Marek Popiołek: W drugiej połowie zmieniliśmy nastawienie do gry

,

Lista aktualności

Marek Popiołek: W drugiej połowie zmieniliśmy nastawienie do gry

Bardzo emocjonujący, trzymający w napięciu do ostatnich sekund mecz obejrzeli kibice w Stargardzie, gdzie PGE Spójnia pokonała Deckę Pelplin 92:90. "Byliśmy odpowiednio skupieni, byliśmy twardzi, byliśmy zdeterminowani, aby ten mecz wyszarpać" - powiedział po meczu Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard. 

Obraz

,


Damian Durski, koszykarz Decki Pelplin: Na wstępie gratulacje dla drużyny ze Stargardu. Gratulacje dla Waszych kibiców, było to świetne spotkanie, na pewno mogło się podobać. Wynik 180 punktów plus to zawsze jest fajny dla oka. My na pewno nie możemy być z siebie niezadowoleni, w końcu zagraliśmy naprawdę dobre zawody. Postawiliśmy się tutaj, postawiliśmy twarde warunki. Jestem dumny z każdego gracza z naszej drużyny. Mam nadzieję, że w środę zrehabilitujemy się za tę porażkę.

Rafał Knap, trener Decki Peplin: Dołączam się do słów Damiana. Przede wszystkim gratulacje dla naszych przeciwników, dla Spójni Stargard, a także dla kibiców drużyny gospodarzy. Stworzyli świetną atmosferę, przypomniały mi się czasy, gdy ciężko było tutaj cokolwiek powiedzieć na ławce, gdy była syrena przeciwlotnicza włączona. Urok tej hali na pewno pozostaje. Jest, jakby nie mówić, legendarna, pamięta te czasy ekstraklasy, Johna McNulla, Keitha Williamsa. Kiedyś miałem przyjemność postawić nogę jeszcze jako zawodnik na tej hali, wróciły wspomnienia. No niestety, moja drużyna przegrała, przegraliśmy my. Decydowały niuanse, decydowały szczegóły. Dzisiaj Bogowie koszykówki byli z gospodarzami. Uważam, że jeżeli my byśmy wygrali, nie byłoby to niesprawiedliwe. Spotkały się dwie równorzędne drużyny. Dzisiaj to szczęście troszkę było po stronie Spójni, ale ja na pewno nie wstydzę się za moich chłopaków. Jestem dumny z tej walki, jestem dumny z tego, jak potrafili się zebrać po pierwszej słabej kwarcie i wyjść na prowadzenie. Takie mecze budują, po takich meczach zawsze mówię moim drużynom, że ja mogę wyjść z podniesionym czołem, nie wstydzę się tego, co było na boisku. Oczywiście żałuję tego, że nie wygraliśmy, ale zawsze będę powtarzał doktrynę Bogdana Wenty „Jeżeli walczysz, możesz przegrać. Jeżeli nie walczysz, to już przegrałeś”. Nikt nie jest w stanie nam zarzucić, że nie walczyliśmy w tym meczu, że nie postawiliśmy twardych warunków. Myślę, że Marek Popiołek, trener gospodarzy też to przyzna, że był to ciężki, twardy, trudny mecz, ale mógł się podobać kibicom i może też, jak uważam, poniekąd o to chodzi, aby mecze były widowiskowe, aby kibice lgnęli na hale i kultywowali tą piękną dyscyplinę sportową jaką jest koszykówka.

Oczywiście brałem pod uwagę lepszy bilans w dwumeczu. Nie ukrywam, że ostatnia akcja, kiedy mieliśmy piłkę, akcja była rozpisana na trzy punkty, natomiast Ilja Gromovs sfaulował Filipa Siewruka i musiał wykorzystać te rzuty wolne. Oddaliśmy posiadanie przeciwnikom, ale tak sytuacja się ułożyła. Myślę, że Ilja specjalnie nie faulował, Filip wykorzystał jego błąd, ale chcieliśmy przechylić szalę na swoją korzyść, wygrać jednym punktem albo nie daj Boże przegrać dwoma. Koniec końców przegraliśmy dwoma, ale nie ukrywam, małe punkty też dla nas się liczą, bo jak państwo widzą liga jest bardzo wyrównana i każde spotkanie, każdy mały punkcik może się liczyć. Na tą chwilę jeszcze daleko do jakichś dalekosiężnych planów i założeń, ale być może te dwa małe punkty będą bardzo ważne w końcowym rozrachunku.

Wojciech Czerlonko, koszykarz PGE Spójni Stargard: Słowa uznania dla drużyny z Pelplina, ponieważ przyjechali tutaj i postawili nam bardzo ciężkie warunki. Trudny bardzo mecz, stąd też bardzo cieszę, że w ostatniej akcji udało nam się, rzutem praktycznie na zwycięstwo, wygrać ten mecz, bo wiemy ile znaczy w zasadzie każde zwycięstwo w tej lidze, a szczególnie u nas w domu, przy naszej publiczności. Tak na gorąco bardzo się cieszę, że z zespołem tak trudnym do zatrzymania, bo wygrali ostatnio bardzo wiele spotkań, udało nam się po prostu ich zatrzymać u nas i w konsekwencji dobić to zwycięstwo.

Mieliśmy pewne założenia przedmeczowe, które w zasadzie świetnie zrealizowaliśmy w pierwszej kwarcie i pomimo tego, że one działały to my z jakiegoś powodu na boisku konsekwentnie tego nie robiliśmy. Stąd w momencie, kiedy mieliśmy parunastopunktową przewagę pozwoliliśmy zespołowi z Pelplina wrócić i w zasadzie od momentu połowy drugiej kwarty to był cały czas wyrównany mecz na wydaje mi się jedno, maksymalnie dwa posiadania. Także na pewno jeżeli chcemy być drużyną bardzo silną to musimy zatrzymywać rywali na mniej niż 90 punktów.

W pewnym momencie najbardziej liczyło się to, żeby to zwycięstwo dowieźć, także faktycznie bezpośredni bilans meczów jest na naszą niekorzyść, ale trzymajmy kciuki, żeby pod koniec sezonu to nie miało znaczenia i po prostu żebyśmy byli wyżej niż drużyna z Pelplina. W środę ważny mecz w Kołobrzegu, szczególnie, że drużyna uzupełniła skład dwoma zawodnikami, także na pewno będzie to trudny mecz, bo uważam, że każdy mecz wyjazdowy w tej lidze jest trudny. Mamy dzień wolnego, żeby odpocząć, zregenerować siły i pokazać jak najlepszą koszykówkę z naszej strony w derbach z Kołobrzegiem.

Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Gratulacje dla moich zawodników, bo myślę, że dzisiaj w drugiej połowie zmieniliśmy też nastawienie do gry. Byliśmy odpowiednio skupieni, byliśmy twardzi, byliśmy zdeterminowani, aby ten mecz wyszarpać. Spodziewaliśmy się bardzo trudnego spotkania, tak jak tutaj panowie już wspominali, ten zespół z Pelplina miał serię siedmiu kolejnych zwycięstw, więc wiedzieliśmy, że przyjadą tutaj dobrze przygotowani i na pewno będą grali z wiarą o kolejne zwycięstwo.

Nie martwię się w tej chwili rzeczywiście tym, że nie odrobiliśmy tego bezpośredniego bilansu małych punktów, bo sezon jest jeszcze bardzo długi i trzeba się koncentrować na tym, aby poprawiać zespół, zbierać jak najwięcej tych zwycięstw i oby było tak jak Wojtek powiedział, że będziemy mieli na koniec rundy zasadniczej po prostu więcej zwycięstw niż zespół z Pelplina. Co poprawiliśmy w drugiej połowie? Na pewno lepiej powstrzymywaliśmy kontrataki rywala. Zespół z Pelplina gra bardzo szybko, najszybciej w całej lidze, jeżeli chodzi o liczbę posiadań. Jest to bardzo atletyczna ekipa, która gra z ogromną wiarą w swoje umiejętności i myślę, że to nam daje zielone światło na wiele takich akcji w kontrataku. Bardzo poprawiliśmy ten element gry w drugiej połowie, były również zbiórki ofensywne rywala. Osiem było w pierwszej połowie. Tam były takie sytuacje, kiedy broniliśmy dobrze do pewnego momentu, to się kończyło niecennym rzutem rywala, ale zabrakło tego dodatkowego jakby iskry, żeby jeszcze piłkę wyszarpać, odbić, złapać taką piłkę, nazwijmy bezpańską. Wtedy gracze z Pelplina byli trochę lepsi w tym zakresie i dlatego w drugiej kwarcie tak to wyglądało. Ja jestem zadowolony też z tego, że końcówkę zagraliśmy na dobrym poziomie, bardzo dobrze egzekwowaliśmy te założenia, przede wszystkim w ataku piłka docierała tam do tych graczy, gdzie to mieliśmy zaplanowane. Dopisała też skuteczność i myślę, że koniec końców mecz był bardzo ciekawy dla kibiców. Dziękuję im za doping, bardzo nas wpierali też w trudnych momentach. Ostatni rzut na pewno wielu z nas zapamięta na długo, bo dla takich emocji pracujemy. Teraz kolejnym celem jest to, aby trochę odpocząć, zadbać o ciała zawodników, zadbać o dobre przygotowanie taktyczne, motywację zespołu na bardzo ważny mecz w Kołobrzegu.


Mieliśmy teraz więcej czasu, bo pauzowaliśmy. Mieliśmy trochę czasu, żeby odpocząć. Dla tych zawodników, którzy grali dużo mniej od początku tego sezonu, no naprawdę mieli sporo kilometrów w nogach, ze względu też na to, że radzimy sobie bez kilku kontuzjowanych graczy. Każdy dodatkowy zdrowy gracz w tym momencie jest na wagę złota, więc mam nadzieję, że zaraz też ta nasza sytuacja kadrowa się trochę poprawi. Ja nie martwię się tym, że teraz natężenie meczów jest duże. Gramy takim zespołem, jakim możemy grać. Na pewno będziemy w odpowiednim rytmie. Zawodnicy czasami lubią w ten sposób grać, ale rzeczywiście przez to, że ta nasza sytuacja kadrowa jeszcze się tak nie wyprostowała, to nie mogliśmy w trakcie tej całej przerwy może wprowadzić tylu nowych elementów, które bym może chciał, natomiast myślę, że idziemy w dobrą stronę. Jak mówię, nasz sztab medyczny robi dobrą pracę, aby te długie już absencje koszykarzy dobiegły końca w pewnym momencie i mam nadzieję, że ta intensywność gry wtedy będzie coraz wyższa. Przetrwaliśmy w pierwszej rundzie wtedy ten taki mały maraton, jak mieliśmy trzy spotkania w krótkim okresie czasu, więc mam nadzieję, że teraz będzie podobnie.


W tej lidze, oczywiście ta liga się bardzo mocno zmieniła i jest nieporównywalnie silniejsza, Jalen Ray tutaj już kilka razy pokazywał swój talent rzutowy. Kuba Karolak oczywiście też jest takim graczem. Ja bym jednak wrócił też do tego, że nie tylko umiejętności indywidualne tych graczy, w które wierzymy, ale to też o czym wspomniałem, czyli mój zespół zachował chłodną głowę i zimną krew w decydujących momentach, to nie tylko były indywidualne akcje, to było odpowiednie rozstawienie wszystkich zawodników na parkiecie, dzięki czemu piłka na przykład trafiła wtedy do Kuby Karolaka, mówię po lewej stronie boiska wtedy na rzut za trzy, albo dzięki temu Wojtek Czerlonko mógł spenetrować w kolejnej akcji, albo dzięki temu Jalen Ray miał otwartą penetrację w prawą stronę w ostatniej akcji. Oczywiście ten jeden rzut Kuby Karolaka w kontrataku był niesamowity. Nie to, że szalony, ale tam chyba Jarek Mokros miał trochę problemów najpierw, żeby tę piłkę zebrać, opanować, zespół z Pelplina był bardzo tam agresywny, a piłka powędrowała na szczęście w ręce Kuby i on pokazał swój kunszt.