Sebastian Bożenko, koszykarz GKS-u Tychy: Gratulacje dla drużyny WKK. Walczyli do końca, nie poddali się. My możemy tylko żałować szansy jaką tutaj mieliśmy na kolejne szóste zwycięstwo. Wygrywaliśmy już 14 punktami i wypuściliśmy tak naprawdę to z rąk. Myślę, że zadecydowała głównie obrona w czwartej kwarcie i w dogrywce, gdzie tracimy, nie chcę dokładnie liczyć, ale prawdopodobnie tyle punktów co przez trzy kwarty. Nie chcę też na gorąco dużo mówić, ale naprawdę we mnie jest duża złość też do siebie i jak to później wyglądało. No nic, kubeł trochę zimnej wody na głowę po tych pięciu zwycięstwach. Nie chcieliśmy do tego dopuścić, ale jednak tak się stało, że myślę, że w taki najgorszy możliwy sposób do tego doszło, że mieliśmy mecz pod kontrolą. No i nie zachowaliśmy się jak doświadczona drużyna, która chce walczyć o coś w tym sezonie, w tej czwartej kwarcie i dogrywce. Wracamy do pracy i mamy teraz dwa tygodnie, żeby się przygotować do kolejnych spotkań.
Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy: Gratuluję WKK, zwłaszcza rozsądnej końcówki. No tym razem niestety nie zgodzę się z Sebastianem, bo nie przegraliśmy przez obronę, przegraliśmy przez brak dyscypliny i przez nonszalację, bo prowadząc 52-38, będąc na bonusie oddajemy szalone rzuty za trzy punkty. Niezrozumiałe dla mnie. Nie wiem, może się włączył tryb bohatera niektórym zawodnikom. I tak jak zawsze biorę pełną odpowiedzialność oczywiście za porażkę, bo pewnie trener mógł inaczej zareagować w tej sytuacji, ale myślę, że gracze też muszą wyciągnąć wnioski z takiego meczu, bo mecz nie był wygrany. Mecz jest wygrany po ostatniej syrenie, a nie po trzeciej kwarcie. Tutaj Sebastian trafił w punkt, 13 strat od rozgrywających, 23 straty w meczu, 69 punktów w po dogrywce, to nie sądzę, że przegraliśmy przez defensywę. Ja wiem, że ta czwarta kwarta jest rażąca, ale to wynikało przede wszystkim z ataku, ze złej gry w ataku i ta czwarta kwarta wyglądała niestety tak jak nasza pierwsza połowa, gdzie nie wiedzieliśmy jak się zachować. To nie powinno absolutnie wynikać z braku Szymona Kiwilszy, bo też trenujemy w takim układzie. Każdy zna swój podział pozycji i nie wiem, nie wiem dlaczego tak się stało. Oddaliśmy mecz, który powinniśmy jako zespół chcący bić się o coś więcej niż tylko play-off, kontrolować w momencie 52-38. My tego nie zrobiliśmy. Tego się obawiałem, że jeżeli WKK będzie napędzone, to to jest taki zespół, że jest ciężki do zatrzymania, oddaje szalone rzuty, wymusza bardzo dużo przewinień, co miało miejsce w pierwszej głowie, ale mimo to jeszcze kontrolowaliśmy, ponieważ byli nieskuteczni. W dogrywce skuteczność powróciła i tak szalonym rzutem doprowadziliśmy do tej dogrywki, ale potem już inicjatywę przejął WKK i to oni dzisiaj się cieszą.
August Chałupa, koszykarz WKK Active Hotel Wrocław: Na początku wchodziliśmy w mecz z nastawieniem ostatniej porażki, bo ostatni mecz z nimi to było troszkę nieporozumienie, bo była duża różnica punktowa ponad 40 punktów i nie chcieliśmy, żeby to się powtórzyło jeszcze na naszym terenie. Natomiast pierwsze 3 kwarty były naprawdę ciężkie, cały czas ich goniliśmy i w czwartej kwarcie udało się ich przegonić i dogrywkę jeszcze udało nam się dociągnąć i wygraliśmy.
Łukasz Dziergowski, trener WKK Active Hotel Wrocław: Przede wszystkim to mecz walki, bardzo dla koneserów momentami, ale cieszę się i gratuluję chłopakom, bo po pierwsze wytrzymali intensywność, po drugie wyszliśmy z takim założeniem, żeby bić się i walczyć o każdą piłkę i pokazać, że ten mecz w Tychach to było generalnie nieporozumienie. Generalnie tam, co tu dużo ukrywać, nie dojechaliśmy nawet, chyba z autobusu nie wyszliśmy. Także chwała chłopakom za to, że walczyli, że do końca wierzyli w zwycięstwo przy przewadze GKS-u. To nie jest łatwe grać w taki sposób, żeby jeszcze zniwelować tą przewagę. Szczególnie, że GKS to jest bardzo dobry zespół, gra intensywną koszykówkę, ma szeroki skład i wielu doświadczonych zawodników. Gratulacje dla chłopaków, bo zasłużyli na to zwycięstwo. Nie jesteśmy w dobrej sytuacji kadrowej, nie ma dzisiaj też Kuby Patoki, nie ma Bruna Chalickiego już do końca sezonu, także musimy sobie jakoś poradzić. Cieszę się, że August jako osiemnastolatek wszedł dobrze do gry i bronił dzisiaj Mateusza Dziembę i dał sobie radę. Mam nadzieję, że w następnych meczach każdy, kto przeciwko niemu będzie grał, będzie naprawdę musiał się sporo napocić, żeby coś zrobić na boisku. Także fajnie, cieszymy się z tego meczu, cieszymy się z tego zwycięstwa, było nam ono potrzebne. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w koszykówkę, poprawiliśmy te błędy, które nam bardzo zaszkodziły w meczu z Starogardem, na ostatnim na wyjeździe, także myślę, że dobry prognostyk. Przed nami „Tour de Podkarpacie”, postaramy się też powalczyć tam.
Chciałem podziękować kibicom, bo oni byli dzisiaj naszym szóstym zawodnikiem na trybunach i w momencie, gdy mecz wchodził w taką decydującą fazę, była końcówka i ten wynik był na styku, myślę, że to dużo pomogło, że ten doping był i wszyscy starali się nas wspierać i to było widać i w pewnym momencie, jak już zaskoczyliśmy, to fajnie, że kibice to sprowokowali również i dodali nam takiej energii. Także dziękuję jeszcze raz wszystkim.
