Roman Janik, koszykarz Żubrów Abakus Okna Białystok: Gratuluję drużynie z Leszna za to, że wygrali. Mecz faktycznie był emocjonujący, więc też cieszę się, że daliśmy widowisko dla kibiców. Szkoda, że nie poszło to po naszej myśli. To jest kolejny mecz, gdzie mamy zwycięstwo na sięgnięcie ręki, nawet bliżej, na zamknięcie jej po prostu w dłoni. Nie wiem, co mogę więcej powiedzieć. Mógłbym powiedzieć, że stanąłem na linii, ale czy przegrywamy jednym rzutem, czy przegrywamy jedną akcją, czy połową meczu, tak naprawdę to przegrywamy całą drużyną. Mam nadzieję, że zaczniemy zaraz wygrywać całą drużyną. W środę mamy mecz, nie ma czasu na to, żeby się teraz zastanawiać i analizować za bardzo to, co tu się wydarzyło. Od tego mamy trenera, żeby wyciął, zrobił scouting. W środę mamy kolejne zadanie, pół żartem, pół serio, ale głęboko wierzę, patrząc na to, jak to u nas wygląda, że bogowie koszykówki nam w końcu oddadzą. Może to zabrzmi pysznie, ale czekamy na Polonię Warszawa. I niech się obawiają, że do nas przyjeżdżają.
Kamil Piechucki, trener Żubrów Abakus Okna Białystok: Powiem jasno i wyraźnie, że tutaj dzisiaj grały dwa równe zespoły. Mieliśmy słabszy run w trzeciej kwarcie przez nasze głupie straty. Później wracaliśmy do meczu, zmieniliśmy trochę plan, żeby wrócić do meczu. To się udało. Mieliśmy dwie szanse, żeby ten mecz zamknąć. Dwa razy nie trafiliśmy w ostatniej minucie, czy tam pół minuty do kosza. Raz przy remisie, raz przy minus jeden i w tym momencie czas się kończy, przegrywamy. Natomiast dwa równe zespoły i tyle. I ja mogę być dumny z tych zawodników, których posiadamy, że zostawili wszystko na boisku. Nie do końca jestem zadowolony z tego, jak ten mecz wyglądał. Myślę, że nie tylko ściany pomagały dzisiaj gospodarzom. I to zostawię, tyle.
Maciej Dudzik, trener Novimex Polonii 1912 Leszno: Przysporzyliśmy znowu bardzo wielu emocji w końcówce, nie wiem czy potrzebnych. Natomiast no taki jest sport, w żadnym momencie nie możemy przestać myśleć, znaczy zacząć myśleć, że już jest koniec meczu i że już jesteś wygrany, bo mecz trwa co najmniej 40 minut i do ostatniej sekundy trzeba się bić. Cieszy na pewno zwycięstwo. Podziękowania dla drużyny z Białegostoku, bo to jest zupełnie inny zespół już teraz po przyjściu Kamila Piechuckiego, po nowych transferach. Postawili nam od samego początku bardzo ciężkie warunki. Będą bardzo niewygodnym rywalem dla wszystkich zespołów w tej lidze. Jest kilka rzeczy, które musimy na pewno poprawić, liczba strat ciągle kręci się koło 15-16 na mecz, to jest zdecydowanie za dużo. Dajemy okazję do łatwych punktów drużynom przeciwnym. Musimy bardziej szanować tą piłkę. W pierwszej połowie jeszcze mieliśmy duży problem ze zbiórką ofensywną zespołu z Białegostoku, gdzie o ile dobrze pamiętam mieli ich 10, zdecydowanie za dużo. Jest kilka rzeczy do poprawy. Trzeba przeanalizować spokojnie ten mecz, natomiast na koniec dnia najważniejsze jest to, że dwa punkty zostają w Lesznie i z tego się bardzo cieszę, bo to jest kolejny mecz, gdzie w końcówce jest na styku, a mimo to udaje nam się dowieźć to zwycięstwo do końca, wygrać ten mecz i sprawić radość naszym kibicom, którzy dzisiaj znowu byli fenomenalni na trybunach.
W ostatniej akcji na pewno była nasza dobra obrona. To nie był łatwy rzut. Szymon Ryżek wykonał kapitalną robotę, Wendell pomógł mu przy tym rzucie, żeby tak samo, mówiąc w slangu koszykarskim, kontestować ten rzut. Cieszymy się, że nie wpadło i że to my się możemy znowu cieszyć z kolejnego zwycięstwa.
Wendell Mitchell, koszykarz Novimex Polonii 1912 Leszno: Trzeba oddać rywalom, że zagrali bardzo fizycznie, wytrącili nas z rytmu. Przez długi czas mieliśmy problem ze skutecznością, a w końcówce pozwoliliśmy im wrócić do gry i nie potrafiliśmy na to odpowiedzieć. Na szczęście wygraliśmy, ale nie możemy grać w taki sposób, musimy prezentować swój poziom, bo jesteśmy lepszą drużyną niż to co pokazaliśmy dzisiaj. Idziemy dalej, myślimy już o kolejnym meczu.
Wsparcie kibiców zawsze daje pozytywną energię, każdy zawodnik na to zasługuje. To było fajne, miłe. Od początku czuję, że trener, klub, cala organizacja tworzą jedną rodzinę. Dobrze się tu czuję, nie jestem fanem wielkich miast, dla mnie to ludzie są najważniejsi i atmosfera. Jeśli wzajemne relacje są dobre, reszta sama się układa.
