Marek Popiołek: ŁKS zagrał kosmiczne zawody

,

Lista aktualności

Marek Popiołek: ŁKS zagrał kosmiczne zawody

Już 2:0 dla ŁKS-u Coolpack Łódź w pólfinałowej rywalizacji z PGE Spójnią Stargard. W drugim starciu obu ekip łodzianie wygrali jeszcze bardziej okazale niż dzień wcześniej, bo różnicą 36 punktów (107:71).

Obraz

,

 

Dominik Grudziński, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: Przede wszystkim gratulacje dla Spójni za to, ze walczyli do końca, mimo tego w jakiej sytuacji teraz są. Grali naprawdę dobrze. może wynik tego nie pokazuje, ale wielki szacunek. Wielki szacunek również do kibiców, że tak wspierali do końca, tak jak zresztą zawsze. Cieszy ta wygrana, to jest kolejny mecz, który przygotowuje nas do finału. Chcemy naprawdę wejść mocno w ostatni mecz u nas, w mecz trzeci i zobaczymy co dalej będzie. Generalnie cieszy mnie bardzo dyspozycja wszystkich zawodników w naszym zespole. Każdy jest groźny z dystansu jak i w środku, tak naprawdę ciężko tutaj obronie przeciwnej cokolwiek zdziałać. To mnie bardzo cieszy. Poza tym dochodzi obrona, bardzo twarda pomagamy sobie nawzajem i to był klucz przy ostatnich dwóch meczach.

Podchodzimy do każdego meczu z szacunkiem do rywala i będziemy tak samo gotowi jak przy ostatnich dwóch spotkaniach. O to właśnie chodzi, żeby takimi meczami się napędzać i traktujemy to jako przygotowania do meczów, które są jeszcze przed nami. A jeśli chodzi o kibiców, byłem w tamtym roku z Legią, w tym roku jestem z Łodzią i tak samo cieszę się jak przychodzę do hali i przypominam sobie ile tutaj litrów potu zostawiłem przez minione lata. Cieszą mnie znajome twarze, które widziałem dzisiaj, widziałem wczoraj i życzę klubowi jak najlepiej.

Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź: Przede wszystkim chciałbym pogratulować Spójni, bo bardzo fajnie walczyli, to bardzo dobra drużyna, tak jak mówiłem wczoraj mają swoje problemy. Dziś mieliśmy więcej koncentracji niż wczoraj i od razu było to widać w pierwszej połowie. Tak jak Dominik wspomniał, cieszy mnie gra zespołu, ale także zawodnicy wchodzący z ławki, Ci zawodnicy dają nam bardzo dużo dobrego dzięki czemu możemy liczyć na każdego. Dziękuję Spójni za gościnę, tę atmosferę na meczach. Szacunek dla nich.


Wojciech Czerlonko, koszykarz PGE Spójni Stargard: Cóż, tak na gorąco, zespół z Łodzi był od nas dzisiaj lepszy. Pokazali to na parkiecie, trafili szalone 17 trójek. Po prostu ciężko było nam wygrać dzisiaj ten mecz. Ja jedyne co mogę obiecać, że naprawdę zrobimy wszystko, żeby każdy kolejny mecz wygrać, że nie będziemy zwieszać głów, że będziemy walczyć do końca i pomimo tego, że ta rywalizacja w tym momencie wynosi 0-2, to naprawdę zrobimy wszystko, żeby jeszcze odwrócić losy tej serii i pokazać się z jak najlepszej strony w Łodzi. Pomimo tego, że ten wynik jest jak jest, to ja uważam, że naprawdę zostawiliśmy kawał serca na boisku. Bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz, ale liczby pokazują, że zespół z Łodzi był po prostu dzisiaj lepszy.

Powiem szczerze, że my zaczęliśmy ten mecz naprawdę dobrze, ale jeżeli zespół z Łodzi w pierwszej kwarcie trafia, wydaje mi się, że dziewięć rzutów za trzy punkty, no to po prostu ciężko nawiązać walkę, jeżeli następują takie rzeczy. Oczywiście to jest tak zwana jakość zawodników tamtego zespołu, ale uważam, że jeżeli my wyjdziemy na takim samym poziomie agresywności, jak wyszliśmy na początku tego meczu, to jesteśmy w stanie nawiązać walkę z zespołem z Łodzi.


Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:
Może nietypowo rozpocznę od gratulacji dla jednej z naszych drużyn młodzieżowych, która dzisiaj odniosła bardzo duży sukces. To jest ważne też, niektórzy nasi koszykarze śledzą losy młodszych kolegów. Dzisiaj kadeci Spójni weszli do finałów Mistrzostw Polski, także to jest kolejny sukces tej młodzieżówki. To też pokazuje, jak ważna jest koszykówka w Stargardzie i jak to doceniane jest, ja uważam, w całym kraju, bo nie pochodzę stąd i tak mogę z ręką na sercu powiedzieć. Także my też się cieszymy z tego sukcesu i wielkie brawa dla młodych koszykarzy i dla sztabu szkoleniowego i dla trenera Przemka. Druga rzecz, dziękuję też kibicom, ja nie zauważyłem z perspektywy ławki rezerwowych, żeby jakoś tam tłumnie kibice opuszczali wcześniej halę. Może czegoś nie dostrzegłem, ale wiem, że wiele osób zostało z nami do samego końca, dopingowało nas i wspierało w tych bardzo trudnych momentach, w jakich jesteśmy. Obiecuję, że robimy wszystko tak, jak robimy przez cały sezon, czyli naprawdę skrupulatnie staramy się przygotowywać do każdego kolejnego meczu i nawet po takich dotkliwych porażkach, jakie tutaj odnieśliśmy, nie poddajemy się i po prostu koncentrujemy się na kolejnym meczu, żeby przygotować go jak najlepiej, zaprezentować się znacznie lepiej i rywalizować jak równy z równym z zespołem z Łodzi. Oczywiście mamy w sobie, i ja to mówię za siebie w szczególności jako pierwszy, dumę jako sportowcy i nie do zaakceptowania jest dla mnie jako dla trenera wynik takich dwóch spotkań.

Oczywiście jak zwykle przeprowadzimy dogłębną analizę i też taką krytyczną odnośnie tego, co nie działało w naszej grze i jakie błędy na przykład zostały popełnione choćby dzisiaj, z których mogły wynikać niektóre celne rzuty za trzy ŁKS-u. Wojtek wspominał o tym, jak świetnie zagrali na samym początku. Myślę, że gdybyśmy byli trochę spokojniejsi, gdybyśmy dochodziliśmy do niezłych pozycji rzutowych, kilku graczy było podłączonych pod grę, przestrzeliliśmy sporo rzutów wolnych. Ten mecz mógł się dla nas ułożyć lepiej, ale skuteczność ŁKS-u była wręcz kosmiczna i to im pozwoliło złapać niesamowitą pewność siebie i grać na bardzo wysokim poziomie. My dzisiaj próbowaliśmy kilku rozwiązań taktycznych. Dla tych, którzy obserwują to w baczny sposób, to widać było, że z takiej tradycyjnej obrony, którą prezentowaliśmy w ostatnich dwóch, trzech miesiącach, przeszliśmy dużo w przekazywanie zasłon, w podwajanie Collinsa, w obronę strefową również w którymś momencie. Natomiast jeżeli działały któreś rozwiązania, to wynik pokazuje, że to było tylko doraźne działanie, a później ŁKS zawsze znajdował na to receptę. Wynik pokazuje, że w tych dwóch meczach byli od nas znacznie lepsi. Walczymy o to, aby w meczu nr 3 zaprezentować się lepiej. Sytuacja kadrowa jest jaka jest. Graczy bardzo dużo kosztuje ta walka na boisku, cała seria z Pelplinem i te dwa mecze z ŁKS-em. Nie mam zastrzeżeń jeżeli chodzi o zaangażowanie graczy i to, że nie próbują na boisku. Natomiast oczywiście jako trener oceniam to sobie sam i biorę odpowiedzialność za te wyniki w tej sytuacji. Nie wyobrażałem sobie, że będą one takie w tych pierwszych dwóch meczach i musimy coś zrobić, aby Łódź zaskoczyć w meczu nr 3 i aby jeszcze powalczyć w tej serii.

Nie uważam, że różnica jakości jest tak ogromna jak wskazuje to wynik, myślę, że wczoraj dłużej pozostawaliśmy w grze. Było minus 10 po pierwszej połowie, ale też z przebiegu gry i z analizy wideo uważam, że mogliśmy coś więcej wycisnąć z tego. W trzeciej kwarcie zbliżyliśmy się na 6 punktów, ale później tak naprawdę końcówka trzeciej kwarty zadecydowała o tym, że mecz się rozleciał. Taka jest specyfika też meczów play-off rozgrywanych dzień po dniu, że z tyłu głowy, może to dziwnie zabrzmi, ale trenerzy na pewno mają ten mecz nr 2, więc wczoraj w czwartej kwarcie już też w pewnym momencie, kiedy było wiadomo, że wynik jest rozstrzygnięty, trochę inaczej rotowaliśmy graczami i staraliśmy się zachować ich energię na dzisiaj. Myślę, że częściowo też dlatego wczoraj ten wynik tak nam uciekł. Natomiast dzisiaj ŁKS zagrał kosmiczne zawody, bo mówię zwłaszcza pierwsza kwarta to nie jest tak, że odpuszczaliśmy czy byliśmy spóźnieni. W wielu sytuacjach oczywiście przydarzyły się błędy, natomiast ŁKS zagrał na nieprawdopodobnym poziomie, mieli świetne spotkanie dzisiaj, a też w perspektywie dwóch meczów myślę, że kondycyjnie po prostu z racji głębi swojego składu wykorzystali, jakby wyglądali znacznie lepiej na tym dłuższym dystansie.

Czy zagraliśmy poniżej oczekiwań, poniżej moich? Na pewno tak, bo wierzyłem, że jesteśmy w stanie wycisnąć z tych meczów więcej, także tak jak powiedziałem już też zespołowi. Ja w pierwszej kolejności zawsze staram się patrzeć na siebie, również krytycznie, zastanawiam się co było nie tak, jeżeli chodzi może o przygotowanie do tego spotkania, czy tych dwóch spotkań. My wyciągnęliśmy jakieś wnioski ze spotkania wczorajszego. Dzisiaj mówię pod względem tego, co było realizowane na boisku. Pierwsza połowa uważam, że nie oddawała tego jaki był wynik. Natomiast wynik jest jaki jest i niestety dla nas jest on bezlitosny.

Olek Jęch nie jest jeszcze gotowy do gry, natomiast jego rehabilitacja postępuje. On wykonuje już coraz więcej na boisku, już takich ruchów koszykarskich i dzisiaj też mieliśmy taki pierwszy jego test rano po prostu z jakimś ograniczonym kontaktem, z jakimś tam siłowym oporem, którym ustawialiśmy w pewnych sytuacjach i po prostu on się czuł na tyle dobrze, że po prostu mógł się rozgrzać z drużyną. Ja też uważam, że to nie jest też tak, że ci, którzy siedzą przez cały mecz na ławce rezerwowych, oni są też częścią zespołu, jeżeli są zdrowi, fajnie byłoby, żeby byli w składzie, nawet jeżeli nie mogą zagrać i tam nam trochę pomagają, dają trochę więcej na tej ławce energii, więc po prostu Olek chciał być jak najbliżej drużyny, ale na razie nie może być bliżej, bo jeszcze nie jest gotowy do normalnej gry.