Edmunds Valeiko, trener Enei Basketu Poznań: Gratulacje dla Astorii. Naprawdę mogę powiedzieć wiele komplementów o pracy trenera, jak zespół gra 40 minut. Tak naprawdę przypomina ten sezon, kiedy ta chemia, widać, że tam jest coś i naprawdę ten sezon dla nich jest... Nie mogę powiedzieć, że łatwy, ale pewność z jaką oni grają, może być minus 10, minus 15, to nie pierwszy mecz, ale zawsze mecz trwa 40 minut i oni wiedzą jak to zwycięstwo wywalczyć, tak bym powiedział. Naprawdę bardzo mi się podoba i tylko mogę powiedzieć pozytywnie, jak oni pracują, jak oni grają, jaka jest pewność, doświadczenie i system. Naprawdę nie mogę tak powiedzieć, ale jestem w tym sezonie za Bydgoszczą. Oczywiście nie będę łatwo, ale ja jestem, mój głos i jak oni pracują i co pokazują. Co do meczu, to ja już powiedziałem, z takim zespołem musimy grać 40 minut, a nie 30. Kolejny mecz, kiedy gramy 30-35 minut i tak naprawdę niektórzy zawodnicy nie rozumieją, co to jest 40 minut i dlatego taki zespół, oni dają 2, 3, 4 minuty i od razu jest ten wynik 10 punktów, łapią pewność, i już niemożliwe jest ten pociąg zatrzymać.
Nie gra się tu łatwo, ale to nie jest wymówka, popełnialiśmy głupie straty, ale byliśmy gotowi na obronę strefową
James Washington, koszykarz Enei Basketu Poznań: Jak trener wspomniał, przez 30 minut realizowaliśmy założenia, a później w zasadzie zignorowaliśmy własne założenia. W naszej grze zapanował chaos. Każdy z nas musi spojrzeć w lustro i spróbować mocno zakończyć sezon. Trzeba wyciągnąć wnioski z tego meczu i o nim zapomnieć. Wiemy, że Astoria to bardzo silny zespół, mają dobrego trenera i chcą wrócić do Ekstraklasy. Musimy wyciągnąć z tego meczu lekcję. Jestem dumny ze swojej drużyny, z tych 30 minut gry. Mógłbym teraz używać okrągłych słów, wypowiadać się dyplomatycznie, ale nie uważam, że przez 30 minut graliśmy jak trzeba, a później nagle przestaliśmy realizować plan. Nie chcę winić sędziów, ale w tak ważnym meczu gwiżdżą naszej ławce faul techniczny bez ostrzeżenia. W tym roku zapłaciłem już tysiące złotych za przewinienia techniczne. Kiedy sędziowie otrzymają karę za tego typu błędy? To był dla nas ważny mecz. Sędzia dał przewinienie techniczne zaraz po tym, jak się pomylił. I nikt nic nie mówi? To szalone. Dostaję łokciem w twarz i nie ma żadnej weryfikacji. Mamy dwóch obcokrajowców w lidze, to musi się poprawić. Trzeba sprawdzać tego typu rzeczy. Ludzie dostają duże pieniądze, liga jest profesjonalna.
Gram w Polsce od niemal 10 lat. Wrócimy do podstaw i spróbujemy to poukładać, tyle mam do powiedzenia.
Nie wiem, jaka jest moja przyszłość w Poznaniu. Poznań to największe, obok Lublina, miasto, w którym grałem w Polsce. Każdy wie, że mój syn mieszka w Polsce, więc będę chciał zostać w kraju. Przede mną rozmowy z trenerem, prezesem, agentem — zobaczymy, co one przyniosą. Teraz jestem skupiony na byciu liderem, chcę, żebyśmy skończyli sezon w dobrym stylu. Przez 30 minut było dobrze, później nam nie poszło, mieliśmy zastój. Wracamy jutro do treningów i spróbujemy sobie z tym poradzić.
Karol Gruszecki, koszykarz Enei Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Ciężki mecz, może wynik tego do końca nie odzwierciedla. Wiedzieliśmy, że Poznań przyjeżdża dziś bardzo zmotywowany, po zmianie trenera starają się grać bardzo agresywnie. Myślę, że nawet statystyki tego nie pokazują, bo powinniśmy rzucać dużo więcej osobistych. W pierwszej kwarcie starali się nas odrzucić do kosza. Bardzo dużo kontaktu prowokowali. Myślę, że spokojnie tymi osobistymi mogliśmy już w pierwszej połowie grać bardziej na remisie. Mimo tego, że dużo tych osobistych nietrafionych, ale wydaje mi się, że mamy już na tyle dużo doświadczenia, że wiedzieliśmy, że oni nie są w stanie tak grać cały mecz. Weszliśmy w drugą połowę bardzo skoncentrowani, z dużą pewnością siebie i udało się wygrać.
Myślę, że to bardziej przeciwnicy mogą nas czymś zaskoczyć. My wiemy, co gramy. Trenujemy myślę, że równo cały sezon i czekamy tak naprawdę, czym nas przeciwnicy zaskoczą w następnych meczach. Mamy już te obrony w miarę dobrze rozpracowane, ale myślę, że my musimy się koncentrować na naszej grze i w każdym meczu gramy trochę inaczej, w jednym meczu łatwiej jest naszym obwodowym, w innym meczu jest łatwiej naszym podkoszowym. Także myślę, że jeszcze mamy tutaj... Możemy parę rzeczy doszlifować, ale też myślę, że nasza obrona jest kluczowa w tym wszystkim i dzisiaj to się udało dzięki temu, że graliśmy strefę i wybiliśmy ich trochę z rytmu, ale jest jeszcze nad czym pracować.
Grzegorz Skiba, trener Enei Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Gratuluję mojemu zespołu i sztabowi za cały mecz w pierwszą połowę wygraliśmy dosyć niemrawo, trochę asekuracyjnie. Nie powpadały nam i rzuty wolne, i otwarte trójki, i trochę spod kosza też nie trafiliśmy, ale to była przyczyna, dobra gra drużyny z Poznania, tak jak Karol powiedział, grali bardzo agresywnie. Przestrzegaliśmy przed tym, ale po przerwie zagraliśmy tak, jak powinniśmy zagrać. Wyjść mocno i wygrać ten mecz. Podziękowania dla drużyny przeciwnej. Podziękowania dla naszych kibiców, ale przede wszystkim duże słowo uznania dla całego mojego zespołu.
Na pewno strata Mikołaja daje nam się we znaki. Ten rozmiar podkoszowych graczy nam się tutaj zmienił. Przede wszystkim wynika to z naszego sposobu obrony. Czy gramy hedge, czy gramy contain, to gdzieś tam switchujemy. Jest zmiana obrony, wysoki z małym i tutaj nieraz mamy problem, żeby to zrobić wyżej. Te piłki powinny zostać w naszych rękach. Jest to problem troszeczkę, ale jest jeszcze czas, żeby nad tym popracować i żebyśmy tych łatwych punktów przeciwnika widzieli dużo, dużo mniej.
Nie patrzymy na rekordy, nawet nie wspominamy o tym, nie rozmawiamy. Interesuje nas każdy następny mecz i tak do tego podchodzimy. To co było to już jest historią, a gdzieś tam w księgach ktoś to zaznaczy, napisze. Na pewno nie interesuje to mojego zespołu. Liczy się tylko przyszłość i następny mecz, czyli środowe spotkanie w Łańcucie.
