Kamil Piechucki: Szczęście w końcu się do nas odwróciło

,

Lista aktualności

Kamil Piechucki: Szczęście w końcu się do nas odwróciło

Żubry Abakus Okna Białystok triumfują po raz drugi w trwającym sezonie! Ekipa z Podlasia sprawiła niespodziankę pokonujac na wyjeździe KSK Qemetica Noteć Inowrocław, 81:80. "Dzisiaj wszyscy wystąpili i wszyscy byli częścią tej wygranej" - powiedział po meczu Kamil Piechucki, trener Żubrów. 

Obraz

,

 

Myles Douglas, koszykarz Żubrów Abakus Okna Białystok: Na początek chcę oddać szacunek rywalom, zagrali naprawdę bardzo dobry mecz, wymagające spotkanie przez całe 40 minut gry. Myślę jednak, że trener przygotował nas na coś takiego od samego początku. Byliśmy gotowi, przepracowaliśmy ten tydzień bardzo solidnie i zrealizowaliśmy swój plan.

Kamil Piechucki, trener Żubrów Abakus Okna Białystok: Jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa, bardzo nam zależy, żeby odwrócić może ten sezon po pierwszej rundzie. Prowadziliśmy już 14 punktami w czwartej kwarcie, natomiast niepotrzebne straty dały gospodarzom szansę grania z szybkiej gry i trafienia ważnych rzutów. Powiedzmy, przysłowiowe szczęście w końcu się do nas odwróciło i jesteśmy zadowoleni. Natomiast to był bardzo ważny mecz dla naszych zawodników i dla naszego klubu. Wszyscy wiemy, jaka jest sytuacja, co się wydarzyło. To jest bardzo ważne dla chłopaków, że oni to wygrali, bo historii nie zmienimy, natomiast być może to będzie dobry prognostyk na przyszłość. Chłopaki pracują, starają się, robią wszystko, co w ich mocy. Dzisiaj wszyscy wystąpili i wszyscy byli częścią tej wygranej.

Radosław Trubacz, koszykarz KSK Qemetica Noteci Inowrocław: Ciężkie spotkanie na pewno dla nas. Musieliśmy wygrać ten mecz i tego nie zrobiliśmy. Od pierwszej akcji już nie realizowaliśmy tego, o czym gadaliśmy przez te parę dni w których się szykowaliśmy do meczu. Później to tak wygląda, straciliśmy 81 punktów, znowu dużo. Przegrywaliśmy łatwo jeden na jeden. Myślę, że to jest główny powód, nie gdzieś tam atak, tylko to, co w obronie robimy. Musimy to koniecznie poprawić.

Krzysztof Szubarga, trener KSK Qemetica Noteci Inowrocław: Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Białegostoku. Wiedzieliśmy, że przyjadą tutaj nie dosyć z zaistniałą sytuacją, jaką mieli w zespole, podwójnie zmobilizowani i też sytuacją w tabeli, gdzie to był dla nich ostatni call, żeby wygrać i jeszcze liczyć się w utrzymaniu w lidze. Rozmawialiśmy o tym i wiedzieliśmy, że tak podejdą do meczu. My tej energii na początku nie mieliśmy takiej, jak powinniśmy mieć od pierwszej minuty. Jednym z głównych założeń było zamknięcie pola trzech sekund. To też nie zrealizowaliśmy na tym poziomie, na którym byśmy chcieli, bo łatwe penetracje zdarzały się z góry i mieliśmy problem z zatrzymaniem tych zawodników, jak się rozpędzali. To była jedna z głównych przyczyn, dlaczego tak graliśmy w defensie, bo mieliśmy problem z zatrzymaniem tych ataków. Byliśmy dość ciasno w tej trumnie, żeby pozamykać wizję zawodnikom i zamknąć tę trumnę. Co do samej końcówki, to można powiedzieć, że troszkę szczęścia, ale myślę, że to szczęście zawsze dopisuje tym, którzy bardziej zasługują, a my w przebiegu całego meczu nie uważamy, żebyśmy zasługiwali na to zwycięstwo. Oczywiście mogliśmy to wyrwać w tej końcówce. Wystarczyło, żeby Douglas nie trafił, ale patrząc na całokształt, Żubry grały z większą energią. U nas tej energii brakowało i spotkanie tak się zakończyło, jak się zakończyło. Chciałbym z tej strony też przeprosić kibiców, bo jak wspomniałem też w szatni mamy na każdym meczu halę wypełnioną i ci kibice nas wspierają przez całe spotkanie. Też byśmy chcieli w końcu wygrać jakiś mecz u siebie, żeby dać też im tę radość, ale niestety dzisiaj znowu się nie udało. Także zostaje nam pięć dni, sześć do przygotowania się do następnego spotkania, musimy jechać do Poznania po zwycięstwo.

Pracujemy nad tym cały czas, żeby Darrell jak najszybciej wrócił. Powiedzmy, że nie ma tam uszkodzeń w tym kolanie, ale jest dosyć poobijane. Także musimy go wyleczyć, żeby też w stu procentach był gotowy. Myślę, że widać, jaki jest brak tego zawodnika w tej drużynie. Wspominałem, że brakowało tej energii i to Darrell jest pierwszym takim zawodnikiem, który tą energię daje na boisku i przekazuje drużynie. Więc czekam z niecierpliwością, aż wróci, ale na pewno też będziemy uważać na to, żeby nie wrócił zbyt szybko, bo chcemy go mieć do końca sezonu.

Travis można powiedzieć, że zagrał prosto z samolotu. Przyleciał w piątek, zmiana czasu i na pewno nie jest w formie takiej, jak mógłby być, ale nie oszukujmy się, sięgając takiego zawodnika do pierwszej ligi, jakby był w formie, to by była rzecz granicząca z cudem. Myślę, że pomoże nam jeszcze w następnych spotkaniach. Dzisiaj było widać też, że ma te przewagi swoje w ataku nad zawodnikami z przeciwnej drużyny. Potrzebujemy troszeczkę wdrożyć go w system, bo z nim na boisku też graliśmy niektóre tylko rzeczy. Nie było szans, żeby tą całą wiedzę mu przekazać. Liczę na niego, że nam pomoże i poprowadzi nas do zwycięstwa.