Cameron Hamilton, koszykarz Miners Katowice: Był to ciężki mecz, wiedzieliśmy, że taki będzie. Cały czas byliśmy zaangażowani, nie poddawaliśmy się, pracowaliśmy w defensywie. Na końcu odnieśliśmy zwycięstwo. Przygotowywaliśmy się do tego meczu, mówiliśmy sobie, że musimy walczyć i zapracowaliby na zwycięstwo.
Łukasz Szczypka, trener Miners Katowice: Dziękuję Łodzi za ciężki mecz, jechaliśmy tu wiedząc jaki potencjał ma ta drużyna., ale znów będę się powtarzał jak co kolejkę – ten mecz pokazał jaki ta drużyna ma charakter, dziś wygraliśmy tym czym dotąd przegrywaliśmy mecze końcówkami, gdzie nie umieliśmy wytrzymać tej presji i zagrać akcji, które chcemy. Dzisiaj to wyegzekwowaliśmy, wywieźliśmy cenne zwycięstwo z Łodzi. Gratulacje dla moich chłopaków, bo naprawdę, jak ktoś jest w sporcie, leci ósmy miesiąc tego sezonu, my naprawdę ciężko harujemy. Jak wszyscy wiedzą, te wyniki nas nie do końca satysfakcjonują, ale takie zwycięstwa pokazują ich serce do gry, także dziękuję i jeszcze raz gratuluję moim zawodnikom.
Jak doszliśmy Łódź w końcówce pierwszej kwarty, wiedzieliśmy, że z nimi można walczyć. My wiemy, że z każdym możemy walczyć naprawdę na równym poziomie. Mówię, u nas te przegrane albo wygrane różnią się tylko tymi dwoma, trzema minutami przestojów albo błędów naszych, jako drużyny. Dziś tych błędów było mniej, ale tak naprawdę w czwartej kwarcie defense, czyli switch na każdym zawodniku i zacieśnianie obrony, myślę, że nam przyniosło efekt plus to, co powiedziałem wcześniej, konsekwencja gry w ataku od 35. minuty. Jak dobrze pamiętam, jak patrzyłem na zegar, bo do 35. minuty troszeczkę mieliśmy problem właśnie z wyegzekwowaniem dwóch, trzech zagrywek, gdzie wiedzieliśmy, gdzie możemy zaatakować, których zawodników. Jak zaczęliśmy to egzekwować, to graliśmy na remisie, a końcówka to już jest akcja za akcję i dla nas wygrana. Chcieliśmy atakować z rozpędzenia pick'n'rolla, bo wiedzieliśmy, że ta obrona nie jest do końca na nas przygotowana. O może tak, nie chcę tu mówić o innych rzeczach, więc tych zawodników chcieliśmy atakować.
Iwo Maćkowiak, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: Gratuluję drużynie z Katowic wygrania meczu. Dziękuję każdemu kibicowi za to, że przybył na nasz mecz, a tak o meczu teraz na gorąco - dobrze zaczęliśmy, zabrakło nam tak naprawdę chłodnej głowy. Znowu daliśmy przeciwnej drużynie po naszym odskoczeniu dojść do nas, a w końcówce tak naprawdę chłodna głowa, doświadczenie, które powinno być po naszej stronie niestety nie zadziałało. Wiemy, że najważniejsza część sezonu na pewno przed nami. Wiemy nad czym musimy pracować. Na pewno wyciągniemy z tego jak najwięcej wniosków i będziemy się przygotowywać do play-offów.
Myślę, że mecz był tak naprawdę cały czas na styku. My cały mecz wierzyliśmy, że go wygramy, więc myślę, że takiego uczucia nie było w nas, że może się wymknąć. Walczyliśmy, chcieliśmy wygrać. Mecz był tak naprawdę do wygrania, do ostatniej akcji niestety się nie udało więc ja przynajmniej nawet przez chwilę nie pomyślałem, że on się nam wymyka. Walczyliśmy do końca i chcieliśmy wygrać po prostu.
Jedyne co teraz mogę powiedzieć to potrzebujemy czasu, którego jest mało, ale pracujemy codziennie. Wiemy nad czym pracujemy, przykładamy się do tego więc myślę, że do playoffów się zbudujemy, mam taką przynajmniej nadzieję.
Tane Spasev, trener ŁKS-u Coolpack Łódź: Gratulacje dla drużyny Miners i dla trenera. Zasłużona wygrana. Za dużo gramy akcji ndywizdualnych, w drugiej połowie mieliśmy tylko 8 asyst, w pierwszej połowie 12, a i wtedy nie byłem zadowolony z tego jak nam idzie. To jest nasz problem. Jeden z naszych największych problemów, mam nadzieję, że to poprawimy. To jest do poprawy. Mamy i inne rzeczy do poprawy. Teraz mamy marzec, a my jesteśmy jak zespół na początku okresu przygotowawczego. To jest moja obserwacja. Zgadzam się z tym zdaniem - za dużo indywidualności w drugiej połowie. Nie chcieliśmy tego. Powiedzieliśmy sobie, że potrzebujemy realizować zasady, które mamy, żeby było pick and pop, ale niestety nie wiem dlaczego wyszło inaczej. Porozmawiamy z zawodnikami indywidualnie i zobaczymy o co chodzi. W ostatniej akcji mieliśmy 7 sekund, Carlos niestety po baseline atakował, to była decyzja zawodnika, myślał, że to jest najlepsze rozwiązanie. Nie mam pretensji żadnych do Wiktora Sewioła, miał otwarty rzut, niestety nie trafił.
