Filip Gurtatowski, zawodnik Decki Pelplin: Przegrywamy spotkanie, ale meczu wygrać się nie da, jeżeli rzucamy 44 procent z linii rzutów wolnych. Niestety, próbowaliśmy stanąć do walki, cały mecz goniliśmy, jednak nie udało się dogonić wyniku. Polonia pokazała, że w tym sezonie walczy o coś. Całą drużyną nas punktowali. Nie było tam jednego gracza, który nas tak naprawdę pokonał, tylko każdy zawodnik dał coś od siebie. Jeżeli poprawimy rzuty wolne, to wtedy będziemy mogli walczyć z przeciwnikami, którzy grają o coś, a nie tak jak dzisiaj – rzucamy 44 procent i nie ma w ogóle nawet miejsca na walkę. Chociaż walczyliśmy.
Skupiamy się na każdym meczu po kolei. Teraz gramy w sobotę we Wrocławiu i na tym meczu się skupiamy. Nie patrzymy daleko, patrzymy blisko i chcemy każdy mecz kończyć zwycięsko.
Rafał Knap, trener Decki Pelplin: W skali od 1 do 10 oceniam ten mecz na 4,5. Były momenty dobre, ciekawe, zwłaszcza gdy zbliżyliśmy się do drużyny gospodarzy na dwa punkty, 30:28. Później daliśmy sobie od razu rzucić dwie trójki. Bardzo dużo naszych błędów. Znowu 19 strat przy 13 asystach. Myślę, że to są liczby dzisiejszego spotkania, dzisiejszego wieczoru. W porównaniu z drużyną przeciwną – 29 asyst do 13 – to ogromna różnica. Myślę, że tutaj jest pies pogrzebany, dlaczego przegraliśmy. Filip wspomniał o demonach przeszłości – 8 na 18 z rzutów wolnych. To nie przystoi profesjonalistom i nad tym musimy pracować. Jeżeli stajemy na linii rzutów wolnych i jest to jakiś bonus, to przynajmniej ten jeden punkcik niech tam wpadnie. To są niestety przykre rzeczy. Trzy nieskończone kontrataki, wyrzucona piłka w aut – to również nie przystoi profesjonalistom. Rozumiem, że niektórzy gracze, którzy do nas doszli, dopiero zgrywają się z drużyną, ale proszę mi uwierzyć: sezon już się rozpędził i ani się obejrzymy, a będzie koniec pierwszej rundy. Nie ma czasu na takie błędy.
Na pewno gratuluję drużynie przeciwnej, bo była dzisiaj zdecydowanie lepszym zespołem od nas. Na nasze usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że ciężko się gra, jeżeli wypada dwóch ludzi z pierwszej piątki. Mam na myśli Jacka Ruteckiego i Jaydena Coke. Na pewno z nimi nasza gra wyglądałaby inaczej. Była szansa dla dublerów. Niektórzy z niej skorzystali, niektórzy troszkę mniej. Takie mecze też nam pokazują, gdzie i komu możemy bardziej zaufać i dać więcej minut.
Bardzo liczę, że już w sobotę wspomniani zawodnicy wrócą. Mam nadzieję, że tego słuchają przedstawiciele WKK Wrocław. Mówiąc już poważnie, planujemy, żeby zagrali w sobotę, ale oczywiście zdrowie jest najważniejsze. Jeżeli nadal będzie jakiś problem z palcem Jaydena czy z kostką u Jacka, to będziemy musieli walczyć bez nich. Na pewno musimy być też trochę lepsi, jeżeli chodzi o skuteczność, przede wszystkim rzutów wolnych i kontrataków. Będziemy musieli to poprawić.
Hubert Łałak, zawodnik Zdrovo Polonii 1912 Leszno: Na samym początku powiem, że na pewno cieszy ta wygrana. Nie był to prosty mecz. Wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać po drużynie z Pelplina. Dziękuję wszystkim kibicom, którzy przyszli dzisiaj na halę i nas wspierali. Bardzo było słychać ich doping. Z całego serca dziękuję w imieniu swoim, drużyny i trenera. Nie możemy tak grać falami. Mamy dobre momenty i złe momenty. Szczególnie w końcówce wkradło się może trochę rozluźnienia. Straciliśmy dużo punktów. Nie możemy sobie pozwolić na taki spadek koncentracji. Drużyna z Pelplina zdobyła bodajże 16 punktów w samej końcówce, także jest to niedopuszczalne, jeśli chcemy się bić o coś. Cieszy zwycięstwo. Wyciągniemy wnioski i będziemy szykowali się do kolejnego spotkania.
Maciej Dudzik, trener Zdrovo Polonii 1912 Leszno: Podziękowania dla drużyny z Pelplina za bardzo dobre spotkanie. Wynik może tego aż tak nie odzwierciedla, natomiast naprawdę postawili nam dzisiaj ciężkie warunki. Tak jak Hubert powiedział, graliśmy falami i musimy nad tym pracować, bo nie może być tak, że przez trzy minuty zdobywamy 12–15 punktów, a przez następne trzy praktycznie tracimy tę przewagę. Cieszy na pewno fakt, że ta drużyna w momencie pełnej koncentracji będzie bardzo niewygodna dla wszystkich rywali. Jest duży potencjał ofensywny i defensywny, natomiast ta koncentracja musi być na stałym poziomie. Nie może być tak, że przez chwilę jesteśmy skoncentrowani i walczymy, a za chwilę ktoś nam zbiegnie za plecy, pomożemy od strzelca i nagle robi się problem. Zaczynają się zupełnie niepotrzebne nerwy. Z ważnych informacji – 29 asyst w tym spotkaniu przy 91 zdobytych punktach. To cieszy, bo praktycznie przez cały okres przygotowawczy mieliśmy ponad 20 asyst, oscylowaliśmy w granicach 25–27. Trzymamy ten poziom i to mnie na pewno cieszy, bo chcemy, żeby każdy zawodnik był zagrożeniem. I tak było. Mieliśmy sześciu zawodników z co najmniej 10 punktami. Nie jesteśmy oparci na jednym zawodniku, tylko tutaj jest po prostu zespół, jest drużyna i to naprawdę cieszy. Tak jak mówiłem, musimy jeszcze pracować nad koncentracją i trzymać się sztywno zasad, które mamy przygotowane na konkretnego rywala. Nie ma przerwy. Przygotowujemy się już do Rzeszowa, bo w piątek wyjazd, a w sobotę kolejne spotkanie – pierwsze wyjazdowe, także już trzeba się przygotowywać.
