Dragan Nikolić, trener ŁKS Coolpack Łódź: Czasami wyglądało to naprawdę źle. Będziemy kontynuować pracę, ale w tej chwili jest to nasz największy problem. Gra jeden na jednego, zarówno w ataku, jak i w obronie, jest podstawą koszykówki. Jesteśmy zespołem o dużych umiejętnościach, ale dzisiaj graliśmy miękko w obronie jeden na jednego. Rywale wykorzystywali to przez znaczną część spotkania i zasłużyli na zwycięstwo.
Jakub Karolak, zawodnik PGE Spójni Stargard: Dzisiaj naprawdę dobrze dzieliliśmy się piłką. Mieliśmy 22 asysty, każdy dołożył cegiełkę do tego zwycięstwa, więc pokonanie tak dobrej drużyny jak zespół z Łodzi to naprawdę nie lada wyczyn. Co jeszcze mogę powiedzieć? Myślę, że mecz mógł się podobać kibicom, bo stał na bardzo wysokim poziomie koszykarskim. Chciałbym podziękować za głośny doping, szczególnie w końcówce. Mimo że to dopiero siódma kolejka, można było już wyczuć atmosferę play-off. Dziękuję kibicom i zapraszam na kolejne mecze. Na koniec chciałbym powiedzieć, że Adam Łapeta jest miły. To tyle ode mnie. Dziękuję.
Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Gratulacje dla naszej drużyny. Dzisiejszy mecz był dowodem na to, że jeżeli jesteśmy bardzo skupieni, gramy razem w obronie i ataku oraz poświęcamy się jeden za drugiego, jesteśmy w stanie grać naprawdę dobrze. Tak jak powiedział już Kuba, bez wątpienia spotkanie stało na wysokim poziomie. Oczywiście nie chcę zbyt dużo mówić o sobie, bo niech chwalą nas inni, jeżeli jest za co, ale myślę, że był to bardzo dobry mecz. Drużyna z Łodzi postawiła nam trudne warunki, czego się spodziewaliśmy, bo jest naszpikowana świetnymi zawodnikami. Byliśmy przygotowani na bardzo twardą walkę. Niczego nie rozstrzygnęło nasze dobre wejście w mecz, choć oczywiście cieszy, że tak go rozpoczęliśmy. Wiedzieliśmy, że ŁKS zrobi wszystko, aby wrócić do spotkania. Przez większą część meczu byliśmy na prowadzeniu, więc można powiedzieć, że kontrolowaliśmy jego przebieg. Cały czas trzeba było jednak zachować czujność, aż do samego końca. Na szczęście nasi zawodnicy byli bardzo skupieni i mocno walczyli na zbiórkach. Ostatecznie w tym elemencie był remis, ale ŁKS również jest bardzo mocny pod koszem. Mieliśmy tylko dziesięć strat, co przy tak fizycznie i twardo grającym rywalu jest naprawdę dobrym wynikiem. Przełożyło się to na wysoką skuteczność i dużą liczbę asyst. Jestem zadowolony z tego spotkania, ale w życiu sportowców i trenerów jest tak, że szybko przechodzi się do kolejnego zadania. Po krótkim odpoczynku zaczniemy przygotowania do meczu w Łańcucie. To będzie bardzo wymagające spotkanie. Tam gra się trudno, a drużyna trenera Kaszowskiego ma dużo jakości. Tak jak Kuba, zapraszam kibiców na kolejne domowe spotkanie, czyli mecz z Kotwicą Kołobrzeg. Dzisiaj rzeczywiście czuliśmy atmosferę play-off. Widziałem, że przez kilka ostatnich minut kibice chyba już tylko na stojąco obserwowali spotkanie. To również bardzo pomogło nam w odniesieniu zwycięstwa.
Zawsze pojawiają się jakieś niedociągnięcia i mankamenty, więc wyjaśniliśmy sobie w przerwie, w szatni, co można poprawić i w jaki sposób jeszcze bardziej ograniczyć rywala. Koncentrowaliśmy się zarówno na defensywie, jak i ofensywie. W obronie przede wszystkim na penetracjach zawodników takich jak Sullinger, którzy atakowali strefę podkoszową. Myślę, że w drugiej połowie lepiej realizowaliśmy założenia dotyczące takich sytuacji. W ataku miewaliśmy problemy, kiedy nie graliśmy odpowiednio szybko. Nie mówię nawet o szybkim przechodzeniu z obrony do ataku i próbach zdobywania punktów z kontrataku. Chodzi mi przede wszystkim o szybkość reakcji, wychodzenia do piłki i podejmowania decyzji w ataku pozycyjnym. Czasami mieliśmy z tym problemy, ale kiedy odpowiednie automatyzmy funkcjonowały, przekładało się to na dobrą skuteczność. Dużo asyst i aż 105 zdobytych punktów. Myślę, że mecz naprawdę mógł się podobać kibicom.
