Kajetan Kuczawski, koszykarz GKS-u Tychy: Na pewno bardzo wyrównany mecz, jak sam wynik o tym mówi. Cieszę się, że końcówkę mimo presji przeciwnika ciężej jest wytrzymać, jak przeciwnik goni. Myślę, że bardzo trudny teren. Musimy się cieszyć z takiego zwycięstwa, utrzymać koncentrację, żeby następne się pojawiały. Cieszę się dzisiaj, a od jutra czy wtorku zaczynamy pracować i przygotowywać się do następnego meczu. Jeszcze cieszę się też, że zbiórkę wygraliśmy, bo był to nasz jakiś mankament, a zdecydowanie dzisiaj ją wygraliśmy, dlatego warto to podkreślić. S
Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy: Cieszymy się bardzo ze zwycięstwa, ale też na pewno duże brawa dla Pelplina. To był bardzo trudny mecz, może nieładny, momentami brudny. Dwa razy w tym meczu mieliśmy prowadzenie około 5-6 punktów, ale nie potrafiliśmy wtedy wziąć otwartego rzutu, popełniliśmy stratę najczęściej. Te straty dzisiaj były na pewno naszą bolączką, popełniliśmy 20 strat, ale tak jak „Kajo” powtarza, świetna walka na desce całego zespołu. To był nasz problem we wszystkich meczach i dzisiaj przeciwko tak fizycznemu zespołowi, jakim jest Pelplin, świetnie postawiliśmy czoła. Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa. Wiemy, że Pelplin miał chyba jedną porażkę tutaj, więc tym bardziej to smakuje. Natomiast musimy to zwycięstwo na wyjeździe przełożyć teraz na kolejne spotkania i tak jak „Kajo” mówi, chwilkę odpocząć i już za tydzień kolejne ważne spotkanie. Bardzo się cieszymy, myślę, że zrealizowaliśmy swoje założenia, które mieliśmy na poszczególnych graczy i to nam dało efekt. Mieliśmy już sporo otwartych rzutów za trzy punkty w tej pierwszej połowie, one nie wpadły, pomimo to utrzymywaliśmy się w meczu i próbowaliśmy tą defensywą wytrącić z równowagi Pelplin. Wiadomo, że ta końcówka nerwowa, ale Pelplin słynie z tych pułapek, trapów, zaskoczeń trenera Knapa. Troszkę się momentami pogubiliśmy, ale na szczęście ręka na osobistym nie zadrżała i dzisiaj to my jesteśmy zwycięzcy.
Myślę, że dużą robotę na pewno zrobił Szymon Kiwilsza i on otwierał te rzuty dzisiaj z dystansu naszym obwodowym graczom, ale tak jak mówię, przy tym prowadzeniu 6-8 punktów popełnialiśmy straty i tego nam zabrakło, żeby odskoczyć na 10-11 punktów, bo w takim meczu przy tak niskim wyniku 73-76 myślę, że to mogło mieć kluczowe znaczenie, ale wiemy też jak Pelplin jest szalonym zespołem i tymi rzutami z kontry za trzy punkty potrafi bardzo szybko odwrócić losy spotkania. Przewaga… myślę, że mieliśmy pomysł w defensywie dzisiaj. Trochę to też było ryzykowne, bo wiadomo jak zespół trafi to ta strefa może się okazać nieskuteczna, ale dzisiaj byliśmy dobrze przygotowani i świetnie to zawodnicy zrealizowali.
Mariusz Konopatzki, koszykarz Decki Pelplin: Gratulacje dla zespołu z Tychów. W mojej opinii zagraliśmy słaby mecz w ataku, co było widać nawet po punktach, rzadko kiedy nam się zdarza, że rzucamy 70 punktów. Otworzyliśmy gościa, który trafił nam bodajże 12 punktów w czwartej kwarcie, trafił bardzo ciężkie rzuty. Próbowaliśmy wrócić, wróciliśmy. Być może zabrakło dwóch akcji i przegraliśmy praktycznie jednym posiadaniem. Sezon jest jeszcze długi, nie załamujemy się tą porażką. Teraz mamy wyjazd do Łodzi, później gramy u siebie z Łańcutem. Każdy kolejny mecz jest dla nas ważny i dziękuję bardzo kibicom za doping.
Rafał Knap, trener Decki Pelplin: Bardzo fajnie weszliśmy w ten mecz 9-0. Następnie od razu oddaliśmy to prowadzenie, 17 punktów rzędu zdobyte przez przeciwników nieprzystoi, przez ponad 6 minut nie zdobyliśmy punktów. Troszkę wybiła nas z rytmu strefa przeciwników.
Zanim się zaadoptowaliśmy do tych warunków upłynęło troszkę wody w Wiśle. Wiedzieliśmy, że przyjeżdża mocna drużyna, wyrównana z szerokim składem. Bardzo chcieliśmy, dużo o tym rozmawialiśmy, zmazać plamę z pierwszego meczu i wygrać te zawody. Przegraliśmy jednym posiadaniem, ale przegraliśmy. Jeden punkt zamiast dwóch, druga nasza porażka u siebie, a mimo to nasi kibice byli z nami od początku do końca, zdzierali gardła za co im po raz kolejny bardzo dziękujemy, jesteśmy wdzięczni. Co mogę powiedzieć? Tak jest, koszykówka na tym polega, że nie ma remisów. Niestety dzisiaj zabrakło kilku niuansów no i de facto jedna niczyja piłka, jeden celny rzut z dystansu, a wynik mógł być inny. Tychy wracają z tarczą, my niestety przegraliśmy, ale musimy podnieść jak najszybciej głowę, żeby już od poniedziałku, wtorku zacząć przygotowania do najbliższego meczu z kolejnym silnym przeciwnikiem, z ŁKS-em w Łodzi i na razie na tym się skupiamy. Nie patrzymy co mamy dalej. Ważne, żeby przygotować się jak najlepiej przeciwko naszemu następnym oponentowi.
