Artur Łabinowicz: Nie możemy tak grać

,

Lista aktualności

Artur Łabinowicz: Nie możemy tak grać

W meczu otwierającym 24. kolejkę Pekao 1 Ligi Mężczyzn Decka Pelplin pokonała Solvera Sokoła Łańcut, 83:69. Ekipa z Kociewia zaliczyła świetną trzecią kwartę, wygraną aż 21:8.

Obraz

,

 

Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut: Dziękuję za dobre słowo względem przyjęcia. Jest mi na pewno też bardzo miło wracać w te strony. Spędziłem tu bardzo fajny sezon. Poznałem świetnych ludzi, z którymi utrzymuję kontakt do dnia dzisiejszego, także miło było wrócić, zobaczyć znajome twarze, zamienić parę słów, także same plusy, że tak powiem. Odnośnie meczu to przede wszystkim wielkie gratulacje dla zespołu Decki Pelplin. W dzisiejszym meczu próbowaliśmy walczyć. Były momenty, że po prostu źle weszliśmy w mecz. Odpowiedzieliśmy, zniwelowaliśmy tą przewagę, ale trzecia kwarta praktycznie przesądziła o wyniku spotkania 21 do 8. Nie udało nam się zatrzymać przede wszystkim lidera zespołu Jadena, który dzisiaj zrobił sobie można powiedzieć konkurs wsadów 26 punktów zdobytych z tego tutaj co widzę. My przy tych ilościach strat, 21 jak widzę, 18 zbiórkach na naszej tablicy ciężko wygrać spotkanie, gdy się uzyskuje takie cyfry.

Artur Łabinowicz, koszykarz Solvera Sokoła Łańcut: Tak jak trener mówił, zaczynaliśmy trzecią kwartę tak nie w głowie w meczu. Przewaga, było tylko 4, zaczynamy mecz stratą i budowali to dla nich emocje, energię i wszystko i utrzymali to i wyszło jak wyszło. Trzecią kwartę zdobyliśmy tylko 8 punktów i oni zdobyli prawie 21. Nie możemy tak grać mecz, nie będzie dla nas łatwo, żeby wrócić. Próbowaliśmy, walczyliśmy do końca i nie udało nam się wygrać meczu. Szacunek dla Pelplina, przygotowani byli na nasze zagrywki, na to co my gramy i my jako drużyna nie mogliśmy się skupić, żeby coś zrobić lepiej i musimy z powrotem wrócić do treningu i zaczynać od nowa w następnym tygodniu. Nie miałem czasu kiedyś powiedzieć to i chciałem podziękować panu Rafałowi Knapowi. To był pierwszy trener ogólnie w Polsce, który dał mi szansę zagrać swoją grę i to mnie podnosiło, do ekstraklasy i to dzięki niemu, on mnie trenował i za to trzeba mu oddać szacunek, do niego i jego drużyny.

Olivier Szczepański, koszykarz Decki Pelplin: Na początek oczywiście chciałbym podziękować kibicom, pogratulować drużynie przeciwnej. Co mogę powiedzieć o tym spotkaniu? Jesteśmy bardzo szczęśliwi, odbiliśmy się, ostatnio przegraliśmy trzy spotkania. Teraz wygrana, zatrzymaliśmy drużynę z Łańcuta na 69 punktach, co jest sukcesem. W trzeciej kwarcie rzucili nam poniżej 10 punktów. Dobrze chodziliśmy bardzo w obronie, przechwyty, rzucaliśmy się na każdą piłkę. Bogowie koszykówki po prostu nam oddali i tyle.

Rafał Knap, trener Decki Pelplin: Dzisiaj była zupełnie inna energia, zupełnie inny entuzjazm niż w ostatnim meczu u siebie z Tychami. Wiemy jak mocną drużyną jest Sokół Łańcut. Wiemy, że jest to marka budowana przez wiele, wiele lat na poziomie pierwszoligowym i ekstraklasowym. Grają tam gracze, którzy w swoim CV mają występy w młodzieżowych reprezentacjach Polski, a także grę w ekstraklasie i to na całkiem niezłym poziomie, dlatego takie zwycięstwa cieszą. Tak samo budują morale, budują chemię, atmosferę w drużynie i po tych trzech porażkach nie jest łatwo się podnieść, dlatego cieszę się, że uciekliśmy z tej trzynastki. Ktoś mówi pechowa, ktoś mówi szczęśliwa. W każdym razie mamy 14 zwycięstw, co nas bardzo cieszy. Tak samo w małych punktach, być może będą się liczyć, będzie mała tabela, też jesteśmy chyba 4 punkty do przodu, bo tam przegralismy 7. Naprawdę fajną pracę wykonali moi gracze. Nie lubię się żalić, ale teraz możemy powiedzieć, że de facto w tygodniu byliśmy przetrzebieni drobnymi urazami, a także infekcjami. Tak realnie to odbyliśmy jeden trening w pełnym składzie, dlatego szanuję każdego z moich graczy, że włożyli poświęcenie, swoje zdrowie. Miałem każdego do dyspozycji i to naprawdę cieszy, bo to buduje.

To stary Mariusz, którego znamy z tych złodziejskich rąk, z tych cygańskich rąk z Kwidzyna. Dzisiaj Mariusz był na pewno czynnikiem. X zagrał chyba najlepsze zawody w tym sezonie. Na takie mecze Mariusza czekamy. Jest to niewątpliwie bardzo ważna postać naszej drużyny, naszego teamu.

Mam przygotowany tatuaż. Tatuaż nasz prezes postanowił założyć się z naszym kierownikiem o to, czy wygramy, czy przegramy. Oczywiście jeden i drugi mówił, że wygramy, ale były tam jakieś jeszcze obostrzenia, nie pamiętam jakie. Było powiedziane, że jeżeli wygramy, to nasz kierownik, który jest bliskim przyjacielem, bądź bardzo dobrym kolegą trenera Dariusza Kaszowskiego, który tutaj pracował i robił też bardzo dobry wynik więc jest taki tatuaż, nie wiem, henna czy taki, nie wiem, jak to się nawet nazywa, chyba henna. W każdym razie wodą trzeba przejść. Teraz czekam tylko, żeby nasz kierownik wytatuował sobie to imię. Oczywiście jest to żartobliwe, teraz się cieszymy, bo wygraliśmy mecz. Na pewno byśmy o tym nie mówili, gdybyśmy przegrali, ale mam nadzieję, że trener Dariusz też podejdzie z dystansem i z uśmiechem, bo na pewno ma poczucie humoru i wie, że to są tylko żarty, a szacunek mamy ogromny do jego pracy, do jego osoby. Powiem szczerze, że chciałbym zobaczyć naszego kierownika z tym tatuażem. Obiecuję, uwiecznimy to jakimś zdjęciem, może nam je wrzucimy na social media klubowe, bo nieczęsto to się zdarza i Państwo zapewne nie wiedzą, Artur nie jest zwolennikiem tatuaży. Jeszcze nie ma żadnego, więc może ten pierwszy, kto wie, może pociągnie dalej.


Artur Łabinowicz jest bardzo, bardzo utalentowanym graczem z niezłym doświadczeniem. Jest to atleta, motorycznie jeden z najlepszych w lidze. Z ciekawostek mogę powiedzieć, że skacze ponad metr dwadzieścia o górę w vertical jump. To są ogromne wartości. Dzisiaj pokazał dobre zawody. Ja miałem przyjemność prowadzić go w dwóch drużynach. Najpierw w Opolu, gdzie poznawał tę pierwszą ligę i tak chyba rzucał dwanaście punktów na mecz i później ściągnąłem go do Koszalina, gdzie miał też znakomity sezon z średnią prawie osiemnastu punktów, sześciu zbiórek, czterech asyst. Utalentowany gracz. Cieszę się, że gra w pierwszej lidze. Żałuję, że nie u nas, ale kto wie, może jeszcze nasze drogi się przetną. Miałem dużo przyjemności pracy z tym chłopakiem, bo jest krnąbrny, ale ja zawsze mogę powiedzieć, że grzeczni chłopcy w koszykówkę nie grają i tutaj naprawdę też szacunek dla trenera Kaszowskiego, że potrafi go ujarzmić. Ja zawsze mówię, że Artur ma afroamerykański charakter w białym ciele, tak można go w skrócie scharakteryzować więc cieszę się, że wrócił do ligi. Cieszę się, że dzisiaj wygraliśmy, mimo tego, że rzucił nam osiemnaście punktów i przechyliliśmy na swoją stronę, ale na pewno kibicuję Arturowi i obserwuję jego dalsze poczynania.