć groźnie. Zawsze takie sprawy mięśniowe są niepokojące, ale czasami jest w życiu tak, że się zaskakujemy na plus. Może wytrzyma, może to uszkodzenie nie jest zbyt poważne i może będziemy jeszcze mogli na niego liczyć.</p><p style="text-align: justify;"><br />Bardzo trudno jest grać, jeżeli ma się tych fauli zbyt dużo. Tutaj ten niechlubny rekord to mieliśmy ostatnio, czyli w meczu nr 4 w Pelplinie, tam były aż 32 nasze przewinienia. Teraz zerkam na statystyki i widzę 25. Powiem tak, koszykarzom naszym bardzo zależy na tym, aby te mecze wygrywać. Nie można odmówić im waleczności, zaangażowania i tego, że chcą grać w sposób twardy. Seria z Pelplinem była trudna, bo tak jak też mówiłem, to wszystko jest jakby połączone. Drużyna z Pelplina gra bardzo szybko, często stara się grać jeden na jeden w kontrataku, dostaje się pod obręcz. I to jest pewna specyfika serii, że tak to wyglądało. Drugą rzeczą jest oczywiście kontrolowanie naszych emocji. Ja cieszę się z tego, że nasi koszykarze mają tych emocji zbyt dużo, a niżeli żeby mieli zbyt mało. I teraz naszą mądrością jest też to, żeby w odpowiednich momentach meczu tam utrzymać nerwy na wodzy, po prostu skupiać się cały czas na graniu, nie robić tych fauli w taki niepotrzebny sposób, ale z drugiej strony, no taki mamy też styl gry i naszej defensywy, że pewne rzeczy chcemy zabierać rywalowi za wszelką cenę i myślę, że dzisiaj też wydarzyła się fajna historia, bo to tutaj siedział Wiktor Rajewicz, który dał świetny impuls w drugiej połowie, ale też warto wspomnieć o tym, że jak bardzo Paweł Kopycki nam pomaga w drugiej części sezonu. On bardzo solidnie przepracował cały ten sezon. Nie podłamywało go to, kiedy grał bardzo mało minut albo nie grał w meczach. Wiemy przecież, że tak się działo, a teraz gra tak naprawdę nominalnie nie do końca na swojej pozycji, uzupełniając brak Olka Jęcha.</p><p style="text-align: justify;">Świetnie sobie radzi, daje nam mnóstwo energii. I tak jak ja powiedziałem zawodnikom dzisiaj w szatni, gdyby któregoś z nich zabrakło, może byśmy tego nie zrobili. Może byśmy do tej czwórki nie weszli, także naprawdę wszyscy, którzy tam byli, w perspektywie całego sezonu nam pomogli, a dzisiaj ten mecz miał też takich tak naprawdę nieoczywistych bohaterów. Również ze względu na to, o czym Pan powiedział, czyli ze względu na kontuzję i problemy z faulami. Chyba Pan mówił, eksperymentalne były czasami ustawienia. One nie są do końca eksperymentalne, bo my zawodników staramy się przygotowywać na też takie sytuacje nieoczekiwane. Tu pewnie najlepszym przykładem jest Wojtek Czerlonko, który grał u nas na praktycznie wszystkich pozycjach w perspektywie całego sezonu i gracze znają założenia taktyczne w obronie, w ataku, jeżeli jest taka potrzeba, to grają czasami, może nie na swojej pozycji, ale jesteśmy w stanie przetrwać momenty meczu, tak jak dzisiaj to było.</p><p style="text-align: justify;">Żeby wygrać, w sensie przejść do kolejnej rundy, trzeba wygrać trzy mecze. Nic nam nie dało to, że choćby w meczu numer cztery rywal prowadził chyba przez 57 sekund tylko. Tak to było w statystyce. Wyszedł na prowadzenie po raz pierwszy w ostatniej minucie. Po prostu nie dowieźliśmy tego zwycięstwa do końca. Nie ma co gdybać o tym, co by się wydarzyło, a może nam paradoksalnie ten mecz pomoże. Może dzięki temu, że jesteśmy cały czas w rytmie meczowym, w grze, zawodnicy będą się czuli pewnie, wytrzymają kolejne wyzwania. Jeżeli chodzi, tak jak też mówię, o budowanie drużyny, no to mamy już za sobą trudne doświadczenia, zarówno w sezonie zasadniczym, jak i teraz, kiedy ta seria tak wyglądała, że nikt nie wygrywał dwóch meczów z rzędu. Cały czas było blisko remisu. Trzeba było walczyć. Przetrwaliśmy mecz numer pięć u siebie i przygotowujemy się jak najlepiej do kolejnego spotkania, a efekty tego, no to dopiero będziemy obserwowali to na boisku w sobotę i w niedzielę.</p><p style="text-align: justify;">Unikam raczej takich dywagacji odnośnie tego, kto jest faworytem, bo najlepiej nam wychodzi w klubie to, jak koncentrujemy się na każdym kolejnym spotkaniu, a nie na jakichś szumnych zapowiedziach. Mniej więcej tak to wygląda od, powiedzmy lutego, że wygrywamy bardzo wiele spotkań. Niewiele z nich przegraliśmy. Oczywiście mecze z ŁKS-em dobrze pamiętamy. Będziemy je analizować, ale wiemy, jak dużo zawirowań było u rywala. My je wygraliśmy. W tym pierwszym był w ŁKS inny trener, a po drugie składy personalne obydwu drużyn bardzo się zmieniały. I tyle. Dobrze znamy ich zawodników. Skupimy się na pewnych rozwiązaniach taktycznych, a takie dywagacje odnośnie tego, kto jest faworytem w danej serii, czy do awansu do PLK, to raczej zostawiam kibicom, dziennikarzom, a nam najlepiej wychodzi nasza praca, kiedy się na niej koncentrujemy, czyli trenowanie, analizowanie, granie.</p><p style="text-align: justify;"><br />Odnośnie Szymona Szmita, no to on odniósł kontuzję tak naprawdę podczas meczu nr 1, ito na samym początku meczu nr 1. Wtedy szybko musiałem zdjąć go z boiska, bo taka była potrzeba. Został gdzieś tam opatrywany przez naszą fizjoterapeutkę i na szczęście ona tak sprawiła, że był dalej gotowy do gry. Bardzo nam pomógł w meczu nr 1 i w meczu nr 2, który grał de facto z kontuzją. Tylko czasami tak jest, że jak gdzieś tam ta adrenalina nawet spowodowana meczem i pewne tam bandaże, maści, tego typu doraźne rozwiązania jakby puszczają, to też trochę puszcza wszystko inne. Jeżeli chodzi o jego kontuzję, to jest to problem z łydką. On miał problem z łydką też w okresie przygotowawczym. Wtedy nie trenował z nami przez chyba pierwsze trzy tygodnie okresu przygotowawczego. Ja nie mówię, że to jest dokładnie ta sama kontuzja i nie mówię o tym, że absencja będzie wyglądała podobnie, bo tego nie wiemy. Wiemy, że pierwsze badania nie wykazał poważnych uszkodzeń, jeżeli chodzi o ścięgna czy wiązadła, czy kwestie mięśniowe. Natomiast tam jest jakiś cały czas ból. Dzisiaj były kompleksowe badania. On jest bardzo twardym zawodnikiem, jeżeli by go trochę bolało, to by grał. Ten ból jest jednak zbyt duży. On jeszcze w Pelplinie był z nami i tam mieliśmy nadzieję może na to, że będzie w stanie wystąpić, ale po próbie rozgrzewki w meczu numer trzy nie było to możliwe, także to jest niestety wszystko, co ja wiem na ten temat. Tylko dzisiaj zdradziłem, że miał te badania, ale dojechał prosto na mecz. Jeszcze nie miałem okazji rozmawiać z nikim w klubie. Myślę, że ja jako trener to jutro będę wiedział dokładnie jaka jest z nim sytuacja, a jeżeli chodzi o nasze przygotowanie do kolejnego spotkania, to widzimy się jutro z zespołem, ale to jest taki bardziej trening regeneracyjny, tak to nazwijmy, czyli pewne rzeczy dla wzmocnienia ciała ogólnie. Taka bardziej praca tak naprawdę na siłowni, aby tutaj pewne rzeczy u zawodników utrzymywać na odpowiednim poziomie. To będzie taka dosyć lekka jednostka treningowa. Jutro oni muszą przede wszystkim odpocząć, a od piątku przygotujemy się taktycznie na tyle, na ile można na mecz z ŁKS-em i rzeczywiście tak naprawdę tak jak Pan powiedział, poświęcimy jedną jednostkę treningową na przećwiczenie takich priorytetowych rzeczy, ale wszystko się sprowadza już na tym etapie sezonu do meczów. Graliśmy ich ostatnio bardzo dużo i tak naprawdę intensywność trenowania będzie dosyć niska.</p><p style="text-align: justify;"><br />Przede wszystkim myślimy o rywalu i o najbliższym zadaniu. Do tej pory najważniejszy był zespół z Pelplina i na tym się koncentrowaliśmy. Natomiast już oczywiście w momencie, jak po meczu numer cztery wiedzieliśmy, że ŁKS czeka już na nas, albo na rywala, to bardziej tutaj w sztabie asystent trenera, trener asystent Michał Trypuć zajmuje się już analizą ŁKS-u, także tak naprawdę jak ja zaraz tam wstąpię na górę do naszego pokoju, to myślę, że już takie pierwsze wnioski on mi będzie przekazywał, ale czasu jest wystarczająco dużo w takiej sytuacji, aby się przygotować dobrze taktycznie. Zresztą już mieliśmy taką sytuację przecież choćby ostatnio, jak graliśmy z Notecią Inowrocław w środę ostatniego dnia sezonu zasadniczego, to już od soboty zaczynaliśmy play-off. Nie wiedzieliśmy przed meczem z Notecią, z kim będziemy grali. Może rzeczywiście najbardziej prawdopodobny był Pelplin, ale to nie było oczywiste. Dopiero tak naprawdę musieliśmy zacząć tak koncentrować się bardzo mocno na rywalu od wtedy, od środowego wieczora</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67771/100x70/27528.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67771/marek-popiolek--kazdy-mecz-wazy-podwojnie.html</link><pubDate>Wed, 29 Apr 2026 22:07:03 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67770/patryk-kedel--bylismy-lepsi-fizycznie-na-dluzszym-dystansie.html</guid><title><![CDATA[Patryk Kędel: Byliśmy lepsi fizycznie na dłuższym dystansie]]></title><description><![CDATA[<p>Koniec sezonu dla Kotwicy Port Morski Kołobrzeg. &quot;Czarodzieje z Wydm&quot; przegrali po raz trzeci z Enea Abramczyk Astorią Bydgoszcz i odpadli z dalszej rywalizacji o prawo gry w Orlen Basket Lidze.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Patryk Kędel, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Na początku chciałbym pogratulować drużynie z Kołobrzegu bardzo ciężkiej serii, bo tutaj ten wynik tak na dobrą sprawę nie odzwierciedla tego, jak bardzo się męczyliśmy grając z nimi. Na pewno cieszy fakt, że potrafiliśmy się zaadaptować do tych różnych systemów obrony, które tutaj trener Frank przygotowywał. Myślę, że też dłuższa ławka mimo wszystko przeważyła szalę, ponieważ byliśmy lepsi fizycznie na dłuższym dystansie. I co tu dużo mówić, teraz tak na dobrą sprawę zostawiamy to już za sobą i skupiamy się na serii ze Starogardem.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong>Też wielkie podziękowania i szacunek dla drużyny z Kołobrzegu. Bardzo niewygodny rywal, na którego nie chcieliśmy trafić już w ćwierćfinale, ale tak się zdarzyło, ale jak mamy awansować, to musimy wygrywać z każdym. Bardzo się cieszę z tego, że nasza drużyna tak dzisiaj zafunkcjonowała przede wszystkim w obronie i to przełożyło się na dobry atak. Po raz kolejny wygraliśmy zbiórkę i to był klucz do przejścia tej serii. Wielkie podziękowania dla naszych kibiców, którzy przyjechali i kibicują nam, są z nami na dobre i na złe i wielki szacunek, że kolejny dzień wolny są z nami i nas wspierają i już nie mogę się doczekać sobotnio-niedzielnych pojedynków z SKS-em.</p><p style="text-align: justify;">Przede wszystkim zbiórka i lepsza skuteczność z gry i większa konsekwencja fizyczna. To co Patryk powiedział, fizycznie byliśmy lepiej przygotowani. Dłuższa ławka, bardzo dobra dzisiaj zmiana Bartka Ptaka, który wszedł i bardzo mocno bił się z podkoszowymi z Kołobrzegu. Czapki z głów dla całego zespołu, dla całego sztabu i myślami już jesteśmy przy półfinale z SKS-em. </p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Dzierżak, koszykarz Kotwicy Port Morski Kołobrzeg: </strong>Gratulacje dla Astorii za wygraną serię. Na pewno trzeba uznać tutaj ich wyższość, bo wygrali z nami 3-1, więc bez dwóch zdań należy im się awans do kolejnej rundy. Co do meczu, niestety ofensywnie nie weszliśmy w to spotkanie tak jak byśmy chcieli. Mieliśmy fatalną skuteczność, gdzieś tam trochę zaczęliśmy się wahać w tych decyzjach i do połowy naprawdę wynik był ustalony. Chciałem tylko podziękować chłopakom za to, że walczyli do końca i pokazali charakter i podziękować też za cały sezon, wszystkim kolegom, całemu sztabowi, zarządowi, całej organizacji. Za wszystko co dla nas robili. Chciałem podziękować też ludziom, którzy w nas wierzyli do końca w tym roku, bo jak wiemy początek był dla nas bardzo trudny. Po pierwszej rundzie większość ludzi obawiała się spadku do drugiej ligi, a nikt nie myślał o grze w play-off. Natomiast my pokazaliśmy, że możemy, że nas na to stać. Znaliśmy swoją wartość i swoją ciężką pracą na co dzień pokazaliśmy niedowiarkom, że możemy to zrobić i weszliśmy do tej fazy, mimo że mało kto w nas wierzył. Tym, którzy wierzyli, tym najbliższym chciałbym bardzo podziękować. Podziękowania dla kibiców za to, że nas wspierali właśnie też w tych trudnych momentach. Mam nadzieję, że z niektórymi widzimy się w przyszłym roku.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Frank, trener Kotwicy Port Morski Kołobrzeg:</strong>  Na pewno gratulujemy trenerowi Skibie i zespołowi z Bydgoszczy awansu do kolejnej rundy. Sportowo trzeba przyznać, byli lepsi, mieliśmy swoją szansę wydaje mi się w tym meczu wczorajszym. Naprawdę zagraliśmy go fenomenalnie i mecz po prostu się rozpłynął w ostatnich dwóch minutach, więc tam naprawdę ta szansa była na zwycięstwo i troszkę byłoby inaczej. Mecz po meczu, dzień po dniu granie i wczoraj oddaliśmy wszystko, więc naprawdę ten mecz był bardzo ciężki fizycznie dla nas i też do tego ta skuteczność w ataku szwankowała, więc naprawdę jak się goni i ten wynik troszkę się rozjechał, to naprawdę bardzo ciężko się gra i tutaj chłopakom gratulacje dla nich, że nie poddali go od razu, tylko walczyliśmy do końca meczu. Staraliśmy się wrócić do tego spotkania, mimo tego, że wiedzieliśmy, że to jest bardzo ciężka sytuacja, ale przede wszystkim chciałbym im podziękować, bo to oni zrobili wszystko, że byliśmy w tych playoffach.</p><p style="text-align: justify;">Kilka meczów więcej spowodowałoby to, że bylibyśmy może bardziej rozstawieni w playoffach, z innego miejsca. Niestety z ósmego wpadliśmy na najmocniejszą Bydgoszcz, która gra fenomenalnie i naprawdę jest to bardzo dobry zespół, więc tu mieliśmy bardzo ciężko i w roli underdoga musieliśmy szukać swojej szansy, a to nie jest łatwe, trzeba ciągle zaskakiwać, grać na 120%, więc tutaj chłopacy położyli wszystko, co mieli, więc tutaj na pewno mega dla nich podziękowania. Ten mecz dzisiaj, może być troszkę smutku, bo ten mecz punktowo wygląda inaczej, ale ja bym  nie patrzył przez pryzmat, tylko tego dzisiejszego meczu.</p><p style="text-align: justify;">Super sprawa, druga runda rewelacyjna. Naprawdę zagraliśmy mega dużo super meczów, osiem zwycięstw pod rząd więc kibice mogli być zadowoleni. Mogę podziękować wszystkim, którzy nas wspierali, bo wydaje mi się, że tutaj cały sezon pokazał, że byliśmy niejednokrotnie w trudnej sytuacji i tak prawdę mówiąc na samym końcu mogliśmy liczyć tylko na wiernych ludzi, którzy nas wspierają i liczyć przede wszystkim na siebie na boisku, więc tutaj duże słowa uznania przede wszystkim dla moich zawodników. Oni to zrobili, oni w to wierzyli, oczywiście dostali na koniec nagrodę w postaci playoffów. Na pewno jesteśmy głodni, bo byśmy chcieli więcej. To nie jest tak, że zawodnicy byli zadowoleni tylko tym, że awansowaliśmy do playoffu. Chcieliśmy być jak najwyżej, myśleliśmy, że może się jeszcze uda nawet wyższe miejsce niż ósme, ale trzeba uszanować to, co mamy. Zresztą statystyki też pokazują, że z piąty rok z  rzędu gramy w tych playoffach. To nie jest przypadek i uważam, że tutaj kapitalną robotę wykonali chłopacy. Dograliśmy sezon, stworzył się fajny zespół. Troszkę musimy przegryźć to sportowo, ale tak jest w sporcie.</p><p style="text-align: justify;">Mega dziękuję wszystkim i całej organizacji, wszystkim, którzy się przyczynili do tego, że mogliśmy cieszyć się z tego sezonu. Dużo radości dla kibiców, dużo radości dla rodzin chłopaków i na pewno jakaś lekcja też dla nich, dzięki czemu mogą być lepsi w przyszłości. Mam nadzieję, że to zaprocentuje w kolejnych sezonach. Nie wiadomo jaka będzie sytuacja, gdzie kto wyląduje, gdzie będzie grał, ale na pewno każdy z nich ma potencjał i mam nadzieję, że będzie mógł się cieszyć z jeszcze jednego sukcesu sportowego. <br /><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67770/100x70/27525.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67770/patryk-kedel--bylismy-lepsi-fizycznie-na-dluzszym-dystansie.html</link><pubDate>Mon, 27 Apr 2026 19:07:04 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67769/tomasz-snieg--nie-wiem-co-sie-stalo.html</guid><title><![CDATA[Tomasz Snieg: Nie wiem co się stało]]></title><description><![CDATA[<p>Drugie zwycięstwo ŁKS-u Coolpack Łódź w Tychach. Triumf 80:66 dał łodzianom awans do półfinału Pekao S.A 1 Ligi, ale na swojego rywala będa musieli poczekać do środy, bowiem w serii ćwierćfinałowej PGE Spójnia Stargard - Decka Pelplin jest remis, 2:2.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Iwo Maćkowiak, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Ode mnie krótki komentarz. Na pewno nas cieszy, że wygraliśmy, cieszę się, że wygraliśmy dzisiaj, że nie musieliśmy tej serii rozstrzygać w piątym meczu. Na pewno wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz, bo drużyna z Tych nie miała już nic do stracenia. Miała swój sezon na szali, więc wiedzieliśmy, że trzeba od początku postawić mocne warunki, że od razu musimy nadać swój ton, co wydaje mi się, że nam się udało. I w sumie to wszystko.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Drużyna pokazała charakter, walczyła jak lwy. Od początku byliśmy bardzo skoncentrowani, skupieni na celu o czym sobie wcześniej mówiliśmy. Jesteśmy krok bliżej do osiągnięcia celu, nie zatrzymujemy się, na pewno damy z siebie wszystko co mamy najlepsze. Teraz mamy kilka dni na przygotowanie się do kolejnej rundy, mamy chwilę, żeby potrenować, to jest teraz bardzo ważna kwestia.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Śnieg, koszykarz GKS-u Tychy: </strong>Gratulacje dla ŁKS-u za awans do półfinału. Co mogę powiedzieć? Nie wiem co się stało. Był bardzo duży niedosyt po dwóch spotkaniach w Łodzi, gdzie naprawdę graliśmy dobrą koszykówkę. Nie wiem czy ten drugi mecz może nie był kluczowy, bo inaczej by się grało jakbyśmy tutaj przyjeżdżali przy 2-0, a mieliśmy olbrzymie szanse w tamtym spotkaniu, a tutaj w spotkaniach w Tychach, no jakby kosze były zaczarowane, mieliśmy problemy ze skutecznością, straty, które popełnialiśmy jak nie my grając przez cały sezon, głupoty w obronie, także tutaj w tych dwóch spotkaniach tak naprawdę ŁKS był od samego początku ekipą dominującą. My próbowaliśmy, szarpaliśmy, zmienialiśmy, ale pełna kontrola po stronie przeciwnika. Dzisiaj naprawdę jest nam smutno, bo czuliśmy przez to, że przewaga parkietu przeszła na naszą stronę, że możemy naprawdę awansować do tego półfinału, ale myślę, że z czasem naprawdę po paru dniach docenimy to miejsce, w którym byliśmy, w którym jesteśmy obecnie. Graliśmy dobrą koszykówkę cały sezon i szkoda, że kończymy sezon, bo naprawdę apetyty były wyższe. Dziękuję kibicom naprawdę w tych dwóch spotkaniach, chyba to był najlepszy zawodnik GKS-u Tychy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy:</strong> Myślę, że po tych dwóch spotkaniach zasłużone zwycięstwo ŁKS-u i awans do półfinału. Apetyty nasze urosły po meczu sezonu regularnego, który wygraliśmy w Łodzi i przede wszystkim po pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym. Prawda jest taka, że kluczowe spotkanie odbyło się wczoraj i nie udźwignęliśmy rangi tego meczu. Te nasze kosze nigdy nie były tak zaczarowane. Często miewaliśmy przestoje w grze, ale nie tak, żeby dwa mecze zagrać na tak fatalnej skuteczności, ale jak to stare przysłowie mówi, gra się na tyle, ile przeciwnik pozwala i ŁKS nam zabrał wszystkie nasze atuty. Był po prostu lepszy i dlatego gratulacje dla nich. Co do całego sezonu, ja powiedziałem chłopakom w szatni, że jestem z nich bardzo dumny, że przede wszystkim walczyli w każdym spotkaniu i chyba tego nam kibice nie mogą odmówić, że ta walka trwa zawsze do ostatniej sekundy. Dla mnie osobiście odpadnięcie w ćwierćfinale, wiem, że z mocnym ŁKS-em, na pewno jest porażką, ale też powiedziałem, że nagle gdybyśmy w finale odpadli, to też by była dla mnie to porażka. Ja po prostu chcę zawsze wygrać i fajnie, że udało się to w tym zespole zaszczepić, że ten zespół był agresywny zawsze. Walczył do samego końca o każdą piłkę. Nie mówiliśmy o tym nigdy, ale wielu zawodników poświęciło naprawdę swoje zdrowie, grając czasami nawet z kontuzją na własną odpowiedzialność i to są rzeczy, które się bardzo ceni u sportowca. Pewnie dzisiaj jesteśmy, tak jak Tomek powiedział, mocno rozczarowani i zawiedzeni, ale cały sezon trzeba uznać naprawdę za udany przy tej wyrównanej lidze. Bardzo wysoki poziom ligi, wzrósł przez ostatni sezon, zaliczyliśmy świetny run, zaliczyliśmy świetną drugą rundę, co dało nam awans do play-off. Niewiele brakło, a zagralibyśmy z przewagą własnego parkietu. Nie wiadomo, co by się stało, gdyby nie kontuzja, &bdquo;Kiwiego&rdquo;, gdzie mieliśmy świetną formę. Każdy z jakimiś problemami się boryka, ale to nie jest żadne wytłumaczenie. Myślę, że można być dumnym z tych chłopaków i fajnie, że kibice nam to oddali w tych ostatnich dwóch meczach. Takie wsparcie, jak czuliśmy tutaj u siebie, było czymś wielkim i faktycznie dobrze Tomek ujął to był nasz szósty, niestety najlepszy zawodnik w tej batalii w meczach u siebie. Trzeba przełknąć gorycz porażki, jutro się obudzić, podnieść głowę i patrzeć już do przodu. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wsparcie, dziękuję swojemu zespołowi za walkę i do zobaczenia. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67769/100x70/27522.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67769/tomasz-snieg--nie-wiem-co-sie-stalo.html</link><pubDate>Mon, 27 Apr 2026 18:14:41 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67768/przemyslaw-kuzkow--jestesmy-cudowna-druzyna.html</guid><title><![CDATA[Przemysław Kuźkow: Jesteśmy cudowną drużyną]]></title><description><![CDATA[<p>Decka Pelplin sprawiła kolejną niespodziankę! Podopieczni trenera Rafała Knapa przegrywali z PGE Spójnią już różnicą 16 punktów, ale odrobiła wszystkie straty i pokonała wyżej notowanego rywala doprowadzając tym samym do remisu 2:2 w serii ćwierćfinałowej.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Kikowski, koszykarz PGE Spójni Stargard:</strong>  Gratulacje dla Decki, zagrali bardzo dobre, może nie całe spotkanie, ale czwartą kwartę wyśmienitą. My byliśmy dzisiaj za słabą drużyną jako jedność i nie dokończyliśmy tej roboty, którą powinniśmy. Gdzieś mieliśmy Deckę na widelcu można powiedzieć i wystarczyłoby dokończyć dzieła, ale Decka walczy do końca, pokazała to nieraz w tym sezonie. My już drugi raz w tej serii zawiedliśmy jako drużyna i daliśmy wyrwać sobie zwycięstwo, natomiast wierzę, że odpowiemy tak jak należy, tak jak odpowiedzieliśmy po tym drugim spotkaniu u nas. Przyjechaliśmy na trzecie i zagraliśmy tak jak należy, także wierzę w tą naszą drużynę, że się pozbieramy i za chwilę będziemy grać to piąte spotkanie i będziemy na to gotowi i po prostu zagramy dobrze jako drużyna i jako kolektyw i będziemy razem. Jeszcze raz gratulacje dla Decki, bo pokazali wielki charakter. Nie bez przyczyny są niespodzianką sezonu i dzisiaj zrobili niespodziankę przeciwko nam na pewno, bo prowadziliśmy znowu z dość dużą różnicą punktów, a roztrwoniliśmy to zupełnie niepotrzebnie. Za dużo nas interesowało rzeczy pozaboiskowych chyba.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:</strong> Taka jest rzeczywistość, nigdy nie można uznawać, że mecz jest wygrany, my tak nie myśleliśmy. Wiedzieliśmy, że zespół z Pelplina będzie walczył do samego końca. Pomimo tej przewagi na początku, powiedzmy czwartej, kwarty, kiedy zaczęły się nasze poważne problemy, to wiedzieliśmy, że drużyna rywala będzie grała do końca. Staraliśmy się być skupieni, natomiast przez cały mecz nie potrafiliśmy się odpowiednio odnaleźć w tych warunkach, w jakich on był rozgrywany. Paweł o tym trochę powiedział. Oczywiście mieliśmy dużo problemów z faulami, graliśmy w takich eksperymentalnych ustawieniach. Wielu naszych graczy spadło za 5 przewinień i na pewno zabrakło nam takiej twardości mentalnej czy spokoju w niektórych sytuacjach, aby po prostu bronić w sposób mądrzejszy. Utrzymać się na boisku i kontrolować to, co się działo na placu. W samej końcówce oczywiście mieliśmy też problemy z powstrzymaniem zarówno kontrataków, jak i gry 1 na 1 poszczególnych zawodników z Pelplina i dlatego to tak wyglądało. Mecz jednak nie rozstrzygnął się w samej końcówce czy w ostatnich posiadaniach, tylko po prostu my jako całościowo, jako drużyna dzisiaj nie byliśmy w stanie powtórzyć tego, co zrobiliśmy wczoraj. Zagrać na tym samym poziomie zarówno w obronie, jak i w ataku. Rzeczy nie dzieją się przypadkowo, ani bez przyczyny. Po prostu nie zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Doceniam bardzo to, że nasi kibice dopingowali nas i wczoraj, i dzisiaj i teraz naszą odpowiedzialnością jest to, aby zagrać jak najlepiej w środę, wyczyścić te mankamenty i wygrać i przejść do półfinału.</p><p style="text-align: justify;">Jeden i drugi zespół ma taki sam kalendarz spotkań i tyle. Trzeba się zregenerować jak najlepiej. Na pewno żaden z zespołów już nie będzie zostawiał niczego na później, bo mecz jest do wygrania dla obu stron i będzie twarda, zażarta walka. Tu nie chodzi nawet o szukanie wymówek czy usprawiedliwień, po prostu taka jest rzeczywistość, taki jest play-off, tak się gra. Zespoły są w tej samej sytuacji, gramy u siebie. Przygotujemy się jak najlepiej i nie ma żadnych wymówek. Gramy z takim zamiarem, aby środowy mecz wygrać.<br />Szymon Szmit odniósł kontuzję tak naprawdę w pierwszym meczu z Decką, w drugim jeszcze próbował grać i to z niezłym skutkiem, ale później sprawy się pogorszyły. Nie był w stanie grać teraz w weekend, nie wiem jak będzie postępowała ta jego rehabilitacja.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Przemysław Kuźkow, koszykarz Decki Pelplin: </strong>Przede wszystkim to była walka. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że taki mecz nam się udał. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że taki mecz nam się udał, ze jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy, jesteśmy cudowną drużyną. Mamy cudownych kibiców, którzy nigdy w nas nie zwątpili, nawet po wczorajszym meczu, kiedy przegraliśmy istotną liczbą punktów. To jest dla nich, to jest dla całego Pelplina. Chcę tylko powiedzieć, że my się nigdy nie poddamy i kto w nas wątpi, kto myśli, że zwiesimy głowy, to tak nie będzie. My się zawsze podnosimy i pokazywaliśmy to cały sezon, więc to wszystko jest dla Was, kibice. Jestem mega szczęśliwy, że jestem w tym klubie, jestem w tym mieście, czuję się tu świetnie i dopóki tak gramy, dopóki tak to wygląda, to możemy zdobyć wszystkie szczyty.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Knap, trener Decki Pelplin: </strong>Zanim podsumuję, to chcę podziękować naszym kibicom, po raz kolejny. Byli naszym szóstym zawodnikiem, przepraszam, szóstym graczem i oni nas ponieśli do zwycięstwa. Chciałbym właśnie to zwycięstwo zarówno ja, moja skromna osoba, jak i moja drużyna zadedykować naszym wiernym kibicom. Nawet jeżeli nie uda nam się wygrać w Stargardzie, to godnie pożegnaliśmy się w tym sezonie z naszymi wiernymi fanami. Jeżeli chodzi o mecz, to trzy kwarty dominacji naszych oponentów. Prowadzili już 16 punktami, niektórzy zapewne zwątpili, ale nie my. Fajnie zafunkcjonowała piątka, która przebywała na parkiecie, ale każdy dołożył swoją cegiełkę. Ogromne gratulacje dla mojej drużyny, że przedłużyliśmy serię do 5 meczów. Jest trochę też fanu, bo jeżeli się wygrywa mecz, to naprawdę radość mięśniowa jest wielka. W pierwszych trzech kwartach drużyna przeciwna, Spójnia, wchodziła w trumnę jakby była posmarowana oliwką. Nie byliśmy w stanie nic zrobić, wyślizgiwali się i byli nie do złapania. Później troszkę zwarliśmy szyki, też nie wpadło kilka rzutów trudnych Spójni i udało się. Uda się gdybyśmy nie trenowali. Trenowaliśmy ciężko i przygotowywaliśmy się do tej serii i to  bogowie koszykówki nam wynagrodzili.</p><p style="text-align: justify;">Jeszcze chcę powiedzieć, bo pewnie będziesz chciał skończyć, żebym się nie rozgadał. Ok, nie rozgadam się. Chciałbym serdecznie pozdrowić drużynę Regisu Wieliczka i pogratulować awansu do drugiej ligi na bardzo trudnym terenie w Warszawie, a także chciałem pogratulować mojej córce, która dzisiaj w Poznaniu zdobyła wicemistrzostwo Polski w kategorii U17. Brawo dla mojej córki, brawo dla wszystkich dziewczyn, które grały i które były z drużyną. To był ogromny sukces, czyli tak naprawdę mamy taki triplet dzisiaj, bo trojaczki. Nasze zwycięstwo jako ostatnie, wcześniej moja córka, a jeszcze wcześniej Regis Wieliczka. Oby więcej takich niedziel.</p><p style="text-align: justify;">Przepis na to, w jaki sposób wygrać spotkanie, w którym przegrywa się 16 punktów, a prowadzi się tylko 57 sekund? Po prostu wziąć troszkę więcej ashwagandhy. Druga rzecz, melisa też dobrze działa i dać piłkę akurat w takich meczach gościowi, któremu wpada coś nawet z ósmego metra o tablicę i nie widząc kosza, który ma lepszy procent za trzy niż rzutów wolnych. Tak to się udało. Myślę, że to chłopaki, śmieję się troszkę w duchu, że moja drużyna jeszcze nie chciała się rozstać, bo bardzo lubią ze sobą spędzać czas, robić sobie pranki. Bardzo często oglądać mecze wspólnie, chodzić na pizzę i na herbatę i na piwo bezalkoholowe. To jest ważne. Tak się cementuje drużynę i tutaj widać, że ci ludzie mają radość z tego, że ze sobą przebywają i dlatego przedłużyli te kolejne przynajmniej 3 dni pobyt w Pelplinie.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno na kolejny mecz jedziemy już we wtorek, to na 100% zarządzi prezes. Jestem przekonany, że nie pojedziemy w dniu meczu i oddamy wszystko przypadkowi. Zostaje nam poniedziałek, wtorek, rano, ewentualnie wieczorem, ponieważ Spójnia, to też należy podkreślić, bardzo fajna współpraca, bo ona użyczyła halę tyle ile chcieliśmy i jeden dzień poprzedzający i dzień, w który graliśmy, więc naprawdę czapki z głów i podziękowania. No i tak naprawdę to tylko i wyłącznie &bdquo;walkthrough&rdquo;, troszkę przefiltrowania, nasz motoryk popracuje z chłopakami, zaleczanie niektórych urazów, drobnych urazów, no i huzia na Józia, zobaczymy co będzie.</p><p style="text-align: justify;"><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67768/100x70/27519.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67768/przemyslaw-kuzkow--jestesmy-cudowna-druzyna.html</link><pubDate>Mon, 27 Apr 2026 15:11:49 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67767/sebastian-kowalczyk--ten-charakter-zaprowadzil-nas-do-polfinalu.html</guid><title><![CDATA[Sebastian Kowalczyk: Ten charakter zaprowadził nas do półfinału]]></title><description><![CDATA[<p>Kociewskie Diabły w półfinale! Drużyna trenera Darko Radulovicia po raz trzeci pokonała Solvera Sokoła Łańcut i w walce o final rozgrywek zmierzy się z Enea Abramczyk Astorią Bydgoszcz.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Po pierwsze, gratulacje dla Łańcuta za dobry sezon i za dobrą serię, którą z nami zagrali. To były trudne, wyrównane mecze, wyniki decydowały się w ostatnich kwartach. W tym meczu myślę, że udało nam się wzmocnić naszą agresję w defensywie dzięki czemu mieliśmy całkiem solidne prowadzenie, ale zaczęliśmy popełniać straty, Sokół miał dobry moment w trzeciej kwarcie. Raz jeszcze pokazaliśmy charakter, wróciliśmy do dobrej gry, podejmowaliśmy dobre decyzje, dobrze broniliśmy. Myślę, że zasłużyliśmy na awans do półfinału. Gratuluję moim zawodnikom, zostawili serce na boisku, każdy z nich, ale chciałbym podkreślić rolę Adriana Kordalskiego, bo był kontuzjowany, dał z siebie 120%. Dziś możemy trochę świętować, ale jutro będzie nowy dzień i będziemy przygotowywać się na mecze z Bydgoszczą.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Sebastian Kowalczyk, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Trzeba oddać szacunek zespołowi z Łańcuta, kawał serii, ten wynik 3:1 mógł się potoczyć w dwie strony, a tak naprawdę każde z tych spotkań jak mowie dogs fight, każdy się rzucał na piłkę i na pewno wielki szacunek dla tego zespołu nie tylko za tę serię, ale za cały sezon, bo też mój brat tutaj grał i dużo dobrych słów, dużo dobrych opinii na temat organizacji, ale też ludzi, których tu spotkał. Dużo pomogli, więc naprawdę duży szacunek dla tego klubu. Jeśli chodzi o nas, to niesamowity charakter. Tak jak trener wspomniał, Adi Kordal. Śmieszna była sytuacja, bo trener go zapytał, czy jest gotowy. Adrian mówi, że jest bardzo dobrze, nic go nie boli, ale to było widać, że walczył z niesamowitym bólem i to, co on dzisiaj pokazał, zaraził nas tą energią, tą walką, dzisiaj pokazaliśmy naprawdę duży charakter. Jeśli chodzi o to spotkanie, było widać, że to granie dzień po dniu to jest, jak ja to nazwałem, igrzyska śmierci. Nie jest to łatwe, ale ten charakter zaprowadził nas do półfinału. Przygotowanie taktyczne od pierwszego spotkania na najwyższym poziomie. Praca trenerów po nocach, fizjoterapeutów po nocach. Masaże i takie sprawy. Każdy zadbał o najmniejszy szczegół, żeby niczego nam nie brakowało więc tutaj wielkie ukłony dla naszego klubu, dla wszystkich ludzi w klubie. Dla kibiców, którzy przejechali całą Polskę wczoraj i jak wyszliśmy na rozgrzewkę, to czuliśmy, jakbyśmy grali u siebie więc niesamowita sprawa. Na koniec trochę prywaty - dziękuję mojemu bratu za podesłanie takiej krótkiej notki motywacyjnej ze zdjęciem, on będzie wiedział o co chodzi. Dużo mi to dało.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut:</strong> Gratuluję zespołowi ze Starogardu zwycięstwa w tej rywalizacji, moim zawodnikom dobrej postawy, walki. Jednak okazało się, że w tej serii zespół ze Starogardu był od nas minimalnie lepszy, ale każde spotkanie było bardzo wyrównane i trzymało w napięciu do samego końca. Losy meczu rozstrzygały się w końcówkach, także przykro, że przegrywamy, ale jednak trzeba uznać wyższość zespołu ze Starogardu. Na koniec chciałbym podziękować oczywiście kibicom za wsparcie w tym spotkaniu. Byli z nami przez cały czas, wspierali nas głośnym dopingiem. Oczywiście dziękuję też wszystkim sponsorom, dzięki którym mogliśmy rozgrywać ten sezon oraz wszystkim działaczom, którzy przyczynili się do tego, że ten klub funkcjonuje i dalej rozwija się.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Filip Struski, koszykarz Solvera Sokoła Łańcut: </strong>Też razem z trenerem mogę powiedzieć, że dzięki za walkę w dniu dzisiejszym, dzięki w całym sezonie i w tej serii play-off naprawdę myślę, że z perspektywy boiska kibice widzieli, że chcieliśmy wrócić do tej serii i naprawdę zostawiliśmy masę zdrowia w dniu dzisiejszym, wczorajszym, żeby tak się stało. Niestety w sporcie raz się przegrywa, raz się wygrywa. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mieć więcej doświadczenia, każdy po kolei, nieważne gdzie tam będzie grał, czy tutaj w Łańcucie, czy gdzieś indziej, że naprawdę będzie z podniesioną głową w przyszłym sezonie mógł powiedzieć, że dał z siebie wszystk, także mam nadzieję, że każdy z nas dzisiaj jak wróci do domu może sobie spokojnie spojrzeć w lustro i powiedzieć, że zostawił zdrowie tutaj dla tego klubu, dla kibiców, dla ludzi, którzy wykładają ciężko zarobione pieniądze, żebyśmy mogli przynieść troszeczkę radości w tym sezonie koszykarskim jak i w przyszłości. Dziękujemy raz jeszcze i do zobaczenia. <br />&nbsp;</p><p>&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67767/100x70/27516.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67767/sebastian-kowalczyk--ten-charakter-zaprowadzil-nas-do-polfinalu.html</link><pubDate>Sun, 26 Apr 2026 23:43:57 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67766/jayden-coke-domingue--to-nas-zabilo.html</guid><title><![CDATA[Jayden Coke-Domingue: To nas zabiło]]></title><description><![CDATA[<p>PGE Spójnia Stargard znów na prowadzeniu w drodze do półfinału Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn. W Pelplinie, spadkowicz z Orlen Basket Ligi pewnie pokonał Decką, 92:68.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Wojciech Czerlonko, koszykarz PGE Spójni Stargard: </strong>Trudny mecz, bo wiedzieliśmy, że przejeżdżamy na bardzo trudny teren, szczególnie, że zespół z Pelplina odniósł u nas zwycięstwo, więc chcieliśmy zrobić wszystko, żeby wyszarpać to zwycięstwo tutaj u nich na ich parkiecie i to się udało. Wydaje mi się, że trener może być z nas zadowolony, jeśli chodzi o realizację przedmeczowego gameplanu. Graliśmy bardzo dobrą obronę, ale też uważam, że ten wynik nie odzwierciedla tego, jak bardzo ten mecz był równy, ponieważ naprawdę mecz takich tzw. runów. My wychodziliśmy na lekkie prowadzenie, oni nas dochodzili, my znowu wychodziliśmy na lekkie prowadzenie, oni znowu doszli. Bardzo trudny mecz, bardzo fizyczny, bardzo się cieszę, że udało nam się zwyciężyć, ale musimy o tym szybko zapomnieć, zresetować głowy, ponieważ jutro za mniej niż 24 godziny mamy kolejny mecz. Zdajemy sobie z tego sprawę, że zespół z Pelplina na pewno się przed nami nie położy i po prostu musimy tę serię jutro zamknąć. Dziękuję bardzo. ks.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: </strong>Dziękuję bardzo kibicom, oczywiście przede wszystkim naszym za przyjazd, za doping, ale też myślę, że atmosfera na hali była bardzo gorąca i tutaj kibice obydwu drużyn stworzyli fajny spektakl, który na pewno dorównywał temu, co się działo na boisku. Mecze z Pelplinem są bardzo trudne, mierzyliśmy się już wielokrotnie w tym sezonie. Cieszę się, że dzisiaj tak naprawdę ten mecz kontrolowaliśmy, gospodarze tylko na chwilę wyszli na prowadzenie w drugiej kwarcie, ale my potrafiliśmy grać razem zespołowo po obu stronach boiska. Już w drugiej połowie tak naprawdę w dużym wymiarze czasu kontrolowaliśmy to spotkanie, przewaga była wydaje się dosyć bezpieczna, natomiast nauczeni doświadczeniem wiemy jak waleczna jest drużyna z Pelplina, choćby u nas w meczu numer dwa, do końca byliśmy skupieni, aby ten mecz dowieźć, dowieźć to zwycięstwo. Jest 2-1 w serii, nie ma co wyciągać jakichś górnolotnych wniosków z dzisiejszego meczu, jutrzejsze spotkanie może być inne, ale na pewno będziemy do tego gotowi, nie zabraknie nam sił i przyjdziemy tutaj z takim nastawieniem, aby wygrać ten mecz.</p><p style="text-align: justify;">Jutro na pewno będziemy mądrzejsi, staramy się wyciągać wnioski z każdego spotkania, ważne są też te mecze, które odbyły się w rundzie zasadniczej, bo zespół z Pelplina tak naprawdę robił mało zmian personalnych, tylko Filip Gurtatowski chyba dołączył w trakcie tego sezonu, także czujemy, że dobrze znamy zespół z Pelplina. Warto wspomnieć o tym, że macie bardzo młody i atletyczny zespół, który gra bardzo szybko i nie jest to dla mnie zaskoczeniem, że to jest drużyna, którą trudno pokonać w serii, bo po prostu ma dużo sił w nogach. Jeżeli chodzi o nas, to jestem spokojny o nasze przygotowanie, na to, co działo się w drugiej połowie albo nawet po prostu w ostatnich 12 minutach poprzedniego spotkania, po analizie ja wiem, co tam się działo i to jest kwestia oczywiście kondycji, to jest kwestia planu na mecz, realizowania tego planu, skuteczności, wszystkiego po trochu, więc dzisiaj zagraliśmy już trochę inaczej niż w poprzednim spotkaniu, to przyniosło efekt. Mam nadzieję, że też tak będzie jutro i spodziewam się, że wszyscy koszykarze biegający po boisku będą bardzo zmęczeni, bo to jest seria, która nas kosztuje dużo, zespół z Pelplina kosztuje dużo, widać z jakim poświęceniem grają obydwa zespoły i myślę, że nawet takim obserwatorom obiektywnym, którzy nie kibicują ani drużynie z Pelplina, ani drużynie ze Stargardu, to ta seria może się podobać, bo jest zacięta, dynamiczna i taka, która trzyma w napięciu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jayden Coke-Domingue, koszykarz Decki Pelplin:</strong> W pierwszej połowie traciliśmy do rywala 10 punktów, chcieliśmy wrócić do gry jak ostatnio, na drugą połowę mieliśmy wyjść jakby było 0:0. Myślę, że w trzeciej kwarcie zagraliśmy naprawdę dobrze, a w czwartej zaczęliśmy za dużo rzucać za trzy punkty, wkradło się trochę błędów w komunikacji i to nam zaszkodziło, mieliśmy gorące głowy. Trafiliśmy dwie trójki, a rzucaliśmy 22 razy. W takich okolicznościach trudno wygrać mecz, nie trafialiśmy z otwartych rzutów, mieliśmy tylko 57% skuteczności z rzutów wolnych. Nie możemy mieć tak zlej skuteczności w tych dwóch elementach. To nas zabiło, ale walczyliśmy dalej, jestem dumny z zespołu. Wszyscy wiemy, że jutro jest kolejny mecz i jesteśmy na niego gotowi. Ja jestem gotowy, zespół jest gotowy, trenerzy wiedzą co mamy jutro zrobić, by doprowadzić do piątego meczu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Knap, trener Decki Pelplin: </strong>Ciężko wygrać jeśli ma się 9% skuteczności w rzutach za trzy punkty, to co Jayden powiedział &ndash; 22 rzuty i dwa celne z takim przeciwnikiem w play-off. Mecz pokazał, że przegraliśmy, chociaż mieliśmy więcej zbiórek, więcej asyst, oddaliśmy więcej rzutów, tylko w koszykówce polega to na tym, żeby trafiać te rzuty, a nie tylko oddawać. Również zgadzam się z Jaydenem, za dużo nieporozumień na prostym pick'n'rollu, chociaż wydaje mi się, że bardzo dobrze to mieliśmy przetrenowane. Bardziej czekaliśmy na wyrok niż prowokowaliśmy przeciwników do błędów, wykorzystali dzisiaj w każdym aspekcie naszą słabą dyspozycję, naszą słabą komunikację, a także bardzo słaby procent rzutów z gry. Mogę powiedzieć tutaj, w tym miejscu, że mogę obiecać za moich graczy, a także za siebie i za cały staff, że jutro postaramy się dać z siebie o wiele więcej, chociaż nie mogę zarzucić chłopakom, że nie chcieli, może niektórych przytłoczyła ranga spotkania, ale jestem razem z nimi. Kiedyś Papaloukas, świetny koszykarz powiedział, i to powtarzam na drugiej konferencji, &bdquo;Przegrywamy razem, wygrywamy razem, żyjemy razem&rdquo;. Jutro też jest mecz, chcemy przedłużyć serię do pięciu, zobaczymy, co się wtedy wydarzy, ale na razie nie myślę o piątym meczu, na razie myślę o meczu czwartym, jutrzejszym.</p><p style="text-align: justify;">Bardzo dziękuję naszym kibicom za wsparcie, bo to jest niespotykane, przegrywa się ponad 20, wiadomo, że już tego meczu nie wyciągniemy, a jednak ci kibice są z nami. Dziękują nam po meczu, gratulują, klepią po plecach, wspierają i naprawdę nagroda, którą dzisiaj odebraliśmy, największej niespodzianki sezonu, to chcę powiedzieć, to jest Państwa zasługa, to naszych kibiców, drużyny w drugiej kolejności i brawo dla Was, dziękuję Wam bardzo, że jesteście z nami. Liczę, że cokolwiek by się nie działo, jakikolwiek by skład nie był w przyszłym sezonie, to będziecie dalej tacy, jak jesteście ekspresyjni i za to my jako drużyna Was uwielbiamy i dziękujemy, a także de facto za ten mecz możemy przeprosić, bo nikt nie chce przegrywać -24 u siebie na parkiecie. Jutro wracamy, daj Boże silniejsi i postaramy się zrewanżować. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67766/100x70/27513.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67766/jayden-coke-domingue--to-nas-zabilo.html</link><pubDate>Sun, 26 Apr 2026 17:29:21 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67765/rafal-frank--to-jest-troszeczke-za-duza-dysproporcja.html</guid><title><![CDATA[Rafał Frank: To jest troszeczkę za duża dysproporcja]]></title><description><![CDATA[<p>Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz triumfuje w Kołobrzegu! Rozstawiona z numerem jeden w fazie play-off ekipa z Bydgoszczy&nbsp; nie miala łatwego zadania, ale w drugiej połowie starcia przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść wygrywając 94:84.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong> Mecz na wysokim play-offowym poziomie, bardzo dobry nasz fragment w końcówce właśnie, ale cały czas cierpliwa gra. Poznania dla mojego zespołu za właśnie cierpliwość, za konsekwencje i za grę do samego końca. Podziękowania dla naszych kibiców, którzy przyjechali gremialnie i byli naszym szóstym zawodnikiem drużyny. Podziękowania też dla drużyny przeciwnej. Kotwica to jest jeden z lepszych zespołów w lidze i wiedzieliśmy, że to będą bardzo trudne mecze z nimi, więc kolejny bardzo trudny mecz, ale zwycięstwo nasze. Przede wszystkim wygraliśmy zbiórkę uczulałem nasz zespół, że jeżeli wygramy zbiórkę to jesteśmy dużo, dużo bliżej wygrania meczu i kolejny raz wygraliśmy zbiórkę i to się spełniło. Seria trwa, jeszcze nic nie jest przesądzone. Jutro kolejny mecz i kolejna odsłona, więc dzisiaj chwile jeszcze analizy, a jutro nowe rozdanie i nowy mecz. O tym dzisiejszym można już zapomnieć, przeszedł do historii.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Karol Kamiński, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong>Gratulacje dla naszej całej drużyny za to, że dźwignęliśmy ten mecz mentalnie, fizycznie, pod każdym aspektem. Byliśmy cierpliwi, realizowaliśmy nasze założenia, wiedzieliśmy, że tutaj będzie po prostu bitwa, bardzo fizyczna, ciężka, do ostatniej minuty i tak też było. Byliśmy na to przygotowani, każdy kto wszedł na boisko wiedział, jaka jest waga tego meczu, dał 110% i jestem bardzo dumny z każdego, ze sztabu i z drużyny za ten końcowy rezultat. Dziękuję również naszym kibicom, którzy przyjechali i tutaj dzięki nim poczuliśmy się jakbyśmy grali u siebie. Jest duży szacunek dla nich, duży szacunek dla naszej całej drużyny, ale kasujemy już ten mecz, przygotowujemy się na jutro, bo nikt nic nam za darmo nie da.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Dzierżak, koszykarz Kotwicy Port Morski Kołobrzeg:</strong> Gratulacje dla Astorii za to zwycięstwo. Myślę, że z psychologicznego punktu widzenia bardzo ważne zwycięstwo. Bardzo nam zależało na tym, żeby ten trzeci mecz wygrać. Natomiast tak się potoczył dzisiaj ten mecz. Co do przebiegu meczu, to myślę, że ofensywnie zagraliśmy całkiem niezłe spotkanie. Tak naprawdę żadna z drużyn nie wypracowywała sobie jakiejś znaczącej przewagi na przestrzeni większości tego meczu. Na pewno to, co się rzuciło w oczy, to ile fauli wymuszała Bydgoszcz dzisiaj i ile razy stawała na linii rzutów wolnych. Gdzieś tam po dobrej obronie często nie udawało nam się zabezpieczyć zbiórki i oni mieli z tego ponowienia. Na pewno to nas też męczyło fizycznie. Wydaje mi się, że ogólnie w końcówce spotkania w czwartej kwarcie zagrali bardziej spokojnie, wiedzieli co chcą zrobić, atakowali, wykorzystywali przewagi i ten spokój dał im dzisiaj to zwycięstwo. Ja bym chciał ze swojej strony podziękować naszym kibicom, bo dali nam super doping dzisiaj i mam nadzieję, że jutro równie licznie stawią się w hali.</p><p style="text-align: justify;">Chciałbym zaprosić wszystkich kibiców, żeby przyszli i nas wspierali, tak samo jutro, jest to dla nas bardzo ważne i dalej wierzymy w to, że możemy jeszcze coś w tym sezonie osiągnąć.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Rafał Frank, trener Kotwicy Port Morski Kołobrzeg:  </strong>Na pewno gratulacje dla drużyny z Bydgoszczy. Ogromny potencjał, bardzo mocna fizyczność i na pewno zespół nieprzypadkowo był pierwszy w lidze i gra najlepszy basket, więc można powiedzieć, że gramy z głównym kandydatem do awansu do ekstraklasy. To na pewno nie zmienia faktu, że będziemy walczyć, chcieliśmy walczyć, byliśmy zawzięci, było zaangażowanie u chłopaków, byliśmy przygotowani. Na pewno problemem na tym poziomie playoff i z tak mocną drużyną są niestety detale, które gdzieś tam egzekucja kilku detali będzie lepsza u drużyny przeciwnika. My nie trafimy dwóch, trzech rzutów albo zrobimy gorszą egzekucję w ataku i niestety ten wynik idzie w drugą stronę i szkoda, bo mecz był na styku, powinien być do ostatniej sekundy na jedno posiadanie. Troszeczkę to pękło w ostatnich dwóch minutach, aczkolwiek muszę pogratulować swoim chłopakom za zaangażowanie i to, że chcieliśmy walczyć. Jest bardzo ciężko i wiemy co możemy, walczymy z tymi swoimi trudnościami, wiemy, co możemy zrobić, żeby mieć szansę na pokonanie Bydgoszczy. Musimy zagrać na 110% w swojej egzekucji w ataku i w obronie i to nie jest łatwe, więc dlatego czasami rodzi się jakaś mała frustracja. Wydaje mi się, że ogólnie bardzo dobry mecz, super widowisko dla wszystkich kibiców, widać playoffowe zaangażowanie, zadziorność, na pewno walka. Przegraliśmy troszkę zbiórkę i wydaje mi się, że taka jedyna rzecz, która mnie troszkę boli po tym meczu, to niestety jest dysproporcja w faulach. Niestety tam prawie 30 osobistych dla Bydgoszczy, przy naszych tylko 13. Wydaje mi się, że to jest troszeczkę za duża dysproporcja, ale nie będę wchodził w szczegóły. Wydaje mi się, że to było troszkę kluczowe, bo jednak też to rodzi troszkę frustrację zawodników.</p><p style="text-align: justify;">Może gdyby parę gwizdków było w inną stronę, może to by się potoczyło troszkę inaczej. Troszkę dysproporcja w tych faulach i rzutach osobistych. Mamy nadzieję, że jutro zagramy z takim samym zaangażowaniem, będziemy walczyć do końca i na pewno będzie mecz wyrównany. Mam nadzieję, że będzie mecz wyrównany i nie poddamy się, bo nie chcemy kończyć sezonu jutro.</p><p style="text-align: justify;">Wydaje mi się, ze wszyscy będą gotowi na kolejny mecz. Filip wrócił, dziękujemy mu, bo sam chciał pomóc drużynie. Walczymy z przeciwnościami losu i tutaj wszyscy wiemy, gdzie jesteśmy, o co gramy, ale trzeba uznać też bardzo mocno granie Astorii. Bydgoszcz jest naprawdę kapitalnym zespołem i tutaj, żeby pokonać ich, musimy być w tych szczegółach o jeden szczegół lepsi. To jest cały mankament, to jest najczęściej do zrobienia, ale wierzę w to, że jutro powalczymy o zwycięstwo.</p><p style="text-align: justify;"><br />Dla Filipa koszykówka jest całym jego życiem, plus wsparcie rodziny spowodowało, że tyle sezonów grał na parkietach, był na parkietach, teraz będzie na pewno kolejnych jeszcze kilka sezonów, na pewno ma dużo mocnego grania. Zawodnik z mocnym mentalem, z bardzo dobrą osobowością, naprawdę super człowiek, super koszykarz i uważam, że naprawdę jak takie sytuacje się dzieją, to mamy szansę, mieliśmy szansę to zobaczyć na własne oczy i być w tym jego kulminacyjnym momencie, można powiedzieć, kariery statystycznej, bo wiadomo jeszcze przed nim jest super dużo meczów, ale też trzeba mu pogratulować i chylić czoła, bo to naprawdę nie jest łatwo, bo statystyki czasami, można mówić, że to tylko statystyki, ale no niestety, żeby zrobić statystyki trzeba poświęcić dużo zdrowia, dużo czasu i na pewno wierzyć w coś, co się robi, poświęcać całe życie i dopiero wtedy można patrzeć na statystyki, dlatego tym bardziej naprawdę słowa uznania, super gratulacje, brawo Filip, to jest wyjątkowa chwila dla Ciebie, więc na pewno super się cieszymy i gratulacje od całego zespołu. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67765/100x70/27510.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67765/rafal-frank--to-jest-troszeczke-za-duza-dysproporcja.html</link><pubDate>Sun, 26 Apr 2026 14:22:28 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67764/dariusz-kaszowski--czeka-mnie-na-pewno-dluga-noc.html</guid><title><![CDATA[Dariusz Kaszowski: Czeka mnie na pewno długa noc]]></title><description><![CDATA[<p>Solvera Sokół Łańcut pokonał SKS Fulimpex Starogard Gdański 82:81 i tym samym wywalczył pierwszy triumf w serii ćwierćfinałowej play-off. To kolejny mecz w tej parze, który decydował się w końcowych fragmentach starcia. Sprawdźcie, co o tym meczu powiedzieli trenerzy i zawodnicy oby drużyn.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;"><strong><br /></strong></p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong> To był bardzo ciężki i wyrównany mecz, myślę, że wywieraliśmy dobrą presję na rywalu. Patrząc na statystyki nie jestem w stanie wskazać tego co zadecydowało o wyniku. Myślę, że zbyt wiele szybkich ataków nie kończyliśmy punktami, oczywiście przeciwnik miał też więcej trafionych rzutów za trzy niż my, wiemy, że dobrze trafiają. Jest duża różnica w faulach &ndash; mieliśmy odgwizdanych o 9 fauli więcej, nie wiem czy jesteśmy aż tak agresywni, ale muszę szanować taki stan. Jutro gramy kolejny mecz, planem jest zwycięstwo i awans do półfinałów.</p><p style="text-align: justify;">Chciałem podziękować naszym fanom za przebycie tak długiej drogi. Dziękujemy za ich wsparcie, czuliśmy ich wsparcie i myślę, że tak samo będzie w następnym meczu.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Mateusz Górka, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Chciałem na początku pogratulować przeciwnikom i podziękować naszym kibicom za przyjechanie kawał drogi, bo to jednak jest kawał drogi. Mecz bardzo równy. Statystyki wszystkie są równe oprócz tych fauli. Rzeczywiście to jest jedyna różnica tak naprawdę między nami, troszeczkę więcej trójek trafili, ale w sumie tylko trzy, trzy więcej i bardzo wyrównany mecz. Cały czas na styku. Jedna, dwie akcje potoczyłyby się inaczej i może byśmy wygrali. Nie spuszczamy głów, szkoda, że nie udało się wyciągnąć do końca, mieliśmy ten rzut na zwycięstwo, ale pojedziemy do hotelu, odpoczniemy, przeanalizujemy mecz i jutro przyjdziemy i powtórka.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut:  </strong>Bardzo dziękuję za tą niesamowitą rywalizację zespołowi ze Starogardu. Mecze między nami pokazują, że są to bardzo wyrównane spotkania. Drugi mecz, który się kończy różnicą jednego punktu, także niezmiernie cieszę się, że jesteśmy dalej w serii i dzisiaj postawiliśmy twarde warunki gry i pomimo tego, że dzisiaj bardzo słaba skuteczność w rzutach osobistych, które to osobiste mogłyby też przekreślić naszą wygraną, odnieśliśmy zwycięstwo. Dziękuję zespołowi za zrealizowanie założeń i przede wszystkim chciałbym podziękować kibicom za wsparcie, długie fragmenty na stojąco, serce się raduje jak się widzi takie spotkania w których właśnie doping kibiców przekłada się na właśnie te wyniki w końcówce. Dziękuję bardzo jeszcze raz za wsparcie i teraz szybka regeneracja i przygotowanie do jutrzejszego spotkania.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno trzeba zobaczyć to spotkanie na spokojnie i czeka mnie na pewno długa noc, żeby przeglądnąć, czy te niuanse taktyczne, które trener dzisiaj zespołu Starogardu zaproponował. No i tylko i wyłącznie przygotowanie na desce, bo tutaj nie będzie czasu na to, żeby po prostu przeprowadzić jakąś jednostkę treningową. Tutaj w tym momencie najważniejsza jest regeneracja zespołu i jutro wychodzimy z czystymi głowami i walczymy o to, żeby doprowadzić do remisu w tej serii.</p><p style="text-align: justify;"><strong><br />Piotr Wieloch, koszykarz Solvera Sokoła Łańcut: </strong>Też dołączam się do trenera. Gratulacje dla naszych kibiców, ponieśli nas już w końcówce na pewno, było czuć ich wsparcie. Zapraszamy jutro, potrzebujemy Was. Co do meczu, był moment, gdzie mogliśmy ten mecz przechylić szybciej na naszą korzyść, te osobiste troszkę nas spowolniły, ale wytrzymaliśmy presję, tak jak trener mówił, szybka regeneracja, do spania i jutro kolejna wojna nas czeka. Miejmy nadzieję, że zakończymy serię w środę.</p><p>&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67764/100x70/27507.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67764/dariusz-kaszowski--czeka-mnie-na-pewno-dluga-noc.html</link><pubDate>Sun, 26 Apr 2026 13:35:48 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67763/tomasz-jagielka--play-off-to-czas-krotkiej-pamieci.html</guid><title><![CDATA[Tomasz Jagiełka: Play-off to czas krótkiej pamięci]]></title><description><![CDATA[<p>ŁKS Coolpack Łódź wychodzi na prowadzenie w serii ćwierćfinałowej z GKS-em Tychy! Podopieczni trenera Nikoli Avramovicia zanotowali świetną trzecią kwartę po której nie dali już sobie wyrwać cennej wygranej. Aż 30 punktów dla łodzian zdobył&nbsp;Jaquan Carlos.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Jaquan Carlos, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Dzisiaj w końcu pokazaliśmy w tej serii jak zespołowo możemy grać, jesteśmy razem, jak drużyna. Sztab szkoleniowy wykonał świetną pracę, przygotował dla nas plan gry, który zrealizowaliśmy. To był dzień w którym graliśmy dobrze jako drużyna.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong> Najpierw, jak zawsze, chcę podziękować drużynie przeciwnej za mecz. Walczyli do końca, to dobra drużyna z dobrym trenerem. Kibice obu drużyn też byli dziś niesamowici. Mówiąc o meczu, zaczęliśmy całkiem dobrze. Trzeba powiedzieć, że mieliśmy pewne straty, które nie powinny nam się zdarzać. W drugiej kwarcie długo nie mogliśmy dopasować się do pewnych modyfikacji, które zrobiła ekipa GKS-u. Na szczęście to odwróciliśmy, mieliśmy dobry plan na ten mecz. Na pewno trzeba powiedzieć, że Jaquan zagrał świetnie, ale też bardzo dobrze zagrał Marcel Ponitka &ndash; po kontuzji dał nam mnóstwo energii i był dziś niesamowity.<br />&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mateusz Szczypiński, koszykarz GKS-u Tychy:</strong> Na wstępie chciałem pogratulować drużynie z Łodzi  dzisiejszego zwycięstwa. Myślę, że do polowy było to bardzo wyrównane spotkanie. Tak jak trener wspomniał w szatni mieliśmy przestój bodajże 8-0 i to zaważyło na tym chyba, że nie mogliśmy potem złapać swojego rytmu, wrócić do gry. Słabo dzieliliśmy się piłką, to trener wspomniał. No nic, play-off gra się do trzech zwycięzców, także nic nie jest przesądzone. Jestem pewny, że jutro wszyscy będziemy podwójnie zmotywowani, żeby tę serię wyrównać i z powrotem, w środę pojechać do Łodzi na mecz numer 5.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy:</strong> Gratulacje dla ŁKS-u. Myślę, że w drugiej połowie świetnie wybili nas z rytmu. Ta seria 12-0 na początku trzeciej kwarty zdecydowanie ustawiła mecz. Mieliśmy wtedy swoje szanse, otwarte rzuty, natomiast z taką skutecznością nie wygrasz spotkania. Nie pamiętam takiego meczu, żebyśmy na 16% zagrali u siebie, 12 asyst, czyli coś, co było zawsze naszą mocną stroną dzisiaj wyglądało bardzo źle, ale tak jak powiedziałem chłopakom, play-offy to jest seria, to jest czas krótkiej pamięci. Dzisiaj trzeba wyczyścić głowę, przeanalizować spotkanie i jutro postawić wszystko na jedną kartę, tak żeby wrócić na piąte spotkanie do Łodzi. Na pewno na wysokości zadania stanęli dzisiaj nasi kibice i bardzo im dziękujemy za wsparcie. Liczymy, że jutro do końca będą nam pomagać. Na pewno ten zespół się nie podda i będzie walczył, to gwarantuję wszystkim. Mam nadzieję, że jutro zobaczymy zupełnie inne oblicze naszego GKS-u.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67763/100x70/27504.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67763/tomasz-jagielka--play-off-to-czas-krotkiej-pamieci.html</link><pubDate>Sun, 26 Apr 2026 01:03:17 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67762/grzegorz-skiba--to-jest-klucz-do-wygrywania.html</guid><title><![CDATA[Grzegorz Skiba: To jest klucz do wygrywania]]></title><description><![CDATA[<p>Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz zrewanżowala się Kotwicy Port Morski Kołobrzeg za porażkę w pierwszym meczu serii ćwierćfinałowej pokonując rywali aż 106:79. W walce o miejsce w półfinale rozgrywek mamy remis, 1:1</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Frank, trener Kotwicy Port Morski Kołobrzeg:</strong> Gratulujemy gospodarzom, wyszli z bardzo mocną energia, na pewno byli zdenerwowani wczorajszą porażką, więc to na 100% widzieliśmy, że wyjdą na nas, rzucą się jak głodne psy więc teoretycznie brawa dla nich, brawa dla trenera, brawa dla zespołu. My wiedzieliśmy, że nie będzie to dla nas łatwy mecz, bo jednak w psychice człowiek wie, że gdzieś tam prowadzi w serii, ale chcieliśmy spróbować utrzymać wynik do czwartej kwarty. Jeżeli w czwartej kwarcie byłby gdzieś wynik, otwarty mecz, szukaliśmy swojej szansy. Niestety dzisiaj trafiliśmy na bardzo dobrze dysponowanych gospodarzy. U nas troszkę fizyczność stanęła, dużo łatwych layupów spod kosza i 46 punktów spod kosza, plus fenomenalna skuteczność, bo to 70 parę procent, na własnej hali, ale jednak ta skuteczność rewelacyjna, topowa, więc tutaj bardzo ciężko się nam grało z gospodarzami, więc tutaj ewidentnie w tym meczu byli lepsi, wygrali to spotkanie i gratulacje dla nich. Ja mogę tylko powiedzieć, że moi chłopacy walczyli, staraliśmy się, zmienialiśmy pewne rzeczy, ustawienia i chcieliśmy się jakoś dostosować, chcieliśmy zaskoczyć rywala, niestety mieli dziś odpowiedź na wszystko i dzisiaj byli zespołem lepszym, zdecydowanie wygrali, co nie zmienia faktu, że to jest 1-1 i dalej będziemy próbować w sobotę przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę.</p><p style="text-align: justify;">Nie ma co ukrywać tej różnicy w pomalowanym, więc dzisiaj było bardzo zacieśnione. Zresztą Astoria w tym meczu zaryzykowała, chciała tak, chciała tego, żebyśmy oddawali dużo rzutów na zmęczeniu z obwodu, bo to będzie drugi mecz, będziemy zmęczeni, więc teoretycznie taki na pewno był game plan, żeby zamknąć pomalowane, nie dać łatwych punktów, żeby nie ponowić jakiegoś fenomenalnego występu Leończyka, który wczoraj zdobywał punkty spod kosza w bardzo łatwy sposób, więc wiedzieliśmy, że tego nie będzie, będziemy mieli dużo otwartych rzutów, no ale niestety jak kilka z nich nie wpada, przeciwnik trafi jakieś punkty, to wynik się rozjeżdża i potem jeszcze trzeba gonić, jeszcze bardziej, jeszcze bardziej, zawodnicy łapią flow, więc tak prawdę mówiąc, no próbowaliśmy gdzieś tam przystopować różnego rodzaju defense, więc będziemy to analizować, zobaczymy co nam da plusy, minusy i po prostu, u nas na własnej hali już będzie na pewno zdecydowanie ciężej, bo ewidentnie dzisiaj mieliśmy mnóstwo pozycji do rzucania, i to z otwartych pozycji, więc, no celność była taka, 73% do czterdziestu kilku, no zresztą za trzy punkty mieliśmy plus, minus niecałe 20% do czterdziestu trzech, więc na pewno możemy, kilka posiadań, kilka obron, dwie, trzy trójki i wynik mogliśmy być w granicach remisu, ale ewidentnie tak nie było, wygrała Bydgoszcz, zagrali też chłopacy z mocną energią, więc tutaj trzeba pogratulować i naprawdę uczciwie powiedzieć, że zagrali bardzo dobry mecz, i tutaj absolutnie mamy słowa szacunku, wiedzieliśmy, że jest to bardzo mocny zespół, więc tutaj to, że nam się udało wczoraj wyciągnąć to zwycięstwo, to tylko, in plus. Absolutnie mega się cieszymy, że wyjeżdżamy z jednym zwycięstwem, a dalej toczy się rywalizacja z najlepszym zespołem w lidze, więc tutaj nie możemy liczyć na jakieś łatwe zdobycze, czy łatwe granie, tutaj jeżeli chcemy coś zrobić, to musimy wyjść na 120% swoich możliwości i też liczyć na dobrą skuteczność, więc nie ma innej możliwości. W tej rywalizacji dyktuje warunki Bydgoszcz, musimy próbować zagrać lepiej, próbować trochę ich oszukać, mieć dobrą skuteczność, wtedy możemy liczyć na coś, tak, inaczej, inaczej jest bardzo ciężko, prawda. To były dobre match-upy, dobrzy gracze grający na piłce, mocno penetrujący, dobrze rzucający z dystansu, dlatego Bydgoszcz jest takim w miarę kompletnym zespołem, więc jest bardzo ciężko z nim grać.</p><p style="text-align: justify;">Niestety Remon nie był w stanie dziś zagrać, nie chcieliśmy zaryzykować zresztą, chcemy zagrać w pełnym składzie, razem z Filipem Małgorzaciakiem już w tych meczach w Kołobrzegu, więc nie chcieliśmy ryzykować, żeby przedwcześnie Remon zakończył sezon. Będziemy starać się go przygotować na mecz w Kołobrzegu.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Wojciech Siembiga, koszykarz Kotwicy Port Morski Kołobrzeg:</strong> Gratulacje dla drużyny z Astorii zwycięstwa. Wiedzieliśmy, że po wczorajszej porażce wyjdą zdeterminowani, lepiej przygotowani niż wczoraj, tak było. U nas myślę, że zawiodła najbardziej skuteczność, proste rzuty, otwarte rzuty, czy to moje, czy layupy innych zawodników niecelne. To się tak też przełożyło, że ten wynik nam cały czas odjeżdżał, odjeżdżał i w czwartej kwarcie w końcu, czy trzeciej nawet odjechał już, także ciężko było złapać przeciwnika. Gratulacje dla drużyny Astorii, my na pewno w Kołobrzegu będziemy walczyć i mamy 1-1 tutaj, więc jesteśmy, można powiedzieć, zadowoleni i wracamy do siebie do Kołobrzegu i będziemy walczyć.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong>  Gratulacje dla całego naszego zespołu, dla staffu, dla kibiców, którzy naprawdę nas dzisiaj ponieśli do zwycięstwa. Podziękowania dla drużyny z Kołobrzegu. Dzisiaj do pewnego momentu stawiali opór, lecz nasza intensywność i determinacja dzisiaj przeważyła i wygraliśmy bardzo ważne spotkanie, bo to było bardzo trudne spotkanie pod względem mentalnym, troszeczkę pod ścianą byliśmy. Jesteśmy dalej, bo straciliśmy przewagę parkietu, ale myślę, że nasza drużyna gra nawet nieco lepiej na wyjeździe niż u siebie. Na pewno jest w tej chwili 1-1, w dzisiejszym meczu przede wszystkim nie przegraliśmy deski i to jest klucz do wygrywania i wygraliśmy pomalowane, więc to jest przeciwko Kotwicy bardzo trudne. Dzisiaj nam się to udało i zwyciężyliśmy. Seria trwa, będzie to na pewno trudna seria do samego końca i jeszcze raz gratulacje dla całego mojego zespołu.</p><p style="text-align: justify;">Po analizie wczorajszego meczu, takie wnioski wyciągnęliśmy, że musimy atakować pomalowane, musimy rolować po pick'n'rollach i to dzisiaj wykonaliśmy. Oddaliśmy, jak na nas, tylko 21 rzutów za trzy punkty dzisiaj, więc to też jak na nas zespół mało. Pokazuje to, że atakowaliśmy pomalowane, że atakowaliśmy obręcz i to przyniosło odpowiedni skutek.</p><p style="text-align: justify;">Marcin Nowakowski jakąś dolegliwość mięśniową zgłosił, nie jest to coś bardzo poważnego, ale dopiero jutro będziemy wiedzieli, bo jutro będzie miał badania.</p><p style="text-align: justify;">Do tych meczów, które tutaj graliśmy, u nas w domu byliśmy przygotowani na to, że Filip może zagrać, więc na pewno będziemy przygotowani jeszcze lepiej w tym względzie i na Remona także. Mam nadzieję, że niedługo my też będziemy prawie kompletni, więc będzie można rywalizować jak równy z równym.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Patryk Kędel, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong> Przede wszystkim chciałbym na początku pogratulować naszej drużynie, ponieważ to była bardzo fajna reakcja po tym, co się wczoraj wydarzyło, po tej końcówce. Tak na dobrą sprawę to są play-offy, więc wynik tutaj, wiadomo, wygraliśmy. Nieważna jest różnica punktów, ponieważ wczoraj przegraliśmy trzema, a dzisiaj wygrywamy plus 30 prawie, a wynik i tak jest 1-1, więc na tym się nie skupiamy. Wiemy, że jedziemy teraz do Kołobrzegu na dwa bardzo ciężkie mecze, ale na pewno taka wygrana nas troszeczkę tutaj poniosła, można powiedzieć, i jedziemy tam mimo wszystko po to, żeby wywieźć dwa zwycięstwa i żeby przygotować się na dalsze play-offy.</p><p style="text-align: justify;">Moim nastawieniem przede wszystkim było wrócić i pomóc drużynie, bo to było kluczowe od samego początku, żebyśmy się tutaj wyrobili z Karolem, z rehabilitacją, ze wszystkim, więc tak to było wszystko ustalone. Na pewno nie jest to  lekki przeciwnik, jeśli chodzi o walkę podkoszową. Jestem poobijany, ale to i dobrze, bo to również motywuje do twardszej gry mnie, więc myślę, że to jest in plus.</p><p style="text-align: justify;"><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67762/100x70/27501.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67762/grzegorz-skiba--to-jest-klucz-do-wygrywania.html</link><pubDate>Tue, 21 Apr 2026 10:52:43 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67761/darko-radulovic--nad-tym-na-pewno-musimy-popracowac.html</guid><title><![CDATA[Darko Radulović: Nad tym na pewno musimy popracować]]></title><description><![CDATA[<p>Do ostatnich sekund trzymało w napięciu drugie starcie play-off pomiędzy SKS-em Fulipmex Starogard Gdański a Solvera Sokołem Łańcut. Kociewskie Diabły wygrały minimalnie, 91:90 i brakuje im już tylko jednego zwycięstwa, by awansowac do półfinału rozgrywek.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut: </strong>Gratuluję zwycięstwa zespołowi gospodarzy. Szkoda, bo naprawdę zespół mój dzisiaj bardzo mocno przeciwstawił się gospodarzom, był praktycznie na wyciągnięcie ręki od zwycięstwa. Szkoda, że tą przewagę 6 punktów w końcówce żeśmy za szybko po prostu roztrwonili. Nie chcę więcej mówić nic na temat tego spotkania, bo bym za dużo powiedział. Kilka rzeczy było dla mnie naprawdę niezrozumiałych, więc po prostu szkoda. Muszę to obejrzeć na spokojnie na wideo i wyciągnąć wioski.</p><p style="text-align: justify;">Wykonaliśmy pracę wczoraj. W nocy sztab, a zawodnicy dzisiaj też sami zebrali się, oglądali całe spotkanie i wyciągnęliśmy wnioski z sytuacji z wczorajszego meczu, gdzie popełnialiśmy kardynalne błędy w obronie. Dzisiaj strefa była tylko fragmentami. Stosowaliśmy ją tak, żeby tylko wybić z uderzenia zespół gospodarzy. W kilku momentach się to udało. W kilku momentach zostaliśmy pokarani, ale taka jest koszykówka. Przede wszystkim hart ducha zespołu, waleczność. Szkoda, że nie zostało to nagrodzone, ta ambicja, dobra gra naszego zespołu dzisiaj zwycięstwem. Uważam, że zasłużyliśmy na nie z perspektywy całego spotkania. Nie chcę komentować dla mnie niezrozumiałych sytuacji, bo już to mnie i tak dużo kosztuje, więc na tym poprzestanę.</p><p style="text-align: justify;"><strong><br />Artur Łabinowicz, koszykarz Solvera Sokoła Łańcut: </strong>Gratulacje dla Starogardu, ciężki mecz, te dwa mecze. Patrzę na to teraz, widzę, że zbiórki 41-25 to jest też niedobrze dla nas. Asysty 16-24 to też nie jest normalne dla nas. My normalnie podajemy, rzucamy, jest &bdquo;ruszanie piły&rdquo;. Dzisiaj bardzo dobrze szanowaliśmy piłę, mogę to powiedzieć. 10 strat to jest lepsze od tego co było wczoraj, ale ciężko powiedzieć, bo chcieliśmy ten mecz bardzo wygrać.  Mieliśmy szansę. Patrzę też na wszystkie statystyki: 25 rzutów wolne dla nas, oni 36. Dziwne, ale jest jak jest. Nie wiem, co mogę jeszcze powiedzieć. Po prostu dobrze zagrali i my mogliśmy wytrzymać do końca.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Michał Sitnik, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Na wstępie chciałbym pogratulować drużynie Sokoła za naprawdę wymagający mecz i walkę do samego końca. Myślę, że dla wszystkich kibiców koszykówki takie widowiska wydaje mi się, że bardzo dobrze promują koszykówkę i cieszę się, że ta seria jest tak zacięta, na jaką wygląda. Natomiast jeżeli chodzi o aspekt całego meczu, cieszę się, że dobrze dzieliliśmy się piłką. Widzę, że mamy 24 asysty. To pokazuje, że zespół kolejny raz w meczu był wszechstronny i wszyscy dołożyli cegiełkę do tego ważnego zwycięstwa. Chciałbym pogratulować chłopakom z drużyny, ponieważ tworzymy niesamowity kolektyw. Bardzo się cieszę, że jak jest taka ciężka seria playoffów, że dowozimy pomimo naszych wzlotów i upadków. Bardzo się cieszę, że ci chłopacy dają z siebie maksa, tyle ile mogą. Jestem wdzięczny, że mogę tutaj być i miejmy nadzieję, że w końcu uda nam się zamknąć tę serię.</p><p style="text-align: justify;">Myślę, że to były bardzo odmienne mecze, ponieważ wczoraj, jednak jak już zaczęliśmy odrabiać te straty i wyszliśmy na prowadzenie, to udało nam się je utrzymać do końca. Nie daliśmy im wrócić do meczu, natomiast tutaj nie dość, że im daliśmy wrócić do wyniku na remisie, to również pozwoliliśmy im na 2 minuty odjechać na przewagę. Bodajże tam chyba było 8 już punktów, więc wyciągnęliśmy to charakterem, maksymalnym skupieniem i miejmy nadzieję, że zreflektujemy się na kolejny mecz, żeby nasza forma tak nie falowała i że przygotujemy się po prostu na trzeci mecz.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Dziękuję kibicom, byli absolutnie fantastyczni. Dużo ludzi przyjechało nas wspierać, potrzebujemy tego dodatkowego wsparcia, zwłaszcza w końcówce, i jestem im za to bardzo wdzięczny. Gratulacje dla Łańcuta za dobry mecz &mdash; spodziewaliśmy się, że się nie poddadzą, będą walczyć i udowodnią swoją jakość, bo ją mają. Ten zespół ma świetny atak. Nie udało nam się zagrać na odpowiednim poziomie w obronie i nad tym na pewno musimy popracować przed kolejnym meczem. Dobrze jest wygrać w takich okolicznościach, gdy wszystko jest istotne, każda piłka ma znaczenie. Ostatni atak i obrona były decydujące i pokazaliśmy, że mamy odpowiedni charakter.</p><p style="text-align: justify;">Michał Sitnik zagrał dziś bardzo dobrze &mdash; ma energię, jest agresywny w ataku na kosz, ale również w obronie. Nie zamierzam jednak wskazywać najlepszego gracza, dla mnie liczy się drużyna, która wygrywa mecze. Nie wybieram graczy na podstawie liczb. Na końcu daliśmy piłkę Sebastianowi, bo wiedzieliśmy, że on wie, jak zapunktować. Nie chodzi tu o jedną osobę &mdash; Mateusz też był dziś wszędzie: punktował, zbierał. Kiedy chcesz wygrać, stawiasz na drużynę, a jeśli przegrywasz, to na drużynę i trenera (śmiech).</p><p style="text-align: justify;">Wydaje mi się, że byliśmy dziś lepsi w każdej kategorii statystycznej, a gra była wyrównana &mdash; to trochę dziwne. Byliśmy gorsi tylko pod kątem strat, co było naszym głównym problemem w pierwszej połowie. Mamy 24 punkty z szybkiego ataku, dobry procent za trzy punkty, o wiele lepszy procent z rzutów wolnych, o wiele więcej zbiórek, 24 asysty &mdash; wszystko wygląda dobrze, ale obrona jeden na jednego to coś, co mamy do poprawy i musimy to naprawić.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wp.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67761/100x70/27498.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wp.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67761/darko-radulovic--nad-tym-na-pewno-musimy-popracowac.html</link><pubDate>Mon, 20 Apr 2026 17:12:44 +0200</pubDate></item></channel></rss>
