Maciej Koperski, zawodnik GKS-u Tychy: Gratulacje dla drużyny z Rzeszowa. Myślę, że po prostu chcieli wygrać ten mecz bardziej niż my. Ciężko było nam się przygotować taktycznie po zmianie trenera. Nie wiedzieliśmy do końca, jak drużyna z Rzeszowa będzie grała. Natomiast statystyki mówią same za siebie. Punkty ze strat 29:9, punkty drugiej szansy 14:2. Zdobyliśmy tylko cztery punkty z szybkiego ataku. Wiedząc, że drużyna Resovii ma problemy zdrowotne, jest to na pewno niedopuszczalne. Nie powinniśmy tak grać. W ataku nie potrafiliśmy rozwiązać pick and rolla, chociaż wiedzieliśmy dokładnie, jak będzie bronić drużyna z Rzeszowa. Nie graliśmy tego w odpowiednim tempie, na pewno nie tak, jak trenowaliśmy przez cały tydzień. Myślę, że dzisiaj sami po prostu przegraliśmy ten mecz i nie byliśmy wystarczająco skoncentrowani. Tak jak trener powiedział w szatni, jeżeli mamy założenie, żeby nie otwierać Filipa Zegzuły, który w ostatniej kolejce trafił siedem trójek, jeśli się nie mylę, a on trafia chyba trzy do przerwy, to coś jest nie tak. Tak samo wiedzieliśmy, że Kacper Młynarski będzie rzucał. On również trafił chyba dwie trójki do przerwy. Nie ma tutaj usprawiedliwienia dla nas. Po prostu sami przegraliśmy ten mecz. Nie wyszliśmy odpowiednio zmotywowani, żeby go wygrać. Nie gryźliśmy parkietu. Uważam, że my jako GKS powinniśmy być bardziej zmotywowani. Na pewno już od kolejnego spotkania poprawimy ten element, bo to jest kluczowe w tej lidze, żeby wygrywać mecze.
Na pewno wróciłem tutaj z sentymentem, ale bardzo chciałem wygrać. Tak jak grałem w Resovii i wróciłem do Tychów, też chciałem wygrać, tak samo było tutaj. Jednak z tą różnicą, że tutaj nie chciałem się, w cudzysłowie, przepalić. Chciałem wygrać, chciałem to zrobić z tymi chłopakami. Dałem z siebie, uważam, maksimum, ile mogłem. Na pewno popełniłem wiele błędów, jednak nie udało mi się dzisiaj odnieść tego zwycięstwa wraz z drużyną z Tychów.
Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy: Myślę, że Maciek wyczerpał temat. Gratuluję Resovii ważnego przełamania u siebie. Na pewno jest to drużyna, która nie zasługuje na obecne miejsce w tabeli, z tymi zawodnikami i z tym trenerem. Jest to zespół, który będzie szedł w górę. Niemniej jednak wiedzieliśmy, że to spotkanie jest w naszym zasięgu, bo w tydzień po przyjściu nowego trenera nie da się całkowicie odmienić zespołu. Dzisiaj było widać przede wszystkim cechy wolicjonalne zespołu. To, z czym sobie nie poradziliśmy, to agresywna obrona na piłce. Nie potrafiliśmy tego karać, choć byliśmy na to przygotowani. Wiedzieliśmy, że jest to obrona, którą preferuje trener Radulović. Natomiast koniec końców to my zostaliśmy stłamszeni. Liczby nie kłamią. 29:9 w punktach ze strat, 12 zbiórek w ataku i 16 strat GKS-u. To wszystko jest odwrotnością tego, co powinno charakteryzować mój zespół, a to bierze się przede wszystkim z koncentracji, zaangażowania i rozluźnienia. Niestety po raz kolejny jesteśmy takim zespołem, który wygrywa świetny mecz u siebie, a nagle gdzieś przychodzi załamanie, nie potrafimy złapać rytmu i cały czas falujemy. To jest powoli już denerwujące, bo uważam, że przy pełnej koncentracji ten mecz był do wygrania. Świetnie nam się spotkanie układało, bo trafialiśmy, i to nas usprawiedliwiało w pierwszej połowie, ale nie można wygrać meczu tylko i wyłącznie rzutami za trzy punkty. Resovia zrealizowała swój prosty plan w defensywie w stu procentach. Te nasze straty... Naprawdę nie poznaję swoich zawodników, bo nie przypominam sobie, żebyśmy wyrzucali piłkę w aut bez presji, także jeszcze raz gratuluję i dziękuję.
Uważam, że popełniliśmy błąd scoutingowy. Wiedzieliśmy, że rzucającym zawodnikiem jest Antypov i Zegzuła. Przez cały tydzień powtarzaliśmy, że nie możemy otworzyć Zegzuły. Przekonaliśmy się o tym w zeszłym sezonie, kiedy zaaplikował nam chyba cztery trójki w pierwszej kwarcie. Jak tego gracza otworzymy, to będzie trafiał seryjnie. My pomagamy od niego z mocnej strony. Nie wiem dlaczego. Nie wiem, dlaczego wywieramy taką presję na Grzesiu Grochowskim, który mija naszą pierwszą linię. Nie takie było założenie. To są błędy indywidualne. O to mam pretensje, bo to jest około ośmiu punktów w pierwszej połowie. Gdyby to było w drugą stronę, mecz zupełnie inaczej by się układał. Potem również prowadzimy i popełniamy stratę przy wprowadzaniu piłki z autu. Następnie drugą stratę przy błędzie ośmiu sekund. Niezrozumiała dla mnie strata. Przecież każdy potrafi kozłować, a nie było presji. I to odwraca mecz. Zaczyna się robić nerwowo. Każdą naszą stratę Resovia zamieniła w punkty. 29:9 w punktach ze strat. Nie da się tak wygrać meczu.
Darko Radulović, trener OPTeam Resovii Rzeszów: Przede wszystkim chciałbym pogratulować zawodnikom. Chciałbym również podziękować wszystkim kibicom i osobom, które przyszły nas wspierać i były świadkami naszego pierwszego zwycięstwa we własnej hali. Widać, że w naszej grze nadal pojawiają się pewne problemy mentalne, momenty zawahania. Prawdopodobnie wynika to z wcześniejszych wyników. Zawodnicy wciąż nie grają w ataku z taką swobodą, jakiej byśmy oczekiwali. Oczywiście mamy pewne nawyki, które musimy zmienić. Natomiast ich zaangażowanie, motywacja i chęć wygrywania są naprawdę ogromne. To była jedna z najważniejszych rzeczy, które zauważyłem po przyjeździe. Ci zawodnicy mają wielką wolę rywalizacji i chcą być coraz lepsi. Z dnia na dzień będziemy wyglądać lepiej. Oczywiście, tak jak powiedział wcześniej „Groszek”, po dziesięciu dniach nie można jeszcze zobaczyć wszystkich zmian. Będziemy jednak ciężko pracować i mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni nasza gra zacznie wyglądać tak, jakbym tego oczekiwał.
Trzeba być na naprawdę najwyższym poziomie, żeby mówić o własnej filozofii. Ja staram się stworzyć określony system gry. Chciałbym, żebyśmy byli intensywni i agresywni, wykorzystywali wszystkie nasze możliwości zarówno w ataku, jak i w obronie. Mamy bardzo dobry skład. Dysponujemy odpowiednimi warunkami fizycznymi, wzrostem i atletyzmem. Możemy wykorzystywać te wszystkie atuty w znacznie lepszy sposób. Będziemy starali się grać koszykówkę, która podoba się kibicom, którą ludzie chcą oglądać. Natomiast pod względem mentalnym nasza uwaga będzie skupiona przede wszystkim na defensywie.
Widziałem energię zawodników i maksymalne zaangażowanie. Widać, że są głodni zwycięstw. Oczywiście są elementy, które trzeba poprawić. Mamy pewne nawyki z wcześniejszego okresu, które musimy wyeliminować. To jednak zupełnie normalne. Zawodnicy są bardzo zmotywowani. Chcą się rozwijać, poprawiać swoją grę i zmieniać pewne rzeczy. Mogę powiedzieć o nich wyłącznie dobre słowa. Naprawdę zasługują na pochwały. Nie jest łatwo rozpocząć sezon od bilansu 0–6, a następnie podnieść się i wygrać dwa mecze z rzędu. W takich momentach zaczyna zmieniać się mentalność zespołu.
Byłem tutaj już trzy lub cztery razy i atmosfera zawsze była bardzo dobra. To naturalne, że po wcześniejszych wynikach hala nie jest wypełniona do ostatniego miejsca. Staramy się jednak pokazać kibicom, że wracamy na właściwe tory i będziemy grać dobrą koszykówkę. Wierzę, że dzięki temu trybuny znów się zapełnią. Oczywiście kibice będą naszym szóstym zawodnikiem. Właśnie tego chcemy.
