Alan Czujkowski: Zostawiliśmy jaja w szatni

,

Lista aktualności

Alan Czujkowski: Zostawiliśmy jaja w szatni

Osłabiona Weegree AZS Politechnika Opolska sprawiła niespodziankę w Inowrocławiu! Goście pokonali KSK Qemetica Noteć 82:75 także dzięki świetnej postawie debiutującego w lidze Jordana Forbesa, który zdobył w tym spotkanu 29 punktów. 

Obraz

,

 

Borys Baran, koszykarz Weegree AZS Politechniki Opolskiej: Ciężko na gorąco powiedzieć cokolwiek mądrego po tym spotkaniu, ale na pewno cieszymy się, że wróciliśmy do tego meczu dwukrotnie. Na szczęście w końcu z happy endem, bo już mieliśmy parę takich meczów, gdzie przegrywaliśmy rzutem w ostatniej sekundzie. Na pewno bardzo się cieszymy, że taki mecz pomimo braku Kuby Kobla, Piotrka Niedźwiedzkiego i Przemka Kociszewskiego udało nam się zwyciężyć na bardzo ciężkim terenie. Starałem się wykonać to, co robię najlepiej. Dostałem informację od trenera, żeby za dużo nie kozłować, bo to był mój pierwszy mecz po dwumiesięcznej przerwie więc cieszę się, że tak się skończyło i mogłem dołożyć też ważne punkty i ważną cegiełkę do tego zwycięstwa.

Michał Rutkowski, trener Weegree AZS Politechniki Opolskiej: Bardzo trudny teren, pełna hala, fantastyczni żywiołowo reagujący kibice. Zespół napędzony po zwycięstwie z faworytem z Łodzi. Bardzo się tego meczu obawiałem, już nie będę wspominał, bez kogo tu przyjechaliśmy, co się wydarzyło w ostatnim czasie po raz kolejny. Bardzo się tego meczu obawiałem, ale ja w ten zespół od samego początku wierzę i to powtarzam na każdym kroku, że w tym zespole jest niesamowity potencjał. Zatrzymały nas kontuzje, żebyśmy mogli ten potencjał pokazać, ale jestem przeszczęśliwy, że ten mecz wygraliśmy i moi zawodnicy. Jestem z nich bardzo dumny, że pokazali kawał charakteru i wielkie jaja, wytrzymując dwa trudne momenty na tej hali. Cieszę się i może to jest dla mnie bardzo miłe miejsce, bo 20-22 lata temu tutaj zdobyłem na tej hali swoje mistrzostwo Polski jako dzieciak. Dzisiaj na konkursie z połowy trafiłem wszystkie rzuty, więc dzisiaj jest zwycięstwo, więc chyba to jest moja hala.

Mam nadzieję, że występ Jordana to nie był jednorazowy występ. Bardzo dużo czasu poświęciliśmy na taki rekonesans tego zawodnika i mam nadzieję, że tym meczem potwierdził swoje walory. Widać było w grze, że jeszcze nie do końca rozumiemy się, ma problem też z zapamiętaniem naszych zagrywek. Doszedł stres meczowy, więc mam nadzieję, że będzie taką wartością, takim x-faktorem dla naszego zespołu. Szczególnie pod nieobecność Kuby Kobla. Spadł nam z nieba, bo też szukaliśmy zawodnika o innym profilu niż nasz wcześniejszy zawodnik, tak żeby w razie absencji właśnie Kuby był w stanie też pomóc na rozegraniu i dzisiaj spisał się wybornie.

Co do następnego meczu, na pewno Piotra nie będzie, nie będzie Przemka Kociszewskiego. Kuba Kobel ma w poniedziałek kontrolę, po której się okaże, czy jest szansa, czy nie. Nie mam pojęcia, czy jest. To wykaże kontrola i też chciałbym na konferencji wspomnieć, bo prawie uwierzyłem w to słuchając zewsząd jakiejś głosy czy komentarzy, że w naszym zespole nie ma atmosfery. Myślę, że ten mecz pokazał, że atmosfera jest znakomita, bo ja tą atmosferę widziałem na każdym treningu. Po prostu mieliśmy problem z kontuzjami, które nas hamowały. Jak przegrywamy mecz, to nie możemy się z tego cieszyć, a atmosferę taką ogólnopojętą, widoczną dla szerszej publiczności pokazują zwycięstwa. Atmosfera w naszym zespole jest bardzo dobra i ta energia, którą w tym tygodniu chłopcy pokazali na treningu naprawdę mnie też napędziła, że możemy jeszcze razem coś wspólnie zrobić dobrego i utrzymać w tej lidze, bo nas kontuzje zweryfikowały, nasze oczekiwania i przede wszystkim moje.

Gratuluję też gospodarzom dobrego meczu. Niestety dzisiaj oni przegrali, ale życzę im powodzenia. Mam nadzieję, że z Darrellem Harrisem wszystko w porządku, bo to jest fantastyczny zawodnik. Dużo wam da i tyle.

Alan Czujkowski, koszykarz KSK Qemetica Noteci Inowrocław: Nie wiem, jak mam to podsumować. Przegraliśmy wygrany mecz. Przegraliśmy go podejściem naszym od samego początku. Nie przyjechało trzech najważniejszych graczy i nagle się okazało, że wszyscy pomyśleli, że wygramy tutaj 70, 80, 150, ale nasze podejście od samego początku było złe. Pozwoliliśmy się otworzyć ludziom, którzy się nie powinni otwierać. Jordan zagrał pierwszy mecz. Mamy problem z ludźmi, którzy grają na pozycjach 1-2 i musimy to jakoś nadrabiać i próbować to jakoś zatuszować. Niestety nie udało się to znowu. Wstyd. Tak jak trener to powiedział w szatni. To jest wstyd po prostu. Nie chodzi o to, że przegraliśmy, bo Opole zagrało bardzo dobry mecz. Chodzi o to, że my nie pokazaliśmy tego, co powinniśmy pokazać. Gratulacje oczywiście dla Opola, bo trzeba mieć jaja, żeby zagrać bez trzech podstawowych graczy, którzy rzucają średnio 50 punktów na mecz. Chłopaki pokazali jaja, my tych jaj nie pokazaliśmy. Zostawiliśmy jaja w szatni i niestety tak to wyszło. W imieniu zawodników i pewnie każdy z zawodników czuje tak samo, chciałem przeprosić wszystkich, którzy wspierają i kibiców, zaczynając od całego klubu i kibiców, bo to jest wstyd to, co my zagraliśmy. To się nie ma prawa zdarzyć na takim poziomie i z takimi ludźmi, którzy dostają za to pieniądze. To jest po prostu kwestia podejścia naszego, które od samego początku nie było takie, jak powinno być.


Krzysztof Szubarga, trener KSK Qemetica Noteci Inowrocław: Przede wszystkim gratulacje drużynie z Opola za to zwycięstwo. Widać, że przyjechali tutaj wygrać. Jak my pojechaliśmy do Łodzi wygrać mecz, tak samo oni przyjechali tutaj wygrać. Myślę, że Alan już dosyć dużo powiedział o tym mentalu i podejściu, bo my zaczęliśmy ten mecz już bardzo słabo. To był, uważam, klucz, bo wiedząc gdzieś w głowach, że nie ma podstawowych zawodników, trzeba wyjść i pokazać, że to jest nasze boisko i tutaj panują nasze zasady, a my pozwoliliśmy od początku grać sobie jak równy z równym z drużyną z Opola, która uwierzyła w to, że może wygrać i wygrała to spotkanie. Oczywiście mieliśmy problem z powstrzymaniem Jordana. Później zmieniliśmy defens na nim, ale jeżeli zakładamy sobie, że zawodnik nie może penetrować w jakąś stronę, a to robi raz za razem i cały czas przegrywamy w tą stronę, którą ustalamy, że go nie wpuszczamy, mamy go wpuszczać w drugą stronę, więc tutaj zaczyna się problem. Też nasza, nazwijmy to, selekcja rzutowa nie była do końca dobra, chociaż uważam, że pozycje były otwarte i tego wymagam od moich zawodników, że jak jest strzelcem i ma pozycję, to ma podejmować decyzję rzutową. Piłka dzisiaj nie wpadała za dużo, troszeczkę szukaliśmy równowagi z grą pod koszem i z dystansu, szukając Szymona czy Darrella na low-poście, ale tak jak mówię, dziś te rzuty, które też mogły wpaść i mieliśmy taki moment, chyba odjeżdżaliśmy na dziewięć punktów, a Opole szybko wróciło, nie powinno się to wydarzyć, bo trzeba mecz kontrolować. Również chciałbym przeprosić kibiców, bo uważam, że granie dla tak wypełnionej hali to powinna być sama przyjemność i myślę, że każdy z zawodników powinien sobie włączyć ten mecz i spojrzeć na Darrella Harrissa, który jest doświadczonym zawodnikiem, jest to mój rocznik i młodzi chłopcy powinni spojrzeć na to, jak się wraca do obrony, jak się rzuca na piłkę, jak się funkcjonuje w drużynie, a nie myśleć o tym, czy oddam rzut, czy następna akcja będzie dla mnie. Po prostu wyjść i dać dobrą energię, a te rzuty same przyjdą. Tego nam zabrakło dzisiaj, uczulaliśmy oczywiście zawodników na sytuację zdrowotną drużyny z Opola, bo zawsze gdzieś w głowach pojawia się, że będzie łatwy mecz, ale, tak jak mówię, uczulaliśmy, myślę, że na każdym treningu o tym przypominaliśmy, niestety do końca to nie było przełożone na boisku i tutaj mam największe pretensje do naszej pierwszej piątki, która startowała, bo tak jak mówię, dla mnie ten początek pokazał, że my nie jesteśmy gotowi na to, żeby dzisiaj wygrać mecz. Były może lepsze momenty, tak jak mówię, odjeżdżaliśmy na te 9 punktów, ale jeżeli ktoś nie ma ognia w oczach, to może koszykówka nie jest dla niego i musi sobie zmienić pracę i zająć się po prostu czymś innym, bo jeżeli tego się nie kocha, nie kocha się rywalizacji i walki o zwycięstwo i ogląda Cię 2 tysiące ludzi, to znaczy, że coś jest nie po drodze i nad tym się musimy też tutaj bardzo zastanowić.

Co do Darrella, dopiero będą badania, ciężko tak od razu po meczu powiedzieć. Wyglądało to nieładnie, bo akurat miałem taką perspektywę, że widziałem to dokładnie, co się wydarzyło. Trzeba trzymać kciuki, że to jego kolano wytrzymało, noga, ale tak jak mówię, on jest troszkę z innego rocznika, więc wierzę w to, że będzie okej.

Za kilka dni zagramy z Astorią, zdecydowanie uważam, że zagramy z najlepszą ekipą w pierwszej lidze, najlepszym zespołem w tej lidze, która gra bardzo fizycznie na pograniczu faulu, więc na pewno czeka nas tam bardzo ciężkie spotkanie, ale wierzę w to, że jesteśmy w stanie się podnieść i jechać tam, postawić się w drużynie z Bydgoszczy i zobaczymy, co nas przyniesie.