Jan Malesa, koszykarz KKS Polonii Warszawa: Chciałbym pogratulować drużynie ze Starogardu Gdańskiego, bo – jak wiemy – nie było dwóch podstawowych zawodników, którzy zrobiliby różnicę, gdyby byli. My pokazaliśmy dzisiaj bardzo dużo charakteru, dużo zawziętości. Wiedzieliśmy, że od początku meczu trzeba wejść twardo, że mamy dziś dłuższy skład, którym możemy bardziej rotować, możemy być bardziej agresywni i aktywni. Dodatkowo wpadło dziś trochę rzutów, dobrze dzieliliśmy się piłką i myślę, że to był klucz do tego zwycięstwa.
Wcześniej mieliśmy serię kilku przegranych z rzędu. To kilka razy się zdarzało. Od trzech tygodni trenujemy na bardzo dobrej intensywności. Jesteśmy w świetnym treningu i bardzo się cieszę, że to właśnie procentuje w meczach. Zwycięstwo jest ważne w kontekście play-offów, ponieważ wszystkie drużyny mają teraz bardzo zbliżone bilanse – od 9 do 12 zwycięstw. Każdy może być w tych play-offach. Na koniec sezonu każdy mecz będzie na wagę złota.
David Torrescusa, trener KKS Polonii Warszawa: Po pierwsze gratulacje dla SKS za niesamowitą atmosferę w hali. Rozmawialiśmy w tym tygodniu z zawodnikami i sztabem – to mój drugi rok pracy jako trenera w Polsce i mogę powiedzieć, że bardzo lubię tę atmosferę w Starogardzie. To był świetny mecz. Wiemy, że SKS zmaga się z kontuzjami. Powtarzaliśmy sobie, że musimy być agresywni i atakować zwycięstwo w tym meczu. Wiemy, jak to jest z kontuzjami, bo przez dwa miesiące mieliśmy w zasadzie siedmiu zawodników. Wiemy, jak źle czuje się zespół w takiej sytuacji.
Musieliśmy mieć dziś ten instynkt killera, atakować rywali, grać odważnie jeden na jeden, wymuszać faule. Mam nadzieję, że Mateusz i Demonte szybko wrócą do zdrowia. Graliśmy dziś z dobrą energią – 27 punktów już w pierwszej kwarcie, 29 w trzeciej. To trochę więcej, niż zwykle u nas bywa. Kontrolowaliśmy elementy, które chcieliśmy kontrolować i o których mówiliśmy podczas analizy. Pewne rzuty i sytuacje SKS rozwiązywał bardzo dobrze.
Jan Malesa pewnie rozegrał swój najlepszy mecz w sezonie – zagrał świetnie. Potrzebujemy go z taką energią. Jalen zdobył bardzo dużo punktów i pewnie nie jest to niespodzianka, ale to na pewno bardzo dobry wynik. To była praca zespołowa w wielu elementach – w punktach, zbiórkach i asystach. Jestem bardzo dumny, każdy wywiązał się ze swojej roli, więc jestem bardzo szczęśliwy.
W przerwie mówiłem zawodnikom, że gramy przeciwko topowej drużynie w lidze i mamy za sobą 19 świetnych minut. To nie pierwszy raz, gdy w minutę, dwie tracimy o wiele za dużo punktów i często nie zasługujemy na taką karę od przeciwników. To wynik wysiłku, jaki ponosimy – robimy głupie, niepotrzebne straty. Mówiłem chłopakom w przerwie, że jeśli zagramy tak jak w końcówce drugiej kwarty, to przegramy ten mecz, a nie powinno tak być, bo generalnie gramy dobrze. Musieliśmy bardziej kontrolować boiskowe wydarzenia i chłopaki wykonali to po przerwie.
Nasze przedmeczowe założenia opierały się na agresywnej grze jeden na jeden, bo wiedzieliśmy, że rywal ma problemy zdrowotne. Nie wiedzieliśmy, że dwaj zawodnicy nie zagrają, ale wiedzieliśmy, że narzekają na urazy. Z tego powodu mocno postawiliśmy na grę jeden na jeden, bo SKS na pewno nie czuł się komfortowo w defensywie. Janek, Jalen, Patryk wykonali dobrą pracę, Shilioh oczywiście jak zawsze. Wskazaliśmy sobie kilka rzeczy, które SKS robi bardzo dobrze i chcieliśmy mieć nad nimi kontrolę. To się udało przez cały mecz, bo SKS nie czuł się dobrze i nie grał tak, jak chciał w swoich akcjach.
Graliśmy też z pełną energią przez pełne 40 minut. Myślę, że graliśmy bardzo dobrze przez około 36 minut i dziś to wystarczyło do zwycięstwa.
Darko Radulovic, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: Nie wiem za bardzo co mam powiedzieć… 100 punktów straconych w domu. Nie ma chyba sensu żebym mówił o jakichkolwiek rzeczach, bo nic fajnego nie powiem. Może powiedzieć, że nie mieliśmy dziś swojego dnia. Nie wiem naprawdę co mogę powiedzieć.
Mateusz i Demonte mają urazy. Buckingham otrzymał uderzenie w nogę, może będzie gotowy na kolejny mecz. U Mateusza to naciągnięcie pachwiny i wierzę, że zagra w kolejnym meczu. Można powiedzieć, że jesteśmy szczęściarzami, że mamy Michała w drużynie, bo wobec braku Daniela Ziółkowskiego, mielibyśmy tylko 9 zawodników i to byłby bardzo duży problem dla nas. Widzimy jak trudno jest trenować i grać mierząc się z kontuzjami. Daniel i Michal są podobnymi zawodnikami, pasują do naszych założeń taktycznych, tu nie będzie wielkich różnic pod kątem tego czy Daniel byłby z nami czy go nie będzie.
Przygotowaliśmy się na taką grę Polonii jaką zaprezentowali, punktowali w sposób o którym wiedzieliśmy. Mieliśmy bardzo złą komunikację w obronie, w grze jeden na jeden. We wszystkim. To jeden z naszych najgorszych meczów, ale to już przeszłość, musimy patrzeć w przyszłość i przygotować się na kolejny mecz. Wyjazdowy, trudny mecz, mam nadzieję, że już w szerszym składzie. Nie możemy grać falami, musimy mieć stabilność, znajdować dobre rozwiązania i grać z większą pewnością siebie. Nie możemy trafiać rzutów wolnych we własnej hali na poziomie 60%. To są rzeczy pozostające w sferze mentalnej.
Michał Sitnik, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: Na wstępie wypadałoby po prostu przeprosić kibiców Ponieważ nie w ten sposób chcieliśmy zagrać ten mecz i potoczyło się to kompletnie nie po naszej myśli. To po prostu nasza wina, bo mieliśmy swoje założenia i byliśmy dobrze przygotowani. Natomiast my jako zawodnicy weszliśmy na parkiet i nie wypełniliśmy tych założeń. Strasznie dużo przegraliśmy ataków jeden na jeden, co nie powinno mieć miejsca. Koniec końców sprowadziło się do tego, że ich nie zatrzymaliśmy, ich najlepszych indywidualnych jednostek. Mierzymy się z takim wynikiem. Trzeba wrócić do pracy i wyciągnąć wnioski z tego meczu. Nie pozwolić, aby nasza forma tak falowała podczas meczu, w którym raz jesteśmy na minus 16, potem wracamy do meczu, potem z powrotem oddajemy całą tę przewagę. Po prostu szkoda, bo wydawało się, że po drugiej połowie w Lesznie weszliśmy na ten odpowiedni mindset. Na ten poziom, który chcemy reprezentować i grać go. Natomiast ten mecz był po prostu paskudny w naszym wykonaniu. Ja od siebie i zespołu przepraszam za taki występ.
