Adam Kemp, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Słowa uznania dla Polonii, zwłaszcza po pierwszej połowie, gdy prowadziliśmy już różnicą 18 punktów. Walczyli do końca meczu, wywarli na nas dużo presji, zagrali o wiele lepiej niż w pierwszej połowie. Wciąż mamy nad czym pracować, na pewno są to rzeczy z drugiej połowy meczu. Wygrana zawsze jest cenna, zwłaszcza w starciu z dobrą drużyną z dobrymi zawodnikami jak Sullinger czy Robinson. Wygrana to wygrana, powinniśmy mocniej zagrać w drugiej połowie, ale ostatecznie wygraliśmy i wracamy do domu z dobrym rezultatem.
Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Jak najbardziej zespół Polonii to jest bardzo groźna drużyna. Do tej pory przegrała u siebie tylko dwa mecze, więc tym bardziej byliśmy skoncentrowani i to było widać w pierwszej połowie. W drugiej połowie to wysokie zwycięstwo, gdzieś nas trochę uśpiło, trochę poprawiła się skuteczność zespołu Polonii. Były momenty, że było już tylko sześć punktów, więc gonił nas zespół z Warszawy. Przede wszystkim gratulacje dla moich chłopaków za poświęcony pot i determinację. Oczywiście dużo błędów było w pierwszej połowie, w drugiej połowie i to jest do analizy. Podziękowania dla zespołu z Warszawy, który jest naprawdę zespołem, który będzie się liczył w walce o playoffy i jest to groźna drużyna dla każdego. Podziękowania dla naszych kibiców, którzy przyjechali i nas mocno wspierali. Był to nasz szósty zawodnik i bardzo, bardzo im dziękuję. Jeśli chodzi o statystyczną stronę, wygraliśmy przede wszystkim głębią składu i doświadczeniem, to był kluczowy moment i wygraliśmy walkę na tablicach bardzo wysoko, aż 26-39. Trochę za dużo strat, bo aż 16 i to takich niewymuszonych niekiedy i to dawało troszeczkę tlenu drużynie z Warszawy, ale ogólnie wywozimy zwycięstwo z bardzo trudnego terenu i jesteśmy szczęśliwi i już za chwilę musimy myśleć o następnym meczu, bo w środę już następny mecz - derby z Notecią więc musimy się bardzo dobrze przygotować, przede wszystkim troszeczkę odpocząć, przeanalizować błędy i w dobrym nastroju przystąpić do środowego kolejnego meczu.
W pierwszej połowie realizowaliśmy bardzo dobrze nasze założenia w obronie i taktyczne, w drugiej połowie realizowaliśmy troszkę mniej agresywnie, bo gdzieś z tyłu głowy było, że mamy wysokie prowadzenie i otworzyliśmy Robinsona, który nam w drugiej połowie 4 razy za trzy trafił. To pozwoliło drużynie z Warszawy wrócić do meczu. Koszykówka jest taką grą, że przewaga 20 punktów to jest nic. Trzy, cztery rzuty za trzy punkty i z tej przewagi już nic nie ma, trochę ręce się trzęsą. Za dużo strat i z otwartych pozycji w drugiej połowie kilka razy nie trafiliśmy i zespół z Warszawy też troszkę lepiej bronił, więc tutaj upatruję w tym, że trochę była to szarpana gra, ale ogólnie zwycięstwo cieszy, ale druga połowa na pewno do głębokiej analizy.
Jesteśmy ogólnie drużyną, która opiera swoją grę na rzucie za trzy punkty, więc tutaj to jest mniej więcej taki procent, który ma około 40% nasza drużyna ma. Mieliśmy atakować też pomalowane, tylko sześć rzutów wolnych wykonaliśmy w całym meczu, więc to też trochę za mało. Rzuty za trzy są naszą silną stroną i jeżeli mamy otwarte pozycje to mamy te rzuty brać i trafiać.
Jakub Osiński, koszykarz KKS Polonii Warszawa: Przede wszystkim gratuluję drużynie z Bydgoszczy zwycięstwa. Był to ciężki mecz, myślę, że zadecydowała też o tym pierwsza połowa, gdzie drużyna z Bydgoszczy bodajże odjechała nam na 20 punktów i później już w trzeciej i czwartej kwarcie musieliśmy gonić wynik. W pewnym momencie różnica wynosiła sześć punktów, ale to co nadrobiliśmy to niestety drużyna z Bydgoszczy trafiła na dwie trójki, potem gdzieś tam akcje 2 plus 1 i wynik znowu nam odskoczył i nie zdążyliśmy znowu potem dogonić drużyny z Bydgoszczy i dlatego drużyna z Bydgoszczy wygrała. W drugiej połowie gdzieś ogarnęliśmy się i w drugiej połowie wyglądało to o wiele lepiej. Gdzieś byliśmy też bardziej skuteczni, bo w pierwszej połowie trafiliśmy bodajże jedną trójkę, a później już zaczęliśmy trafiać seryjnie.
David Torrescusa, trener KKS Polonii Warszawa: Jest jasne, że zaczęliśmy mecz nie tak, jak chcieliśmy. W połowie meczu mieliśmy chyba 15 punktów straty, co było frustrujące, bo dużo punktów traciliśmy w sposób o którym mówiliśmy na treningach i pokazywaliśmy sobie jak sobie radzić z taką grą rywala. To smutne, bo po raz kolejny pracujemy, przygotowujemy się na coś, trenujemy, ale w meczu wychodzi inaczej. Oczywiście walczyliśmy, wyglądaliśmy lepiej niż ostatnio, ale przeciwko najlepszej drużynie w lidze nie można grać dobrze tylko przez 20 minut, bo rywal to wykorzysta, wygra mecz. Jeśli nie będziemy, przeciwko komukolwiek w lidze walczyć na 101% to momenty dobrej gry nie będą wystarczające. Mamy dobre momenty, kiedy wszyscy jesteśmy razem, podążamy za planem, gramy bardzo dobrą koszykówkę, ale to nie ma znaczenia, bo w środę mamy bardzo trudny mecz, więc musimy grać 40 minut, jeśli chcemy wygrać, bo jesteśmy młodym zespołem i jeśli nie gramy na 100%, tylko w tym składzie gramy na 90%, to przegrywasz różnicą 20 punktów. Nie ma znaczenia, czy gra się z Astorią, czy inną drużyna, ale oczywiście, gdy gra się z Astorią, najlepszymi zawodnikami w lidze, jeśli nie dajesz 100%, to „zabiją” nas w 20 minut.
Oczywiście, jesteśmy dumni, że walczyliśmy, wróciliśmy do gry, w pewnym momencie różnica wynosiła tylko pięć punktów i mieliśmy otwarty rzut Jalena, ale nie znalazł on drogi do kosza. Trzeba grać przez 40 minut, by wygrać.
Artur potrzebuje więcej badań z doktorem, czekamy, może to być miesiąc przerwy, może być więcej, nie wiemy tego teraz. Zawodnik skręcił kostkę, ale bardzo mocno więc musimy poczekać na wyniki badań, pewnie kilka dni i wtedy będziemy wszystko wiedzieć. Co do Szymona to odczuwa ból, kiedy go czuje, musi przerwać wysiłek. Jest poddany leczeniu, pewnie nie będzie dostępny na mecz z Żubrami, ale na kolejny mecz powinien być gotowy. Jak wszyscy widzą Patryk, „Osi” i Filip, po długich przerwach, wrócili do gry, otrzymują coraz więcej minut gry, większą odpowiedzialność, oczywiście jesteśmy zadowoleni, że wrócili, trzymamy kciuki za to żebyśmy wkrótce dysponowali pełnym składem.
